스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스 recenzja: dwie i pół godziny w pierwszym rzędzie, obowiązkowo dla STAY
Jest taki moment, w którym K-pop przestaje być gatunkiem muzycznym i staje się zjawiskiem atmosferycznym. Stray Kids przekroczyli go dawno temu. Film 스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스 przenosi na ekran ich bijącą rekordy światową trasę i dorzuca do tego materiały zza kulis oraz osobiste wywiady. Dla fanów to prawdziwe święto, dla osób z zewnątrz spora próba wytrzymałości. Lepiej wiedzieć o tym, zanim kupi się bilet.
Dla STAY to raj oglądany z pierwszego rzędu. Dla wszystkich pozostałych długie, efektowne, ale wyraźnie fanowskie przeżycie koncertowe.
스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스: zwiastun
Informacje o filmie
| Reżyseria | Paul Dugdale, Farah Khalid |
|---|---|
| Gatunek | Filmy dokumentalne |
| Czas trwania | 146 min |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
O czym to jest? Dokładnie o tym, czego się spodziewasz
Film koncertowy to gatunek, w którym słowo „spoiler” traci sens. 스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스 daje dokładnie to, co obiecuje tytuł: nagrania na żywo z bijącej rekordy światowej trasy zespołu, a pomiędzy nimi ekskluzywne ujęcia zza kulis i kameralne rozmowy z członkami grupy. Nie ma tu fabularnej ramy ani wymyślonego dramatu. Dramaturgię wyznacza sam przebieg koncertu: rozgrzewka, wybuch energii, wolniejsze i bardziej osobiste chwile, a na koniec wielki finał.
Twórcy otwarcie deklarują, że chcą dać fanom miejsce w pierwszym rzędzie i dostęp do ukochanego boysbandu, jakiego nie zapewni żaden bilet. To ważne, bo z tego wynikają zarówno wszystkie zalety filmu, jak i jego ograniczenia. Nie jest to portret branży K-pop nakreślony z krytycznego dystansu, tylko prezent podany widowni z kokardką. Kto idzie do kina z tą świadomością, nie wyjdzie rozczarowany.
Ośmiu chłopaków, dla których to wszystko powstało
Stray Kids to ośmioosobowy skład: Bang Chan, Lee Know, Changbin, Hyunjin, Han, Felix, Seungmin i I.N. Od początku wyróżniała ich własna tożsamość twórcza. Za sporą częścią repertuaru stoi działające wewnątrz grupy trio 3RACHA (Bang Chan, Changbin i Han), a ten autorski charakter na żywo czuć wyjątkowo mocno. Ich muzyka nie jest sterylnym, wypolerowanym popem. To głośna, krzykliwa, czasem celowo przesadzona bomba energii, która najlepiej odnajduje się właśnie na arenowej scenie.
W filmie koncertowym trudno mówić o aktorstwie w klasycznym sensie, ale jego rolę przejmują tu obecność sceniczna, charyzma i naturalność przed kamerą. Pod tym względem Stray Kids wypadają mocno: każdy z członków potrafi sam wypełnić ekran, a fragmenty wywiadów dają im wystarczająco dużo przestrzeni, by byli kimś więcej niż wyćwiczonymi figurami z choreografii. Widzimy ludzi, którzy bywają zmęczeni, żartują i mają swoje wewnętrzne dowcipy. Na ile to szczery obraz, a na ile starannie wyreżyserowany wizerunek, każdy oceni sam. W świecie K-popu jedno od drugiego rzadko da się w pełni oddzielić.
Dwoje reżyserów, jedna arena
Za kamerą stanęli Paul Dugdale i Farah Khalid, a film powstał jako produkcja amerykańska. Wyraźnie słychać w nim język zachodnich, wielkoskalowych filmów stadionowych: celem nie jest dokumentalna surowość, tylko zachwyt. Kamera trafia tam, gdzie widz w rzeczywistości nigdy by się nie znalazł, a montaż podąża za pulsem muzyki.
Największe wyzwanie przy takim projekcie jest zawsze to samo: jak przełożyć żywe, trójwymiarowe doświadczenie na płaski ekran, nie gubiąc przy tym siły tłumu. W partiach koncertowych to się udaje. Głos publiczności, światła i monumentalne choreografie działają w kinowej skali. Sceny zza kulis nieuchronnie jednak wybijają z rytmu i właśnie tu pojawia się największy problem filmu, czyli jego długość.
Gdzie film naprawdę dominuje
Zacznijmy od tego, co działa bez dwóch zdań:
- Dźwięk. Film koncertowy nabiera sensu dopiero przy kinowym nagłośnieniu. Ciężkie od basu, uderzające produkcje Stray Kids stają się w sali niemal fizycznym doznaniem. W domu, przed telewizorem, nigdy nie będzie to samo.
- Obraz. Scenografia, oświetlenie i choreografie rekordowej trasy dopiero na dużym ekranie pokazują swoją prawdziwą skalę. Nazwa „dominATE” nie jest tu przechwałką, tylko trafnym opisem.
- Wspólne przeżycie. Takie seanse to w połowie koncerty: ludzie śpiewają, piszczą i machają lightstickami. Jeśli traficie na projekcję z rozśpiewaną widownią, już samo to jest warte ceny biletu.
- Dostęp. Wywiady i materiały zza kulis dają fanom dokładnie to, czego nie zapewni żaden bilet na koncert: bliskość.
Gdzie kończy się paliwo?
146 minut. Tę liczbę warto przeczytać dwa razy. To więcej niż trwa większość hollywoodzkich filmów akcji, a w gatunku pozbawionym fabuły, która ciągnęłaby widza do przodu, to poważne obciążenie. Dla fana każda minuta jest prezentem. Towarzysząca mu przyjaciółka, rodzic czy po prostu ciekawy kinoman w pewnych momentach zacznie jednak zerkać na zegarek.
Druga słabość wynika z samej natury gatunku. Filmy koncertowe powstające we współpracy z zespołem rzadko podejmują ryzyko. Obraz, który dostajemy, jest czuły i błyszczący, ale mało zaskakujący. Kto liczy na coś głębszego i bardziej krytycznego, na przykład na refleksję o cenie życia w trasie w takim tempie, najpewniej wyjdzie z poczuciem niedosytu. To nie ten film i wcale nie próbuje nim być.
Nie znaczy to, że jest zły. Po prostu doskonale wie, dla kogo powstał. A ta publiczność, czyli armia STAY, jest na tyle liczna, że film może spokojnie minąć się z osobami z zewnątrz.
Fanowska relikwia czy prawdziwe kino?
W ostatnich latach filmy koncertowe znów stały się dużymi wydarzeniami kinowymi, a K-pop przoduje w tym trendzie. 스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스 dobrze wpisuje się w tę serię. Nie odpowiada na potrzeby tradycyjnego widza, za to udostępnia przeżycie, które dla wielu pozostawało poza zasięgiem. Komuś, kto nie dotarł na trasę albo chce ją przeżyć jeszcze raz, ten film da najbliższy możliwy namiastkę obecności na miejscu.
Osobiście uważam, że najlepsze tytuły tego gatunku potrafią wciągnąć także tych, którzy fanami nie są, a tu udaje się to tylko częściowo. Muzyczne momenty są na tyle mocne, że nawet laik zrozumie, dlaczego tłumy szaleją za tymi chłopakami. Przez długość i fanowskie skupienie ten efekt nie utrzymuje się jednak do końca. Z perspektywy fana to po prostu pozycja obowiązkowa.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla każdego STAY, który nie dotarł na trasę dominATE albo chce przeżyć ją ponownie, oraz dla wszystkich ciekawych, jak wygląda współczesny K-pop w skali areny i z porządnym nagłośnieniem.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy oczekują fabuły albo krytycznego dokumentu, a także dla osób przyprowadzonych do kina na siłę: 146 minut potrafi się niefanom bardzo dłużyć.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Taylor Swift: The Eras Tour (2023), Burn the Stage: The Movie (2018), BTS: Yet to Come in Cinemas (2023), Stop Making Sense (1984)
Najczęstsze pytania
O czym jest 스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스?
To film koncertowy z bijącej rekordy światowej trasy Stray Kids: nagrania na żywo, ekskluzywne sceny zza kulis i osobiste wywiady z członkami zespołu.
Ile trwa film koncertowy Stray Kids?
Film trwa 146 minut, czyli niemal dwie i pół godziny.
Kto wyreżyserował 스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스?
Reżyserami są Paul Dugdale i Farah Khalid, a film powstał jako produkcja amerykańska.
Czy mogę zabrać na film dziecko?
Warto wziąć pod uwagę przede wszystkim długość: 146 minut bez fabuły może być dla młodszego widza męczące, chyba że jest zagorzałym fanem zespołu.
Czy warto iść na dominATE, jeśli nie jesteś STAY?
Jeśli jesteś fanem, nie czytaj dalej, tylko kupuj bilet, najlepiej na seans, na którym cała sala śpiewa. 스트레이 키즈: 더 도미네이트 익스피리언스 daje to, co obiecuje: pierwszy rząd, potężny dźwięk, widowiskową scenę i odrobinę spojrzenia za kulisy blasku. Jeśli jednak jesteś tylko ciekawy, nastaw się na długie, skrojone pod fanów przeżycie, które zachwyca w muzycznych kulminacjach, a pomiędzy nimi mówi wyraźnie do wtajemniczonych. Idź, jeśli interesuje cię doświadczenie koncertu, a nie film w klasycznym sensie.
