Here Comes Mr. Jordan i Down to Earth: niebiańskie komedie po kolei
Here Comes Mr. Jordan i Down to Earth to dwie hollywoodzkie komedie fantasy, które łączy tajemniczy pan Jordan, niebiański urzędnik od spraw beznadziejnych. Obie wyreżyserował Alexander Hall, a ty możesz obejrzeć je jako zgrabny, lekki dwupak z klasyki lat czterdziestych.
Lubię takie małe kinowe serie, o których mało kto pamięta, a które mają w sobie więcej uroku niż niejedna współczesna franczyza. Tu nie ma rozbudowanego uniwersum ani cliffhangerów. Jest za to niebo prowadzone jak dobrze zorganizowane, choć czasem omylne biuro, jest elegancki pan Jordan i jest humor, który po ponad osiemdziesięciu latach wciąż działa. Pierwszy film to romantyczna komedia o bokserze, który trafia na tamten świat odrobinę za wcześnie. Drugi to barwny musical z Ritą Hayworth w roli muzy tańca.
Kolejność jest prosta, ale ma znaczenie. Zacznij od filmu z 1941 roku, bo to on wprowadza postać pana Jordana i cały pomysł na niebiańską biurokrację. Down to Earth z 1947 roku jest luźną kontynuacją: zmienia się aktor, zmienia się ton, a pan Jordan wraca jako opiekun zupełnie innej historii. Poniżej znajdziesz oba tytuły po kolei, z obsadą, czasem trwania i moją opinią, dla kogo który z nich będzie lepszym wyborem na wieczór.

1. Here Comes Mr. Jordan (1941)
Here Comes Mr. Jordan (1941) to komedia fantasy z nutą romansu, którą wyreżyserował Alexander Hall. Robert Montgomery gra Joe Pendletona, boksera z wielkimi planami, który przez nadgorliwość niebiańskiego posłańca zostaje zabrany z ziemi przed czasem. Sprawę musi naprawić sam pan Jordan, w tej roli wspaniale opanowany Claude Rains, a naprawa oznacza szukanie dla Joego nowego ciała. Obok nich na ekranie pojawiają się Evelyn Keyes jako Bette Logan i Rita Johnson jako Julia Farnsworth.
Film trwa 94 minuty i nie marnuje ani jednej. To kino ciepłe, dowcipne, z genialnym duetem Montgomery i Rains, w którym jeden wierci się i protestuje, a drugi zachowuje anielski spokój. Jeśli lubisz klasyczne screwball comedies albo znasz późniejszy remake Heaven Can Wait z Warrenem Beattym, oryginał po prostu musisz zobaczyć. Na TMDB ma ocenę 7.0 i moim zdaniem w pełni na nią zasługuje.

2. Down to Earth (1947)
Down to Earth (1947) to druga odsłona historii z panem Jordanem, znów w reżyserii Alexandra Halla, tym razem w kolorowej, musicalowej oprawie. Rita Hayworth gra Terpsychorę, muzę tańca, która schodzi na ziemię, bo nie podoba jej się, jak broadwayowskie widowisko przedstawia ją i jej siostry. Na scenie przyjmuje imię Kitty Pendleton i trafia do zespołu Danny'ego Millera, którego gra Larry Parks. W obsadzie są też Marc Platt jako Eddie oraz Roland Culver, który przejmuje rolę pana Jordana.
Film trwa 101 minut i jest przede wszystkim popisem Hayworth: kostiumy, numery taneczne, blask gwiazdy w szczytowej formie. Fabularnie jest lżejszy i mniej błyskotliwy od poprzednika, co widać też po ocenie 6.0 na TMDB. Mimo to, jeśli kochasz stare musicale i chcesz zobaczyć Ritę Hayworth w roli dosłownie boskiej, to bardzo przyjemny seans na leniwe popołudnie.
Najczęstsze pytania
W jakiej kolejności oglądać filmy o panu Jordanie?
Najpierw Here Comes Mr. Jordan z 1941 roku, potem Down to Earth z 1947 roku. Pierwszy film przedstawia postać pana Jordana, drugi jest jego luźną kontynuacją.
Gdzie obejrzeć Here Comes Mr. Jordan i Down to Earth w Polsce?
Według JustWatch, stan na 9 października 2026, żaden z tych filmów nie jest obecnie dostępny w serwisach streamingowych w ramach abonamentu w Polsce.
Kto gra pana Jordana?
W Here Comes Mr. Jordan pana Jordana gra Claude Rains, a w Down to Earth tę rolę przejmuje Roland Culver.
Kto wyreżyserował oba filmy?
Oba tytuły wyreżyserował Alexander Hall.
Ile trwają filmy z tej serii?
Here Comes Mr. Jordan trwa 94 minuty, a Down to Earth 101 minut. Razem to niespełna trzy i pół godziny seansu.
Czy Down to Earth to musical?
Tak, Down to Earth to komedia muzyczna fantasy z Ritą Hayworth w roli Terpsychory, muzy tańca, z wieloma numerami tanecznymi.
Który film z panem Jordanem wybrać na pierwszy raz?
Jeśli masz czas tylko na jeden tytuł, sięgnij po Here Comes Mr. Jordan. To po prostu lepszy film: zgrabnie napisany, zabawny i zaskakująco wzruszający, z Claude'em Rainsem, który samym uniesieniem brwi kradnie każdą scenę. To także idealny punkt wejścia do całej historii, bo bez niego postać pana Jordana w drugim filmie traci część uroku.
Down to Earth zostaw na deser, zwłaszcza jeśli lubisz musicale, technikolorowy przepych i Ritę Hayworth. Nie oczekuj tej samej precyzji scenariusza, nastaw się raczej na taniec, kostiumy i lekki, niebiański humor. Obejrzane po kolei tworzą sympatyczny dwupak dla każdego, kto ma słabość do starego Hollywood. Pamiętaj tylko, że według JustWatch, stan na 9 października 2026, nie znajdziesz ich obecnie w żadnym serwisie z abonamentem w Polsce, więc warto śledzić ofertę platform i wydania na nośnikach.
