Dungeons & Dragons: Złodziejski honor, recenzja: fantasy, które wreszcie nie traktuje się zbyt poważnie
Ktoś w końcu zrozumiał, że fantasy może być zabawne i wcale nie musi przy tym zamieniać się w parodię. Dungeons & Dragons: Złodziejski honor to film przygodowy, który bawi jak udana sobotnia sesja przy stole z przyjaciółmi: jest chaotyczny, głośny, czasem trochę głupiutki, ale przez cały seans świetnie spędzamy czas. Chris Pine i jego ekipa dają dokładnie to, czego od takiego kina można oczekiwać, a nawet odrobinę więcej.
Szczera, pełna humoru przygoda fantasy, która udowadnia, że ekranizacja gry wcale nie musi być żenująca.
Dungeons & Dragons: Złodziejski honor: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Dungeons & Dragons: Honor Among Thieves |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 14.04.2023 |
| Reżyseria | John Francis Daley, Jonathan Goldstein |
| Obsada | Chris Pine, Michelle Rodriguez, Justice Smith, Sophia Lillis, Hugh Grant, Regé-Jean Page |
| Gatunek | Filmy przygodowe, Filmy fantasy, Komedie |
| Czas trwania | 134 min |
| Kategoria wiekowa | 12 |
| Kraj | Filmy kanadyjskie, Filmy amerykańskie |
Skok, artefakt i fatalne decyzje: o czym to jest?
Punkt wyjścia jest klasyczny i to absolutnie nie wada. Czarujący złodziej ze swoją bandą ekscentrycznych poszukiwaczy przygód planuje wielką akcję, by zdobyć zaginiony artefakt. A potem, jak to zwykle bywa, wszystko niebezpiecznie się sypie, bo drużyna zadziera z niewłaściwymi ludźmi. Tyle zdradza podstawowy zarys fabuły i więcej nie zamierzam mówić, bo jedną z największych przyjemności Złodziejskiego honoru jest obserwowanie, jak plan bez przerwy się rozpada, a nasi bohaterowie muszą improwizować.
Każdy, kto kiedykolwiek siedział przy stole z D&D, od razu rozpozna tę dynamikę: mistrz gry starannie coś buduje, a gracze w kilka chwil wywracają to do góry nogami. Film skonstruowano dokładnie w ten sposób. To kino skoku w fantastycznych dekoracjach, gdzie porażka jest równie ważną częścią zabawy co sukces. Tytuł świetnie oddaje ton całości, bo to właśnie złodziejski honor trzyma tę bandę razem: złodzieje, oszuści i podejrzane typy, którzy mimo wszystko mają serce na właściwym miejscu.
Chris Pine, złodziej z lutnią, który wreszcie może wyluzować
Chris Pine jako Edgin bawi się tu wręcz bezczelnie dobrze. Już w filmach Star Trek pokazał, że świetnie odnajduje się w roli zawadiackiego, nieco wygadanego bohatera, a tutaj idzie w to na całego: z autoironią, momentami wręcz nieporadnie. To nie typ wybawcy, raczej przywódca, który załatwia sprawy gadaniem, i właśnie dlatego tak łatwo go polubić.
U jego boku Michelle Rodriguez jako Holga daje to, za co ją kochamy: jest twarda i fizycznie dominująca, a od czasów serii Szybcy i wściekli wiemy, że lojalność też bardzo jej pasuje. Duet Edgina i Holgi to kręgosłup filmu, a ich przyjaźń wnosi ciepło, dzięki któremu za całą masą żartów kryje się coś solidnego.
Justice Smith jako Simon gra niepewnego, wątpiącego w siebie bohatera, a Sophia Lillis w roli Doric dodaje drużynie świeżej energii. Wielu widzów zna ją z filmów To i tutaj również widać, że ma charyzmę. Obsadę uzupełniają Chloe Coleman jako Kira i Daisy Head jako Sofina.
Hugh Grant i Regé-Jean Page: dwa przeciwne bieguny
Jeśli ktoś kradnie tu show, to jest to Hugh Grant. W roli Forge'a dostajemy Granta z późnego etapu kariery, który z lubością parodiuje samego siebie i którego uwielbiamy od czasu Paddingtona 2. Jest obłudny, tchórzliwy i zadufany, a w każdej scenie czuć, że ta rola sprawia mu ogromną frajdę. Taka postać łatwo mogłaby stać się kreskówkową karykaturą, ale Grant doskonale wie, jak daleko może się posunąć.
Regé-Jean Page jako Xenk to jego całkowite przeciwieństwo: poważny, zachowujący się niemal jak święty bohater, o którego humor filmu znakomicie się odbija. Po Bridgertonach wielu czekało, co pokaże w dużej hollywoodzkiej produkcji, i miło widzieć, że nie boi się, by jego sztywność sama stała się puentą. Kontrast między nimi dobrze pokazuje, jak świadomie napisano tę obsadę.
Reżyserski duet, który rozumie komedię
John Francis Daley i Jonathan Goldstein wywodzą się z komedii. Ich wspólnym dziełem był choćby Wieczór gier, jedna z przyjemniejszych niespodzianek gatunku. To doświadczenie ma ogromne znaczenie. Wyczucie czasu w Złodziejskim honorze, rytm żartów i słowne przepychanki między bohaterami zdradzają, że na reżyserskich stołkach siedzieli ludzie, którzy wiedzą, jak wycelować scenę w śmiech.
Prawdziwą niespodzianką jest jednak to, że akcję również traktują poważnie. Film nie chowa się za humorem, gdy przychodzi czas na walkę na miecze, ucieczkę czy czary. Efekty są okazałe, świat kolorowy i różnorodny, a twórcy wyraźnie kochają D&D i nie traktują go jak samej marki. Dla fana fantasy to osobna radość, że znalazło się tyle czasu i uwagi na budowanie świata.
Gdzie przygoda się potyka?
Czas trwania, 134 minuty, jednak daje się odczuć. Są fragmenty, w których film przypomina trochę moduł przygodowy: drużyna przeskakuje od jednego zadania do drugiego, a ten klimat questów pobocznych w pewnym momencie spowalnia tempo. Kilka minut spokojnie można było wyciąć.
Drugi zarzut dotyczy czarnych charakterów, które zapadają w pamięć słabiej niż bohaterowie. Film tak dobrze czuje się we własnej drużynie, że zagrożenie czasem schodzi na dalszy plan. To nie jest błąd śmiertelny, ale kto liczy na wielką, epicką stawkę, może uznać całość za nieco letnią. To raczej klimatyczna opowieść przy karczemnym stole niż Władca Pierścieni.
- Co działa: chemia między bohaterami, Hugh Grant, rytm humoru, barwny świat.
- Co mniej: długość, miejscami epizodyczna konstrukcja, bledszy przeciwnik.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla miłośników lekkiego, zabawnego kina przygodowego, fanów fantasy i graczy D&D, a także dla paczek znajomych, które szukają filmu na udany wieczór.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy szukają mrocznego, epickiego i śmiertelnie poważnego fantasy albo nie lubią, gdy film co chwilę puszcza oko do widza.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Strażnicy Galaktyki (2014), Wieczór gier (2018), Jumanji: Przygoda w dżungli (2017), Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły (2003), Willow (1988)
Najczęstsze pytania
Kiedy Dungeons & Dragons: Złodziejski honor trafił do polskich kin?
Polska premiera filmu odbyła się 14 kwietnia 2023 roku.
Ile trwa Dungeons & Dragons: Złodziejski honor?
Film trwa 134 minuty.
O czym jest Dungeons & Dragons: Złodziejski honor?
Czarujący złodziej i jego banda ekscentrycznych poszukiwaczy przygód wyruszają po zaginiony artefakt, ale plan niebezpiecznie się sypie, gdy wchodzą w drogę niewłaściwym ludziom.
Kto występuje w filmie?
W głównych rolach występują Chris Pine (Edgin), Michelle Rodriguez (Holga), Justice Smith (Simon), Sophia Lillis (Doric), Hugh Grant (Forge) i Regé-Jean Page (Xenk).
Kto wyreżyserował film?
Film wyreżyserowali John Francis Daley i Jonathan Goldstein.
Czy warto dołączyć do tej drużyny?
Tak, i wcale nie trzeba być weteranem D&D. Złodziejski honor to rzadkie fantasy, które nie udaje czegoś więcej, niż jest, i właśnie dlatego wypada lepiej, niż się spodziewaliśmy. Luźny urok Chrisa Pine'a, siła Michelle Rodriguez i niezapomniany kombinator Hugha Granta tworzą drużynę, z którą chętnie usiedlibyśmy do kolejnej sesji. Trochę za długi, trochę przewidywalny, ale ma w sobie tyle serca i humoru, że łatwo mu to wybaczyć. Popcorn w dłoń, kości na stół: ta runda to mocny rzut za dwadzieścia.
