Kinoster
PL ▾

Recenzja przedpremierowa · W kinach od 06.11.2026

Dziki Koń Dziewięć, recenzja przedpremierowa: Martin McDonagh znów z Samem Rockwellem i to już samo w sobie jest świętem

Filmy amerykańskieFilmy brytyjskieKomedie

Gdyby ktoś wymyślił tę obsadę w barze po trzecim piwie, i tak nie wyszłoby lepiej. Nowa komedia Martina McDonagha, Dziki Koń Dziewięć, zbiera na jednym ekranie Sama Rockwella, Steve'a Buscemiego, Parker Posey, Johna Malkovicha i Toma Waitsa. Do 6 listopada musimy jeszcze poczekać, ale samo oczekiwanie to tutaj połowa przyjemności.

8,2/10
Przewidywana ocena
Na papierze jedna z najbardziej zadziornych autorskich komedii roku, a dotychczasowa droga McDonagha daje nam wszelkie powody, żeby mu zaufać.
Fabuła
8
Aktorstwo
9
Reżyseria
9
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
8

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Dziki Koń Dziewięć: zwiastun

Informacje o filmie

OriginalWild Horse Nine
Premiera w Polsce06.11.2026
ReżyseriaMartin McDonagh
ObsadaSam Rockwell, Steve Buscemi, Parker Posey, John Malkovich, Tom Waits, Mariana Di Girolamo
GatunekKomedie
Kategoria wiekowa16
KrajFilmy amerykańskie, Filmy brytyjskie

Co wiemy do tej pory o filmie Dziki Koń Dziewięć?

Zacznę od przyznania się: na miesiąc przed premierą o fabule wiadomo niewiele, a ja nie zamierzam zmyślać historii tylko po to, żeby było o czym pisać. Wiemy na pewno tyle: Dziki Koń Dziewięć to komedia z amerykańsko-brytyjskiej koprodukcji, reżyseruje Martin McDonagh, a polska premiera zaplanowana jest na 6 listopada 2026.

I tyle. Szczerze? W przypadku McDonagha to w zupełności wystarczy, żeby wpisać datę do kalendarza. To filmowiec, u którego etykieta „komedia” nigdy nie oznacza lekkiego popołudniowego relaksu. U niego śmiech zawsze wślizguje się obok czegoś mroczniejszego, bardziej niezręcznego i bardziej ludzkiego, a widz często sam nie wie, czy właściwie wypada mu się śmiać. Tytuł jest dokładnie taki sam: brzmi jednocześnie dziko, po westernowemu, i dziwnie absurdalnie, jak imię jakiejś barowej legendy. Co się za nim kryje, przekonamy się na seansie.

McDonagh, irlandzki mistrz czarnego humoru

Kto widział Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj, ten wie, o czym mówię. Dwóch płatnych zabójców w belgijskim miasteczku i film, który był jednocześnie zabawny, rozdzierający i brutalny. Potem przyszli 7 psychopatów, otwarcie wywracających kino gangsterskie na lewą stronę, następnie Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, czyli komedia o żałobie i gniewie, a w końcu Duchy Inisherin, gdzie rozpad przyjaźni dwóch mężczyzn urósł do rangi tragikomicznego eposu.

Wszystkie filmy McDonagha łączy jedno: dialog. Jego bohaterowie nie rozmawiają, tylko wymachują ostrzami. Dostają kwestie, które cytuje się potem tygodniami, jednocześnie ordynarne i zaskakująco czułe. Jeśli Dziki Koń Dziewięć będzie napisany choćby w połowie tak dobrze jak jego wcześniejsze filmy, dostaniemy jedną z najlepiej napisanych komedii roku.

Drugim znakiem firmowym McDonagha są zmiany tonu. Jedna scena to głośna burleska, w następnej ktoś po cichu się rozpada. To ryzykowna gra, ale dotąd prawie zawsze mu wychodziła. Jestem ciekaw, na ile tym razem pójdzie w stronę czystej komedii, bo film zapowiadany jest wprost jako komedia.

Obsada, która sama w sobie jest gatunkiem

Przyjrzyjmy się tej liście nazwisk, bo naprawdę zasługuje na osobny akapit:

Obok nich zobaczymy Marianę Di Girolamo, Ailín Salas i Paolę Giannini, nazwiska mniej znane polskiej publiczności. Nie wiadomo, jakie role dostały, ale ich obecność zapowiada ciekawy koloryt wśród postaci. Pewne jest jedno: w takim towarzystwie nikt przed kamerą nie będzie się nudził.

Najbardziej ekscytuje mnie to, że to wymarzona drużyna aktorów charakterystycznych. Nie ma tu ani jednej gładkiej, sterylnej gwiazdy. Każdego z nich nie da się z nikim pomylić, a McDonagh najchętniej pisze właśnie dla takich ludzi.

Dlaczego to może być naprawdę dobre?

Jestem optymistą z trzech powodów.

Po pierwsze: wspólna historia reżysera i głównego aktora. Chemia między Rockwellem a McDonaghiem zadziałała już dwa razy i rzadko zdarza się duet, w którym reżyser tak dokładnie wie, co może wydobyć ze swojego aktora. Po drugie: obsada jest skrojona pod czarny humor. Buscemi, Malkovich, Waits, Posey od dekad grają dziwaków, arystokrację przegranych. Po trzecie: McDonagh nie robi filmów taśmowo. Nie wypuszcza nowego tytułu co roku, każdy dopracowuje z ogromną starannością i to widać w efekcie końcowym.

Jeśli wszystko się zgra, możemy dostać komedię, przy której będziemy jednocześnie śmiać się na głos i po cichu się niepokoić. Takie doświadczenie daje dziś bardzo niewiele filmów.

Gdzie coś może pójść nie tak?

Nie byłbym uczciwy, gdybym tylko świętował. Tak gęsta obsada zawsze niesie ryzyko: łatwo może się zdarzyć, że niektórzy aktorzy dostaną obecność na poziomie cameo, a widz wyjdzie z kina z poczuciem niedosytu. Przy pięciu bardzo wyrazistych aktorach trudno każdemu dać naprawdę dużo przestrzeni.

Drugie zagrożenie to powtarzanie się stylu McDonagha. 7 psychopatów już trochę komentowało samych siebie i jeśli Dziki Koń Dziewięć okaże się tylko paradą dziwacznych figur ustawionych jedna obok drugiej, efekt może się zmęczyć. I wreszcie: kto po etykiecie „komedia” spodziewa się lekkiej rozrywki dla całej rodziny, ten pewnie się zdziwi. Humor McDonagha nigdy nie był dla wszystkich.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj (2008), 7 psychopatów (2012), Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (2017), Duchy Inisherin (2022), Fargo (1996)

Najczęstsze pytania

Kiedy Dziki Koń Dziewięć wejdzie do polskich kin?

Polska premiera kinowa zaplanowana jest na 6 listopada 2026 roku.

Kto wyreżyserował film Dziki Koń Dziewięć?

Reżyserem filmu jest Martin McDonagh.

Kto występuje w filmie Dziki Koń Dziewięć?

W głównych rolach: Sam Rockwell, Steve Buscemi, Parker Posey, John Malkovich, Tom Waits, Mariana Di Girolamo, Ailín Salas i Paola Giannini.

Jakiego gatunku jest film Dziki Koń Dziewięć?

Dziki Koń Dziewięć to komedia.

Skąd pochodzi film Dziki Koń Dziewięć?

To koprodukcja amerykańsko-brytyjska.

Czy warto zaznaczyć 6 listopada w kalendarzu?

Moim zdaniem tak, i to grubym flamastrem. Martin McDonagh to jeden z najpewniejszych autorów ostatnich kilkunastu lat, który nigdy nie zrobił naprawdę słabego filmu, a teraz pracuje z obsadą, za którą inni reżyserzy oddaliby pół ręki. Oczywiście to recenzja przedpremierowa: prawdziwy werdykt wydamy po seansie. Ale jeśli czarny humor, ostre jak brzytwa dialogi i ekscentryczne postaci to twój świat, Dziki Koń Dziewięć ma duże szanse stać się jednym z obowiązkowych seansów tej jesieni. Moja przewidywana ocena: mocna ósemka, z drzwiami otwartymi w górę.

Przewidywana ocena: 8,2/10 · Fabuła 8 · Aktorstwo 9 · Reżyseria 9 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 8