Kraina Mroku recenzja: baśniowy koszmar Bryana Fullera, w którym płatny zabójca okazuje się najlepszą nianią
Przychodzi taki moment, kiedy dziesięcioletnie dziecko orientuje się, że dorośli nie obronią go przed potworami. Wtedy, z braku lepszego pomysłu, puka do drzwi sąsiada, który zawodowo zabija ludzi. Kraina Mroku opowiada właśnie o tej chwili, a Bryan Fuller miesza w niej horror z dramatem tak, jakby czekał na ten film od lat. Nie jest bez wad, ale ma tyle charakteru, że nawet jego słabości ogląda się z przyjemnością.
Piękna, okrutna i zaskakująco ciepła baśń o potworach, która oczami małej dziewczynki pokazuje, że prawdziwe straszydła czasem noszą garnitury.
Kraina Mroku: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Dust Bunny |
|---|---|
| Reżyseria | Bryan Fuller |
| Obsada | Mads Mikkelsen, Sigourney Weaver, David Dastmalchian, Sheila Atim, Trokán Nóra, Rebecca Henderson |
| Gatunek | Dramaty filmowe, Horrory |
| Czas trwania | 106 min |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
Dziewczynka, potwór i bardzo zły sąsiad
Na pierwszy rzut oka brzmi to tak, jakby ktoś wrzucił do shakera bajkę dla dzieci i thriller o płatnym zabójcy, a potem porządnie potrząsnął. Obok dziesięcioletniej Aurory mieszka tajemniczy mężczyzna, który zabija potwory. Dokładniej: jest płatnym mordercą, który na swój sposób rzeczywiście rozprawia się z potworami. Aurora, której rodzinę pożarł potwór, rozumuje tak, jak potrafi tylko dziecko: skoro ten pan zabija potwory, to trzeba go poprosić o pomoc.
On jednak widzi w tym zleceniu coś zupełnie innego. Podejrzewa, że rodziców Aurory zabili ludzie, którzy w rzeczywistości polowali na niego. Tragedia dziewczynki obciąża więc także jego sumienie i właśnie dlatego przyjmuje robotę. Od tej chwili film toczy się na dwóch poziomach naraz: mamy krwawą, bardzo namacalną wendetę w świecie dorosłych i baśń o potworze żyjącym w głowie dziecka. Żeby ochronić Aurorę, mężczyzna musi stawić czoła całej armii zabójców, a przy okazji przekonać się, że niektóre potwory są jak najbardziej prawdziwe.
Więcej nie zdradzę i szczerze mówiąc, nie ma potrzeby. Siła Krainy Mroku nie tkwi w zwrotach akcji, tylko w tym, jak zgrabnie te dwie rzeczywistości na siebie nachodzą.
Bryan Fuller wraca i przynosi ze sobą skalpel
Kto widział serial Hannibal, ten dobrze wie, co potrafi Bryan Fuller: podaje grozę z taką elegancją, że widz jednocześnie odwraca wzrok i nachyla się bliżej ekranu. Baśniowymi kolorami Gdzie pachną stokrotki i mitologiczną wyobraźnią Amerykańskich bogów udowodnił już, że czuje się jak u siebie tam, gdzie granice rzeczywistości się rozmywają. Kraina Mroku wygląda, jakby te trzy światy ulepił w jeden film.
Największa zaleta? Horror nie służy tu straszeniu dla samego straszenia. Potwór jest ucieleśnieniem żałoby, lęku i bezradności, ale Fuller nie wpada w wyświechtane schematy kina niezależnego, w którym trauma zawsze musi być metaforą. Cały czas zachowuje w sobie coś zadziornego, wręcz złośliwie zabawnego, dzięki czemu 106 minut wcale nie przytłacza.
Trochę czuć oczywiście, że Fuller szlifował warsztat w telewizji: lubi zatrzymać się na nastroju, na kadrze, na jakiejś dziwnej chwili, i nie każdy to doceni. Mnie to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, to były moje ulubione momenty.
Mikkelsen, Weaver i obsada, od której opada szczęka
Sam fakt, że Mads Mikkelsen i Bryan Fuller znów pracują razem, wystarczyłby mi za powód, żeby kupić bilet. Po Hannibalu trudno nie czekać z wypiekami na to, co Fuller ponownie z niego wydobędzie, i Mikkelsen tym razem też nie zawodzi. To aktor, którego milczenie mówi więcej niż monologi innych. Paroma gestami i niemal lodowatym spokojem buduje taką obecność, że cała reszta kadru przy nim blednie.
Nazwisko Sigourney Weaver to z kolei osobny smakołyk dla fanów horroru. Od czasów Ripley z Obcego wiemy, że mało kto z taką godnością porusza się po światach pełnych potworów, a tutaj również widać, że doskonale rozumie, w jakim filmie gra. Dorosłą część obsady uzupełniają David Dastmalchian, jedna z najpewniejszych dziwnych twarzy kina charakterystycznego, oraz Sheila Atim, Rebecca Henderson i Trokán Nóra.
Wśród dziecięcych ról na liście figuruje Sophie Sloan, a jeśli młoda aktorka potrafi utrzymać się na ekranie w towarzystwie takich weteranów, to naprawdę coś znaczy.
Co działa najlepiej: taniec baśni z rzezią
Najmocniejszą stroną filmu jest ton. Kraina Mroku potrafi być jednocześnie bajką dla dzieci i krwawym kinem zemsty, a żadna z tych warstw nie przygniata drugiej. To znacznie trudniejsze, niż się wydaje: tysiące filmów poległo, bo nie potrafiły zdecydować, czym chcą być.
- Dziecięca perspektywa: logika Aurory, według której na potwora trzeba wynająć sąsiada od zabijania potworów, jest równocześnie wzruszająca i niepokojąca.
- Sumienie zabójcy: moralnie dwuznaczny bohater, który z poczucia winy staje się obrońcą, to klasyka, ale tu podana świeżo i boleśnie.
- Strona wizualna: kadry Fullera znów przypominają obrazy, a groza porusza się u niego niemal jak balet.
- Stawka: walka z zabójcami nadaje baśniowemu wątkowi realne, namacalne zagrożenie.
I oczywiście jest pytanie, które unosi się w powietrzu przez cały seans: kto tu jest prawdziwym potworem? Fuller nie odpowiada na nie z pozycji moralizatora, tylko pozwala widzowi samemu złożyć tę układankę.
Gdzie film się potyka
Nie byłbym szczery, gdybym twierdził, że wszystko tu gra. Wątek płatnego zabójcy chwilami jedzie po aż nazbyt znanych torach: samotny zawodowiec, którego dziecko zmusza do wyjścia ze skorupy, to sprawdzony, ale mocno ograny punkt wyjścia. Kto zna gatunek, w kilku miejscach przewidzi, dokąd zmierza historia.
Drugie ryzyko to styl. Estetyzowanie Fullera jest cudowne, ale kto liczy na prostą, dynamiczną akcję albo klasyczny horror pełen jump scare'ów, będzie się momentami niecierpliwie wiercił w fotelu. To nie jest film, który co dziesięć minut wyskakuje na widza zza rogu. Raczej powoli wślizguje się pod skórę i tam zostaje.
Na koniec: wygląd tej historii potrafi zmylić. Połączenie dramatu i horroru, zabójcy i potwór pożerający rodzinę to poważny, mroczny materiał. Choć główną bohaterką jest dziesięciolatka, to nie jest bajka dla dzieci.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla tych, którzy pokochali serial Hannibal, uwielbiają Madsa Mikkelsena i lubią, gdy horror jest jednocześnie piękny, złośliwy i chwytający za serce. Fani mrocznych baśni dla dorosłych mają tu pozycję obowiązkową.
- Lepiej odpuść, jeśli: Kto szuka dynamicznej akcji, prostego straszaka albo ściśle realistycznego thrillera, może uznać ten film za zbyt powolny i zbyt wystylizowany. Na pewno nie dla młodszych dzieci.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Leon zawodowiec (1994), Labirynt fauna (2006), Siedem minut po północy (2016), Babadook (2014), Logan: Wolverine (2017)
Najczęstsze pytania
O czym jest Kraina Mroku?
Dziesięcioletnia Aurora prosi mieszkającego obok płatnego zabójcę, żeby rozprawił się z potworem, który pożarł jej rodzinę. Mężczyzna podejrzewa, że rodziców dziewczynki zabili mordercy polujący na niego, więc z poczucia winy przyjmuje zlecenie i musi stawić czoła całej grupie zabójców.
Ile trwa Kraina Mroku?
Film trwa 106 minut.
Czy Krainę Mroku można oglądać z dziećmi?
Nie jest to dobry pomysł. To mroczne połączenie horroru i dramatu z przemocą, przeznaczone dla dorosłych widzów, mimo że jedną z głównych bohaterek jest dziesięcioletnia dziewczynka.
Kto wyreżyserował Krainę Mroku i kto w niej gra?
Reżyserem jest Bryan Fuller, a w obsadzie znaleźli się Mads Mikkelsen, Sigourney Weaver, David Dastmalchian, Sheila Atim, Trokán Nóra, Rebecca Henderson i Sophie Sloan.
Jaki to gatunek?
To amerykański dramat z elementami horroru, który czerpie też z thrillera o płatnym zabójcy.
Wpuściłbyś zabójcę potworów do pokoju dziecka?
Ja wpuściłem i nie żałuję. Kraina Mroku nie jest filmem idealnym: historia płatnego zabójcy nie kryje wielkich niespodzianek, a styl Fullera nie każdemu przypadnie do gustu. Rzadko jednak trafia się horror z tak wyrazistym charakterem, który tak odważnie szuka piękna w okrucieństwie i który na koniec zostawia widza nie z przestrachem, lecz z dziwnym, słodko gorzkim ciepłem.
Mikkelsen i Fuller znów razem, Sigourney Weaver w tle i mała dziewczynka, która doskonale wie, do kogo się zwrócić, gdy potwór już puka do drzwi. Jeśli lubisz mroczne baśnie, to film dla ciebie. Jeśli nie, i tak warto zaryzykować, bo może to właśnie on cię przekona.
