Kinoster
PL ▾

Recenzja przedpremierowa · W kinach od 01.01.2027

Kroniki lasu. Wildwood, recenzja przedpremierowa: twórcy Koraliny znów wabią nas w głąb lasu

Filmy amerykańskieRodzinne filmy animowaneFilmy dla dzieciAdaptacje książek

Jeśli nazwa studia może być gwarancją, że film animowany okaże się odważniejszy, mroczniejszy i bardziej namacalny niż konkurencja, to twórcy Koraliny i Kubo mają taką markę na pewno. Kroniki lasu. Wildwood trafią do polskich kin 1 stycznia 2027 roku i na papierze mają wszystko, za co od lat kochamy tę ekipę. Czy w praktyce też tak będzie, to wciąż otwarte pytanie, ale ja już odliczam dni.

8,3/10
Przewidywana ocena
Wszystko wskazuje na to, że nadchodzi jedna z najbardziej wyjątkowych animowanych opowieści fantasy ostatnich lat, ale 139 minut seansu będzie poważną próbą zarówno dla młodszych widzów, jak i dla scenariusza.
Fabuła
8
Aktorstwo
7
Reżyseria
9
Strona wizualna
10
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
8

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Kroniki lasu. Wildwood: zwiastun

Informacje o filmie

OriginalWildwood
Premiera w Polsce01.01.2027
ReżyseriaTravis Knight
GatunekRodzinne filmy animowane
Czas trwania139 min
Kategoria wiekowa12
KrajFilmy amerykańskie

Wrony, porwany braciszek i las, do którego nie wolno wchodzić

Punkt wyjścia jest dokładnie tak prosty, jak powinien być w dobrej baśni. Prue chodzi do siódmej klasy i w jednej chwili nieuwagi stado wron porywa jej młodszego brata. Nie pies, nie wichura, tylko wrony, co samo w sobie zdradza, że nie czeka nas typowe, lukrowane kino familijne. Prue nie zamierza czekać na dorosłych: rusza w drogę, a razem z nią jej nieodczepny kolega z klasy, Curtis. Sądząc po opisie, to ten typ towarzysza, który najpierw nas irytuje, a pod koniec filmu skradnie nam serce.

Trop prowadzi do tajemniczego lasu pod Portlandem, w samo serce zakazanej puszczy. Czekają tam gadające zwierzęta, niezwykli sprzymierzeńcy i żądni władzy przeciwnicy, a Prue odkrywa, że ratowanie brata to coś znacznie większego niż rodzinna akcja ratunkowa: jej decyzje mogą zaważyć na przyszłości całego świata. Więcej o fabule nie wiemy i szczerze mówiąc, wcale nie chcę wiedzieć. Przy takich filmach radość odkrywania to połowa przyjemności.

Travis Knight wraca tam, gdzie jest najlepszy

Reżyserem jest Travis Knight i dla mnie to już na starcie pół punktu w górę. To on stoi za Kubo i dwiema strunami, filmem, który do dziś uważam za jedną z najpiękniejszych animacji ostatniej dekady: baśnią, która poważnie traktuje żałobę, rodzinę i samego młodego widza. W międzyczasie zahaczył też o aktorskie blockbustery, kręcąc Bumblebee, zaskakująco wzruszający film w serii o gigantycznych robotach.

To, że wraca z kolejną wielką animowaną opowieścią fantasy, odczytuję jako sygnał, że studio traktuje ten projekt bardzo serio. Siłą Knighta jest umiejętność opowiedzenia epickiej przygody jako osobistej historii widzianej oczami dziecka, a punkt wyjścia Wildwood, dziewczynka wyruszająca na ratunek bratu, jest skrojony dokładnie pod takie spojrzenie.

Dziedzictwo Koraliny i Kubo: błogosławieństwo i ciężar

Zapowiedzi filmu z dumą przypominają, że stoją za nim twórcy nominowanych do Oscara Koraliny i tajemniczych drzwi oraz Kubo i dwóch strun. Kto widział te tytuły, wie, co to oznacza: drobiazgowo dopracowane, niemal dotykalne światy, w których każde źdźbło trawy i każda zmarszczka mają swoją wagę. Ta ekipa zasłynęła z animacji poklatkowej, a niewiele rzeczy w kinie robi większe wrażenie. Las pełen gadających zwierząt, mchu, kory i wronich piór wygląda tak, jakby powstał specjalnie dla nich.

Jednocześnie takie odwołania wysoko zawieszają poprzeczkę. Niepokojący klimat Koraliny i emocjonalnej siły Kubo nie da się łatwo powtórzyć, a jeśli Wildwood okaże się tylko ładną, ale letnią przygodą, rozliczymy go znacznie surowiej niż przeciętną animację. Wierzę w ten film, ale do premiery zachowuję odrobinę sceptycyzmu.

Z książki na ekran: co może zadziałać

Film jest adaptacją powieści młodzieżowej o tym samym tytule. To dobra wiadomość, bo dopracowany literacki świat zwykle daje opowieści fantasy bogatszą mitologię, głębsze postaci drugoplanowe i spójniejsze reguły niż scenariusz pisany od zera. Już z opisu widać, że zakazana puszcza nie jest tylko dekoracją, ale miejscem pełnym politycznych i moralnych stawek, z frakcjami, sojuszami i walką o władzę.

Tu widzę zarówno największą szansę, jak i największe ryzyko. Jeśli film odważy się potraktować ten świat poważnie, dostaniemy rodzinne fantasy, które da do myślenia także dorosłym. Jeśli jednak spróbuje upchnąć w nim zbyt wiele z książki, łatwo może zgubić emocjonalną więź między Prue a jej bratem, czyli silnik całej historii.

139 minut: odważna decyzja czy porywanie się z motyką na słońce?

Powiem wprost: 139 minut to pierwsza liczba, przy której się zatrzymałem. Jak na animowany film familijny to wyjątkowo długo i jasno pokazuje, że twórcy chcą opowiedzieć wielką, epicką baśń, a nie szybką półtoragodzinną przygodę. Cieszę się, kiedy animacja nie czuje się w obowiązku być mniejsza, niż jest, ale w praktyce oznacza to także, że młodszym dzieciom trudno będzie wysiedzieć do końca.

Z drugiej strony animacja poklatkowa jest potwornie pracochłonna, więc jeśli takie studio decyduje się na tyle minut, każda scena prawdopodobnie ma swój powód. Jeśli rytm zagra, długość będzie raczej przeżyciem niż ciężarem. Jeśli nie, w drugiej godzinie zaczną się wiercenie i prośby o wyjście do toalety.

Dla kogo naprawdę jest zakazana puszcza?

Bohaterka chodzi do siódmej klasy i moim zdaniem to dokładnie wyznacza grupę docelową: starsze dzieci, młodych nastolatków i tych dorosłych, którzy nigdy nie wyrośli z dobrych baśni. Porwanie przez wrony, żądni władzy przeciwnicy i decyzje o losach świata sugerują, że będzie napięcie i będzie mrok, do czego ci twórcy zdążyli nas przyzwyczaić. Bardzo mnie to cieszy: najlepsze filmy dla dzieci zawsze miały odwagę trochę straszyć.

Noworoczna premiera w Polsce też ma swój urok. Zimowe wieczory, czas spędzany z rodziną i ochota na wielką opowieść na dużym ekranie to dobre towarzystwo dla takiego filmu, i łatwo mi sobie wyobrazić, że za kilka lat będziemy do niego wracać jako do rodzinnego klasyka na długie, ciemne wieczory.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Koralina i tajemnicze drzwi (2009), Kubo i dwie struny (2016), ParaNorman (2012), Fantastyczny Pan Lis (2009), Wolfwalkers (2020)

Najczęstsze pytania

Kiedy Kroniki lasu. Wildwood wejdą do polskich kin?

Polska premiera filmu zaplanowana jest na 1 stycznia 2027 roku.

O czym są Kroniki lasu. Wildwood?

Siódmoklasistce Prue stado wron porywa młodszego brata. Dziewczyna razem z kolegą z klasy, Curtisem, wyrusza do tajemniczego lasu pod Portlandem, zakazanej puszczy, by go uwolnić. Po drodze spotykają gadające zwierzęta, sprzymierzeńców i żądnych władzy przeciwników.

Ile trwa film Kroniki lasu. Wildwood?

Film trwa 139 minut, co jak na animację familijną jest wyjątkowo długo.

Kto wyreżyserował Kroniki lasu. Wildwood?

Reżyserem jest Travis Knight, wcześniej twórca filmu Kubo i dwie struny.

Czy Wildwood powstał na podstawie książki?

Tak, film jest adaptacją powieści młodzieżowej o tym samym tytule.

Kto stoi za filmem Kroniki lasu. Wildwood?

Twórcy Koraliny i tajemniczych drzwi oraz Kubo i dwóch strun. To produkcja amerykańska.

Czy warto wejść do zakazanej puszczy na początku stycznia?

Moim zdaniem tak, i to najlepiej na jak największym ekranie. Rzadko się zdarza, żeby animacja tak odważnie stawiała na długi metraż, mroczniejszy ton i poważną stawkę, a ta ekipa raz po raz udowadniała, że wie, co z tym zrobić. Moja przewidywana ocena to 8,5/10, z zastrzeżeniem, że czas trwania i mnogość wątków przeniesionych z książki mogą okazać się piętą achillesową filmu. Jeśli jednak Travis Knight znów odnajdzie serce ukryte za wizualnym przepychem, Wildwood może być jednym z najbardziej zapadających w pamięć kinowych przeżyć całego roku. Najmłodszych zostawiłbym w domu, starsze dzieci zabrałbym bez wahania, a bilet kupiłbym także sobie.

Przewidywana ocena: 8,3/10 · Fabuła 8 · Aktorstwo 7 · Reżyseria 9 · Strona wizualna 10 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 8