Kinoster
PL ▾

Recenzja przedpremierowa · W kinach od 02.04.2027

Sonic 4. Szybki jak błyskawica, recenzja przedpremierowa: Keanu Reeves, Jim Carrey i niebieski błysk, który nie umie zwolnić

Filmy japońskieFilmy amerykańskieFilmy animowaneFilmy przygodoweKontynuacjeAdaptacje gier wideo

Kto by pomyślał, że jeż z gry wideo stanie się jedną z najpewniejszych kinowych marek dla całej rodziny? Sonic 4. Szybki jak błyskawica trafi do polskich kin 2 kwietnia 2027 roku, a sądząc po obsadzie, twórcy wcale nie zamierzają grać mniejszymi kartami niż dotąd. Przyjrzałem się temu, co przemawia za filmem, i temu, gdzie niebieski błysk może wpaść w poślizg.

7,3/10
Przewidywana ocena
Na papierze to najmocniejsza obsada w historii serii. Jeśli Jeff Fowler utrzyma tempo, dostaniemy kolejny obowiązkowy seans dla całej rodziny.
Fabuła
7
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
7

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Sonic 4. Szybki jak błyskawica: zwiastun

Informacje o filmie

OriginalSonic the Hedgehog 4
Premiera w Polsce02.04.2027
ReżyseriaJeff Fowler
ObsadaKeanu Reeves, Jim Carrey, Idris Elba, James Marsden, Kristen Bell, Nick Offerman
GatunekFilmy animowane, Filmy przygodowe
KrajFilmy japońskie, Filmy amerykańskie

O czym to będzie? Tu nawet jeż milczy

Zacznijmy od najważniejszego: o fabule filmu Sonic 4. Szybki jak błyskawica nie wiemy obecnie nic, co dałoby się napisać z czystym sumieniem. Do premiery zostało sporo czasu, studio będzie więc dawkować informacje po kropelce, a ja nie zamierzam wymyślać historii tylko po to, żeby tekst był dłuższy. Pewne jest jedno: to animowany film przygodowy, powstający w koprodukcji japońsko-amerykańskiej, co przy marce wywodzącej się z Segi nikogo nie powinno dziwić.

Jedno mogę jednak powiedzieć śmiało: dotychczasowe części opierały się na tym, że każdy kolejny film wprowadzał na ekran postać uwielbianą przez fanów gier, a przy okazji dalej rozwijał motywy rodziny, przyjaźni i poczucia przynależności. Czy ten przepis zostanie utrzymany, jeszcze nie wiemy, ale szczerze bym się zdziwił, gdyby twórcy akurat teraz wyrzucili przez okno coś, co działało tak dobrze.

Jeff Fowler po raz czwarty za sterami

Reżyserem ponownie jest Jeff Fowler, który odpowiadał za trzy poprzednie filmy. Dla mnie to jedna z najbardziej uspokajających wiadomości w całym pakiecie. Fowler naprawdę rozumie tę postać: wie, że Sonic jest jednocześnie irytującym, wyszczekanym dzieciakiem i samotnym stworkiem, który po prostu chce gdzieś przynależeć. Tę dwoistość bardzo łatwo zepsuć, a jemu do tej pory się to nie zdarzyło.

Czwarta odsłona każdej serii to jednak zawsze grząski grunt. To zwykle moment, w którym reżyser albo zmęczony powtarza sam siebie, albo odważnie skręca w nową stronę. Fowler oznacza ciągłość, co jest dobre, ale trochę się obawiam, że znany rytm (duża akcja, żart, wzruszająca rozmowa, jeszcze większa akcja) w końcu stanie się przewidywalny.

Obsada, przy której zarumieniłby się niejeden wysokobudżetowy dramat

Spójrzmy na nazwiska, bo już sama lista jest newsem:

A potem nowi: Kristen Bell, Nick Offerman i Sir Ben Kingsley. Kogo zagrają, nie wiemy i nie będę zgadywał, udając, że to fakty. Ale zatrzymajmy się na chwilę: Ben Kingsley w filmie o Sonicu! Laureat Oscara, którego obecność w kinie familijnym oznacza albo ogromny dystans do siebie, albo bardzo poważną stawkę. Głos Kristen Bell od czasów Krainy lodu to gwarancja jakości w filmach dla rodzin, a Nick Offerman jest mistrzem suchego humoru. To wygląda na bardzo przemyślany casting.

Co może tym razem naprawdę zadziałać

Sekret filmów o Sonicu polegał dotąd na tym, że się siebie nie wstydziły. Nie udawały poważniejszych, niż są, ale też nie traktowały widzów jak idiotów. Dorosły opiekun znajdował w nich coś dla siebie, a dziecko dostawało bohatera, któremu mogło kibicować. Czwarta część musi trafić w ten sam ton, a obsada daje na to wszelkie szanse.

Jeśli chodzi o stronę wizualną, seria przeszła od pierwszej części długą drogę i dziś pewnie radzi sobie z akcją i animacją postaci. Pokazywanie prędkości oraz spowolnione sceny, w których czas niemal staje w miejscu, stały się znakiem rozpoznawczym cyklu. Jeśli Fowler dalej je dopracuje, wyjdzie z tego widowisko, które najlepiej smakuje na dużym ekranie.

Największym atutem pozostaje jednak chemia między bohaterami. Trio Sonic, Tails i Knuckles w poprzednich częściach dojrzało do bycia prawdziwą rodziną. Jeśli dołożyć do tego powrót Shadowa i Robotnika oraz trzy nowe, mocne nazwiska, rama opowieści może okazać się wystarczająco szeroka, by zrobiło się naprawdę epicko.

Gdzie niebieski błysk może się potknąć?

Czas na adwokata diabła. Największe ryzyko to przeładowanie. Dziesięć dużych nazwisk świetnie wygląda na plakacie, ale każda postać potrzebuje czasu, własnego wątku i swojej chwili. Jeśli scenariusz spróbuje dać każdemu równy kawałek tortu, film łatwo może się rozsypać, a główny bohater zgubi się we własnym filmie.

Drugie zagrożenie to zmęczenie materiałem. Czwarta część, ten sam reżyser, te same twarze: widzowie po jakimś czasie zauważą powtarzalność, nawet jeśli wszystko jest dobrze zrobione. Losy kina superbohaterskiego pokazują, że nawet sprawdzony przepis ma termin ważności. Jeśli w czwórce zabraknie naprawdę świeżego pomysłu, istnieje ryzyko, że dostaniemy przyjemną, ale łatwą do zapomnienia kontynuację.

Trzecia wątpliwość dotyczy Jima Carreya, a dokładniej tego, ile swobody dostanie. To jeden z największych magnesów serii, ale jego nadpobudliwy humor trzeba umiejętnie dawkować. Za dużo męczy, za mało zostawia niedosyt.

To będzie film dla fanów i dla rodzin

Filmy o Sonicu w niemal wyjątkowy sposób potrafią mówić jednocześnie do dwóch widowni. Pierwsza to dawni gracze, którzy w latach dziewięćdziesiątych pędzili z niebieskim jeżem przed konsolą, a dziś zabierają do kina własne dzieci. Druga to same dzieciaki, dla których Sonic jest przede wszystkim bohaterem kinowym. Kwietniowa premiera pasuje do tego idealnie: wiosną rodziny szukają wspólnych wyjść, a Sonic 4. Szybki jak błyskawica wydaje się do tej roli skrojony na miarę.

Ja ze swojej strony jestem ostrożnym optymistą. Ekipa jest mocna, reżyser na właściwym miejscu, a materiał wyjściowy łatwo polubić. Jeśli scenariusz dotrzyma kroku, fani pierwszych trzech części się nie zawiodą.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Sonic. Szybki jak błyskawica (2020), Sonic 2. Szybki jak błyskawica (2022), Sonic 3. Szybki jak błyskawica (2024), Pokémon: Detektyw Pikachu (2019), Ralph Demolka (2012)

Najczęstsze pytania

Kiedy Sonic 4. Szybki jak błyskawica wejdzie do polskich kin?

Polska premiera zaplanowana jest na 2 kwietnia 2027 roku.

Kto reżyseruje film Sonic 4. Szybki jak błyskawica?

Reżyserem jest Jeff Fowler, który stoi także za poprzednimi częściami.

Kto występuje w filmie Sonic 4. Szybki jak błyskawica?

Keanu Reeves, Jim Carrey, Idris Elba, James Marsden, Kristen Bell, Nick Offerman, Sir Ben Kingsley, Ben Schwartz, Tika Sumpter i Colleen O'Shaughnessey.

Jaki to gatunek filmu?

Animowany film przygodowy.

Jaki kraj wyprodukował film Sonic 4. Szybki jak błyskawica?

Film powstaje w koprodukcji japońsko-amerykańskiej.

Czy warto już teraz zakreślić kwiecień w kalendarzu?

Moim zdaniem tak. Sonic 4. Szybki jak błyskawica na papierze ma wszystko, czego można oczekiwać od mocnej familijnej kontynuacji: powracających ulubieńców, reżysera, który rozumie materiał, i takie nowe nazwiska jak Ben Kingsley, Kristen Bell i Nick Offerman, które mocno podsycają ciekawość. Ryzykiem jest przeładowanie i wyczerpanie sprawdzonego przepisu, ale jak dotąd niebieski jeż zawsze był szybszy od moich wątpliwości. Przewidywana ocena: mocne 7,5 na 10, z obietnicą, że po premierze uczciwie napiszę, czy miałem rację.

Przewidywana ocena: 7,3/10 · Fabuła 7 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 7