Werwulf: recenzja przedpremierowa. Robert Eggers spuszcza bestię ze smyczy
Kiedy na plakacie horroru widzę nazwisko Roberta Eggersa, kupuję bilet w ciemno i nie narzekam, jeśli potem przez dwa tygodnie nie mogę spać. Werwulf trafi do polskich kin 8 stycznia 2027 roku, a obsada wygląda tak, jakby reżyser zwołał najbardziej zaufanych wspólników na kolejną mroczną noc. Oto recenzja przedpremierowa: czego możemy się spodziewać i gdzie coś może pójść nie tak.
Na papierze najbardziej obiecujący horror 2027 roku. Jeśli Eggers utrzyma formę, może wyznaczyć nowy punkt odniesienia dla kina o wilkołakach.
Werwulf: zwiastun
Informacje o filmie
| Premiera w Polsce | 08.01.2027 |
|---|---|
| Reżyseria | Robert Eggers |
| Obsada | Aaron Taylor-Johnson, Willem Dafoe, Bodhi Rae Breathnach, Ralph Ineson, Lily-Rose Depp, Jack Morris |
| Gatunek | Horrory |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
O czym to jest? Na razie mgła gęstsza niż w lesie u Eggersa
Powiem szczerze: o fabule Werwulfa oficjalnie wiemy tyle, ile zdradza tytuł, czyli w zasadzie nic. Będzie wilkołak, to pewne. Komu pod skórą zacznie rosnąć sierść, kto kogo będzie ścigał i jak to się skończy, tego zgadywać nie zamierzam, bo nie byłoby to uczciwe.
U Eggersa to jednak żaden problem. Na jego filmy nigdy nie chodziłem dla zwrotów akcji. Pociąga mnie to, jak odkurza starą, zakurzoną legendę, a przy tym zostawia na niej cały jej kurz. Wilkołak to idealny materiał: pradawny lęk, który kino przez ostatnie dekady oswoiło, raz zamieniając go w gumową maskę, a raz w dekorację do nastoletniego romansu. Liczę, że Eggers odda mu kły.
Robert Eggers, reżyser, który z przeszłości robi upiora
Kariera Eggersa jest jak dotąd wyjątkowo równa, co w horrorze zdarza się rzadko. Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015) pokazywała powolny rozpad purytańskiej rodziny, po którym wielu widzów nie potrafiło spokojnie spojrzeć na kozła. Lighthouse (2019) to czarno-biały obłęd z udziałem dwóch mężczyzn i morza alkoholu. Wiking (2022) okazał się brutalną epopeją zemsty, a Nosferatu (2024) udowodnił, że nawet z wielokrotnie ekranizowanego klasyka da się wycisnąć coś nowego.
Wspólny mianownik? Eggers obsesyjnie trzyma się realiów epoki, języka i dawnych przesądów. U niego nadprzyrodzoność to nie jump scare, tylko atmosfera, która powoli wpełza pod skórę. Film o wilkołaku w takich rękach raczej nie będzie efekciarskim monster movie, tylko duszącym, przyziemnym, brudnym koszmarem. I właśnie to chcę zobaczyć.
Znajome twarze w świetle księżyca: obsada
Patrząc na listę nazwisk, mam wrażenie, że Eggers pracuje z własnym zespołem aktorskim. Willem Dafoe grał już u niego w Lighthouse i w Nosferatu, a mało który aktor potrafi dziś tak naturalnie być jednocześnie przerażający i godny litości. Jeśli Dafoe pojawia się w filmie Eggersa, wydarzy się coś dziwnego.
Ralph Ineson od czasów Czarownicy jest ulubionym głosem reżysera. Ma ten głęboki tembr, jakby dobywał się spod ziemi, przez który zwykła modlitwa brzmi jak groźba. Aaron Taylor-Johnson i Lily-Rose Depp współpracowali z Eggersem przy Nosferatu, gdzie Depp dźwigała ogromny ciężar fizyczny i emocjonalny, więc ciekawi mnie, co dostanie tym razem.
W obsadzie są też Bodhi Rae Breathnach, Jack Morris i Ritchi Edwards. Kto kogo zagra i kto jest głównym bohaterem, tego jeszcze nie wiadomo, więc nie będę spekulować. Powiem tylko tyle: u Eggersa mniej znani aktorzy regularnie zapadają w pamięć, dziecięce role z Czarownicy wciąż mam przed oczami.
Co może sprawić, że ten film będzie naprawdę dobry?
Moim zdaniem są trzy powody, dla których Werwulf może okazać się strzałem w dziesiątkę.
- Gatunek jest wygłodniały. Filmy o wilkołakach od dawna są w horrorze traktowane po macoszemu. Poważnych tytułów o wampirach i zombie dostajemy na pęczki, o wilkołakach prawie wcale. Najwyższy czas, żeby ktoś potraktował temat serio.
- Eggers i folklor. Reżyser wyraźnie uwielbia dawne wierzenia. Legenda o wilkołaku to właśnie ten rodzaj ludowej opowieści grozy, z której potrafi wydobyć najwięcej.
- Dźwięk i obraz. Warstwa dźwiękowa w filmach Eggersa zawsze była najwyższej próby: wyjący wiatr, trzeszczące drewno, szepty. Wilcze wycie w takiej scenerii może przeszyć do szpiku kości.
No i jest jeszcze zimowa premiera. Początek stycznia, ciemne popołudnia, mróz. Lepszego klimatu na horror o wilkołaku trudno sobie wymarzyć.
Gdzie ryzyko może ugryźć?
Nie chcę być stronniczy, więc zapiszę też swoje wątpliwości. Pierwsza: tempo. Filmy Eggersa są powolne i wielu widzów tego nie znosi. Kto na hasło wilkołak spodziewa się dynamicznego kina z potworem, może się rozczarować, gdy film przez długie minuty będzie tylko brodził w błocie, mgle i strachu.
Druga: sam potwór. Odwieczne przekleństwo filmów o wilkołakach to przemiana i pokazanie bestii. Pokażesz za dużo, robi się śmiesznie. Pokażesz za mało, widzom czegoś zabraknie. Jestem ciekaw, jak Eggers to rozwiąże, bo jego Orlok z Nosferatu też podzielił publiczność.
Trzecia to oczekiwania. Po czterech mocnych filmach poprzeczka wisi bardzo wysoko. Po prostu dobry film Eggersa wielu uzna za rozczarowanie, co jest trochę niesprawiedliwe, ale tak działa hype.
Dla kogo Werwulf, a dla kogo popcornowe kino z potworem?
Ten film najpewniej nie wpisze się w kategorię weekendowego horroru do podskakiwania i chichotania. Bardziej trafi do tych, którzy lubią, gdy horror nie odpuszcza nawet po napisach końcowych, i których interesuje mit, historyczne tło oraz klimat. Jeśli spodobała się wam Czarownica albo Nosferatu, ten film też powinien.
Miłośnikom klasyki warto przypomnieć tradycję Universalu: wilkołak to jeden z najstarszych potworów kina i zawsze było w nim coś tragicznego. Człowiek, który nie potrafi zapanować nad zwierzęciem, które w nim mieszka. Podejrzewam, że Eggers potraktuje tę tragedię co najmniej tak poważnie jak samo straszenie.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla fanów Eggersa, miłośników powoli budowanego, klimatycznego horroru i wszystkich, którzy od dawna czekają na wilkołaka, którego można wziąć na serio.
- Lepiej odpuść, jeśli: Kto szuka dynamicznego kina akcji z potworem albo lekkiego straszenia jump scare'ami, prawdopodobnie będzie się niecierpliwie wiercił w fotelu.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015), Lighthouse (2019), Wiking (2022), Nosferatu (2024), Wilkołak (2010)
Najczęstsze pytania
Kiedy Werwulf wejdzie do polskich kin?
Polska premiera filmu Werwulf zaplanowana jest na 8 stycznia 2027 roku.
Kto wyreżyserował Werwulfa?
Reżyserem jest Robert Eggers, twórca filmów Czarownica, Lighthouse, Wiking i Nosferatu.
Kto występuje w filmie Werwulf?
W obsadzie są m.in. Aaron Taylor-Johnson, Willem Dafoe, Bodhi Rae Breathnach, Ralph Ineson, Lily-Rose Depp, Jack Morris i Ritchi Edwards.
Jaki to gatunek?
Werwulf to amerykański horror.
W jakim kraju powstał film?
Werwulf to produkcja amerykańska.
Czy warto czekać na styczniową pełnię?
Moim zdaniem zdecydowanie tak. Rzadko mówię coś takiego o filmie, o którego fabule nie wiemy prawie nic, ale Eggers jak dotąd nie dał powodów do wątpliwości, a obsada składa się z jego najlepszych współpracowników. Tempo i sposób pokazania potwora mogą okazać się słabszymi punktami, ale jeśli reżyser utrzyma formę, Werwulf może być jednym z najbardziej pamiętnych horrorów 2027 roku. 8 stycznia siedzę na pierwszym seansie i nie obiecuję, że potem odważnie wrócę do domu po ciemku.
