Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 07.02.2020

365 dni recenzja: rok w niewoli, dwie i pół godziny cierpliwości

Filmy polskieFilmy romantyczneDramatyKryminałyFilmy o miłościEkranizacje książekFilmy kryminalne

Są filmy, które oglądamy, bo są dobre, i takie, które oglądamy, bo wszyscy o nich mówią. 365 dni dumnie niesie sztandar tej drugiej grupy: chce być błyszczący, drogi i seksowny, a przy tym traktuje się tak śmiertelnie poważnie, że chwilami mimowolnie zamienia się w komedię. Sprawdźmy, co zostaje, kiedy zedrzemy z niego warstwę szumu.

4,5/10
Ocena
Piękne opakowanie, problematyczna treść i bardzo mało historii: 365 dni to bardziej zjawisko niż dobry film.
Fabuła
3
Aktorstwo
4
Reżyseria
4
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
6
Emocje
3

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

365 dni: zwiastun

Informacje o filmie

Premiera w Polsce07.02.2020
ReżyseriaBarbara Białowąs, Tomasz Mandes
ObsadaAnna-Maria Sieklucka, Michele Morrone, Bronisław Wrocławski, Otar Saralidze, Magdalena Lamparska, Natasza Urbańska
GatunekFilmy romantyczne, Dramaty, Kryminały
Czas trwania154 min
Kategoria wiekowa16
KrajFilmy polskie

O czym to jest? Kariera w Warszawie, pułapka na Sycylii

Punkt wyjścia jest prosty i film wcale nie próbuje tego ukrywać. Massimo Torricelli, młody i przystojny szef sycylijskiej mafii, po zabójstwie ojca musi przejąć stery organizacji. Po drugiej stronie mamy Laurę, dyrektorkę sprzedaży w luksusowym warszawskim hotelu. Z karierą wszystko u niej w porządku, za to życie prywatne ma mniej więcej tyle namiętności, co wtorkowe spotkanie o arkuszach kalkulacyjnych.

Laura podejmuje ostatnią próbę ratowania związku z upartym Martinem, więc razem z kilkojgiem znajomych lecą na Sycylię. Urlop szybko przybiera nieoczekiwany obrót: Massimo, najgroźniejszy człowiek na wyspie, porywa kobietę i zamierza przetrzymywać ją przez 365 dni. W tym czasie Laura zaczyna darzyć swojego porywacza coraz cieplejszymi uczuciami.

Tak, dobrze czytasz. Na tym opiera się cały pomysł, a dalej wszystko zależy od tego, czy widz zdoła wyciszyć wewnętrzny głos, który bez przerwy krzyczy: przecież to porwanie.

Pomysł, z którym nie potrafię się pogodzić

Zacznijmy od najdrażliwszej kwestii, bo bez niej nie da się uczciwie rozmawiać o 365 dniach. W historii kina romantycznego było mnóstwo złych chłopców oswojonych przez miłość i samo w sobie nie jest to grzechem. Kłopot w tym, że tutaj punktem wyjścia romansu jest uwięzienie, a film traktuje je nie jako problem, tylko jako afrodyzjak.

Można by z tego zrobić mroczny, niewygodny i inteligentny dramat o władzy, bezbronności i mętnej naturze pożądania. 365 dni wybiera jednak inną drogę. Pakuje wszystko w estetykę reklamy perfum: jachty, luksusowe auta, słońce, drogie ciuchy, a w tym lśniącym otoczeniu przymus dostaje jakoś miękki filtr.

Nie jestem strażnikiem moralności, fikcja może pokazać wszystko. Ale jeśli film sięga po taki temat, oczekuję, że będzie miał coś do powiedzenia. Tutaj nie ma. Jest tylko powierzchnia, za to bardzo błyszcząca.

Morrone i Sieklucka: chemia czy tylko poza?

Michele Morrone jako Don Massimo Torricelli daje dokładnie to, do czego film chce go wykorzystać: mocną szczękę, przeszywające spojrzenie, powolne ruchy i głos tak niski, jakby każde zdanie było sloganem kiepskich perfum. Charyzmy odmówić mu nie można i rozumiem, dlaczego dla wielu stał się fenomenem. Tyle że postać nie dostaje żadnych warstw. Massimo nie jest człowiekiem, tylko fantazją, a Morrone nawet nie próbuje wyrwać się z tych ram.

Anna-Maria Sieklucka jako Laura Biel ma zadanie bardziej niewdzięczne. To ona powinna przekonać nas do emocjonalnej przemiany, przejścia od buntu do fascynacji, ale scenariusz prawie nie daje jej się czego chwycić. Zdarzają się momenty, w których błyska w niej coś żywego, jakiś cięty humor, ale przez większość czasu snuje się między scenami jak element scenografii.

Z drugiego planu wyróżnia się Magdalena Lamparska jako Olga, prawdziwy powiew świeżości i jedyna osoba, która zdaje się wiedzieć, że to wszystko jest trochę śmieszne. Pojawiają się też Otar Saralidze jako Domenico, Bronisław Wrocławski jako Mario, Natasza Urbańska jako Anna, a w rolach rodziców Laury Grażyna Szapołowska i Tomasz Stockinger, ale nikt z nich nie dostaje wiele miejsca.

Dwoje reżyserów, jeden teledysk

Za kamerą stanęli Barbara Białowąs i Tomasz Mandes, a efekt często bardziej przypomina rozciągnięty teledysk niż film fabularny. To nie poetycka przesada: montaże, sceny seksu cięte pod muzykę i nastrojowe obrazki zajmują tyle miejsca, że fabuła niemal się w nich nie mieści.

154 minuty to tutaj poważny przeciwnik. Przy tak cienkiej historii to po prostu za dużo. Są fragmenty, w których nie dzieje się nic, piękni ludzie patrzą na siebie w pięknych miejscach, a człowiek łapie się na tym, że zerka w telefon. Przy ostrzejszym montażu mogłoby z tego wyjść półtoragodzinne, bezczelniejsze guilty pleasure.

Wątek kryminalny, interesy mafii, cała ta władza w tle to w praktyce kulisy. Są po to, żeby Massimo wydawał się groźny, ale nigdy nie dostają prawdziwego ciężaru. Szkoda, bo tam akurat drzemało napięcie.

Co naprawdę działa: estetyka pocztówki

Bądźmy sprawiedliwi: film wygląda bardzo dobrze. Sycylijskie światło, morze, luksusowe wnętrza, starannie ustawione kadry, wszystko to sprawia wrażenie, że w wizualną stronę włożono sporo pieniędzy i energii. Puszczony bez dźwięku jako tło byłby całkiem przyjemnym doświadczeniem.

Do mocniejszych stron należy też muzyka, przynajmniej w tym sensie, że film dokładnie wie, jaki nastrój chce zbudować. Jest wpadająca w ucho, nowoczesna i zmysłowa, i nieraz to ona dźwiga na swoich barkach sceny, w których dialogi zawodzą.

Film erotyczny czy erotyczna reklama?

365 dni nie ukrywa, że seksualność jest jednym z głównych magnesów, i to film zdecydowanie przeznaczony dla dorosłej widowni. Dla niepełnoletnich na pewno się nie nadaje.

Zaskakuje to, że nawet w swojej śmiałości jest coś mechanicznego. Sceny erotyczne są technicznie dopracowane, ale rzadko mówią cokolwiek o bohaterach. Dobry film erotyczny działa wtedy, gdy pożądanie buduje charakter, napięcie i ma swoje konsekwencje. Tutaj sceny to raczej poukładane obok siebie błyszczące wstawki. Robią wrażenie, dopóki trwają, a potem ulatują bez śladu.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Pięćdziesiąt twarzy Greya (2015), Ciemniejsza strona Greya (2017), 9 1/2 tygodnia (1986), Niemoralna propozycja (1993)

Najczęstsze pytania

O czym jest film 365 dni?

Massimo Torricelli, młody szef sycylijskiej mafii, porywa Laurę z Warszawy, która spędza urlop na Sycylii z partnerem i znajomymi, i przetrzymuje ją przez 365 dni. W tym czasie kobieta zaczyna coś do niego czuć.

Kiedy 365 dni weszło do kin w Polsce?

Polska premiera filmu odbyła się 7 lutego 2020 roku.

Ile trwa film 365 dni?

Film trwa 154 minuty.

Kto gra główne role w 365 dniach?

Laurę Biel gra Anna-Maria Sieklucka, a Dona Massima Torricellego Michele Morrone. W obsadzie są też Magdalena Lamparska, Otar Saralidze i Bronisław Wrocławski.

Kto wyreżyserował 365 dni?

Polski film wyreżyserowali Barbara Białowąs i Tomasz Mandes.

Czy rok w niewoli jest wart dwóch i pół godziny na kanapie?

365 dni to dokładnie ten film, o którym każdy ma zdanie i który wielu ogląda tylko po to, żeby móc o nim rozmawiać. Samo w sobie nie ma w tym nic złego, ciekawość to uczciwy powód. Warto jednak wiedzieć, czego się spodziewać: ładnych obrazków, atrakcyjnych głównych bohaterów, mnóstwa muzyki i bardzo niewiele prawdziwej historii. Wątek kryminalny jest dekoracją, a podstawą romansu jest sytuacja, której film nawet nie próbuje przepracować.

Oglądany w gronie znajomych, z ironicznym dystansem i wspólnym chichotem, może dać całkiem zabawny wieczór. Jeśli jednak potraktujesz go poważnie, przez mniej więcej sto ze 154 minut będziesz się zastanawiać, co innego można było w tym czasie obejrzeć. Ode mnie słabe, ale efektowne 4/10, głównie za stronę wizualną.

Ocena: 4,5/10 · Fabuła 3 · Aktorstwo 4 · Reżyseria 4 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 6 · Emocje 3