Kinoster
PL ▾

Recenzja

Always Lalisa recenzja: światowa gwiazda, która wreszcie mówi własnym imieniem

Filmy amerykańskie

Są gwiazdy, które znamy z tysięcy zdjęć, a mimo to nie wiemy o nich praktycznie nic. Lalisa Manoban jest dokładnie taką postacią. Always Lalisa już samym tytułem zapowiada, że spróbuje zajrzeć za sceniczną Lisę, aż do Lalisy. Czy to się udaje, w tej kwestii zdania będą podzielone, ale fani na pewno nie wyjdą z seansu rozczarowani.

7,3/10
Ocena
Sympatyczny, błyszczący i dobrze rozpisany w czasie film o gwieździe, który obiecuje więcej szczerości, niż ostatecznie pokazuje. Charyzma Lalisy dźwiga jednak niemal wszystko.
Fabuła
6
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
7

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Always Lalisa: zwiastun

Informacje o filmie

ReżyseriaSue Kim
ObsadaLalisa Manoban
Czas trwania98 min
KrajFilmy amerykańskie

Lisa czy Lalisa? Tytuł, który zdradza wszystko

Zacznijmy od najważniejszego, czyli od tytułu. Always Lalisa nieprzypadkowo gra dwoma imionami. Lisa to marka, którą zna cały świat: jedna z największych twarzy K-popu, gwiazda scen, kampanii reklamowych i wielomilionowych rzesz obserwujących. Lalisa to z kolei pełne imię, osoba, która za tym wszystkim stoi. Film pracuje właśnie na tej dwoistości i już w pierwszych minutach czuć, że to napięcie będzie jego osią.

Spoilerów tu nie znajdziecie. Po pierwsze dlatego, że nie o nie chodzi, po drugie dlatego, że w takich filmach liczą się nie zwroty akcji, tylko klimat i bliskość. Pytanie nie brzmi, co się wydarzy, ale czy uwierzymy w to, co widzimy. Ja w większości uwierzyłem, choć było kilka momentów, w których mocno wyczuwałem zapach starannie wypielęgnowanego wizerunku.

Jedno nazwisko w obsadzie i to nie przypadek

W obsadzie widnieje tylko jedno nazwisko: Lalisa Manoban. Już samo to jest odważnym założeniem, bo 98 minut musi udźwignąć jedna osoba. Na szczęście Lalisa należy do wykonawców, od których nie da się oderwać wzroku. Kamera po prostu ją kocha i ona doskonale o tym wie. Jej sceniczna obecność, gesty i spojrzenia zdradzają profesjonalizm wyszlifowany latami ciężkiej pracy.

Właśnie tu kryje się jednak jedna z pułapek filmu. Gdy ktoś jest tak sprawny przed obiektywem, trudno ocenić, gdzie kończy się występ, a zaczyna człowiek. W najlepszych chwilach Lalisa pozwala nam zobaczyć zmęczenie, niepewność i bardziej codzienną stronę siebie, i to są zdecydowanie najmocniejsze sceny. Kiedy jednak wraca w tryb gwiazdy, film też robi się o stopień chłodniejszy.

Ręka Sue Kim: elegancja, ale i ostrożność

Za kamerą stoi Sue Kim i widać, że reżyserka dokładnie rozumie, z kim pracuje. Film jest elegancki wizualnie, montaż ma rozmach, a 98 minut to wyjątkowo trafna decyzja. Nic się nie dłuży, nikt nie próbuje tu budować trzygodzinnej epopei, co w portretach gwiazd zdarza się nader często. Na popołudniowy seans albo wieczór w domu ten metraż sprawdza się idealnie.

Zabrakło mi odrobiny więcej odwagi. Amerykańskie filmy o gwiazdach często wpadają w tę samą pułapkę: tak bardzo chronią wizerunek bohaterki, że gubią tarcie, konflikt i te kilka niewygodnych chwil, dzięki którym portret naprawdę zostaje w pamięci. Always Lalisa gra pod tym względem raczej asekuracyjnie. Jest ładnie, przyjemnie, czasem wzruszająco, ale rzadko zaskakująco.

Co naprawdę działa

Te chwile w zupełności wystarczą, by fani wracali do filmu raz po raz, a ktoś z zewnątrz zrozumiał, dlaczego miliony ludzi tak ją uwielbiają.

Gdzie się potyka

Największą słabością jest dramaturgia. Ponieważ film opiera się na jednej osobie i nie chce kopać zbyt głęboko, w środkowej części wyraźnie zaczyna się powtarzać. Wracają te same emocjonalne tony, ten sam blask, ten sam ładny, ale nieco sterylny nastrój. Komuś, kto nie jest fanem, ten fragment łatwo może przelecieć przed oczami bez śladu.

Druga sprawa to grupa docelowa. Film powstał wyraźnie przede wszystkim z myślą o tych, którzy Lisę już znają i lubią. Widz zupełnie z zewnątrz dostaje niewiele punktów zaczepienia. To niekoniecznie wada, po prostu warto wiedzieć, na co się idzie. To nie jest krytyczny, demaskatorski portret, tylko czuły prezent, który pokazuje gwiazdę w najlepszym świetle.

Mimo wszystko na tle innych filmów o gwiazdach ten wypada w lepszej części stawki. Nie dorównuje koncertowym i portretowym dokumentom, które naprawdę odważyły się być bezbronne, ale zostawia daleko w tyle zwykłe filmy reklamowe.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Blackpink: Light Up the Sky (2020), Miss Americana (2020), Gaga: Five Foot Two (2017), Taylor Swift: The Eras Tour (2023)

Najczęstsze pytania

Ile trwa Always Lalisa?

Film trwa 98 minut.

Kto wyreżyserował Always Lalisa?

Reżyserką filmu jest Sue Kim.

Kto występuje w filmie Always Lalisa?

Główną bohaterką filmu jest Lalisa Manoban.

Z jakiego kraju pochodzi film?

Always Lalisa to produkcja amerykańska.

Czy warto spędzić z Lalisą 98 minut?

Jeśli jesteś fanem, nie ma się nad czym zastanawiać: tak, i to pewnie więcej niż raz. Jeśli po prostu ciekawi cię, na czym polega fenomen jednej z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd popu na świecie, też warto dać mu szansę, bo obecność Lalisy naprawdę jest wyjątkowa, a zwarty metraż sprawia, że film nie zdąży się rozciągnąć. Pogłębionego portretu bez retuszu jednak się nie spodziewaj. Always Lalisa to błyszczący, pełen ciepła hołd, który czasem uchyla drzwi do prawdziwej Lalisy, ale nigdy nie otwiera ich na oścież. U mnie to mocna siódemka dla fanów, która w najlepszych momentach ociera się o ósemkę.

Ocena: 7,3/10 · Fabuła 6 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 7