Kaskader, recenzja: tym razem Ryan Gosling sam jest bohaterem, a nie tylko dublerem
Wreszcie film, który zamiast gwiazdy celebruje faceta, który wylatuje za nią przez okno. Kaskader to list miłosny do najczęściej obijanych i najrzadziej oklaskiwanych bohaterów branży filmowej, a przy okazji bezczelnie dobra rozrywka. Bez wad nie jest, ale rzadko widuje się tyle serca w dwugodzinnej serii eksplozji.
Wyluzowana, sympatyczna komedia romantyczna z akcją, która składa hołd kaskaderom. Męczy się z długością i przewidywalnością, ale gwiazdorski duet wszystko wynagradza.
Kaskader: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | The Fall Guy |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 03.05.2024 |
| Reżyseria | David Leitch |
| Obsada | Ryan Gosling, Emily Blunt, Aaron Taylor-Johnson, Hannah Waddingham, Teresa Palmer, Stephanie Hsu |
| Gatunek | Filmy akcji, Komedie, Filmy romantyczne |
| Czas trwania | 127 min |
| Kraj | Filmy amerykańskie, Filmy australijskie |
O czym to jest? O facecie, którego zawodowo zrzucają z dachu
Colt Seavers jest kaskaderem i robi dokładnie to, co każdy w tym fachu: wysadzają go w powietrze, strzelają do niego, potrącają go samochodem, wyrzucają przez okna i zrzucają z dużych wysokości. Wszystko po to, żebyśmy mieli frajdę. Po wypadku, który omal nie zakończył jego kariery, wraca do pracy świeżo po rekonwalescencji. Tyle że tym razem oprócz codziennej roboty czekają na niego zupełnie inne zadania.
Musi odnaleźć zaginionego gwiazdora, rozwikłać spisek, a jakby tego było mało, odzyskać miłość swojego życia. Oficjalny opis filmu świetnie oddaje klimat: co niby mogłoby pójść nie tak? Więcej o fabule nie warto wiedzieć, bo cała zabawa polega na tym, jak sprawy zamieniają się w coraz większy chaos.
Polski tytuł jest nieco skromniejszy od oryginalnego The Fall Guy, które po angielsku oznacza jednocześnie kaskadera i kozła ofiarnego. Ta dwuznaczność nie jest przypadkowa, a film zgrabnie się nią bawi.
Gosling i Blunt: chemia, dla której kupujemy bilet
Ryan Gosling jako Colt Seavers gra autoironicznego, trochę pechowego, ale bezgranicznie sympatycznego gościa, czyli typ postaci, który w ostatnich latach jakby pisano specjalnie dla niego. Jest w nim trochę smutnego szczeniaka, trochę luzackiego szpanu i zaskakująco dużo dystansu do siebie. Nie gra niezniszczalnego herosa akcji, tylko robotnika, którego boli kręgosłup. I ten film traktuje go poważnie.
Emily Blunt jako Jody Moreno stanowi znakomitą przeciwwagę. Blunt po prostu nie potrafi zagrać źle, a tutaj wyraźnie cieszy się tym, że może być jednocześnie zabawna, złośliwa i bezbronna. Ich słowne przepychanki to najlepsza część filmu. Momentami chętniej oglądałbym ich rozmawiających w jednym pokoju niż kolejny pościg samochodowy, a to w przypadku kina akcji spory komplement.
Drugi plan też jest dobrze obsadzony. Aaron Taylor-Johnson jako Tom Ryder świetnie parodiuje ego hollywoodzkiej gwiazdy, a Hannah Waddingham w roli Gail Meyer wnosi energię do każdej sceny. Obok nich pojawiają się Teresa Palmer (Iggy Starr), Stephanie Hsu (Alma Milan), Winston Duke (Dan Tucker) i Ben Knight (Dressler), choć nie wszyscy dostają tyle samo miejsca. Winston Duke szczególnie dobrze wypada u boku Goslinga i aż szkoda, że nie dostał więcej czasu.
David Leitch wie, o czym mówi
Reżyserem jest David Leitch, który sam zaczynał jako kaskader, zanim stanął za kamerą. To doświadczenie czuć w każdym kadrze. Jako współtwórca Johna Wicka, a potem reżyser Atomic Blonde, Deadpoola 2 i Hobbsa i Shawa Leitch udowodnił już, że umie kręcić akcję. Tu jednak jest coś bardziej osobistego: to film o jego własnym zawodzie.
Najpiękniejszym gestem filmu jest to, że praca kaskaderów nie jest tu tłem, tylko pełnoprawnym bohaterem. Sceny akcji są namacalne, mają ciężar i nie przypominają cyfrowej ulewy pikseli. Widać, że to prawdziwi ludzie latają, spadają i płoną, a film z dumą to pokazuje. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, kim jest ten anonimowy człowiek z napisów końcowych, za którego oklaski zbiera gwiazda, ten film jest dla was.
Leitch zręcznie korzysta też z formuły filmu w filmie: świat planu zdjęciowego, kulisy i życie ekipy służą zarówno za scenografię, jak i źródło żartów. Hollywood trochę śmieje się tu z samego siebie i bardzo mu to pasuje.
Co działa: akcja, humor, serce
Największą zaletą jest klimat. Kaskader nie udaje czegoś więcej, niż jest: to głośne, czasem wzruszające, często wybuchowe kino na sobotni wieczór. Kilka rzeczy wyszło szczególnie dobrze:
- Namacalność scen akcji. Czuć fizyczny wysiłek i ryzyko, przez co każdy upadek znaczy więcej.
- Chemia duetu. Gosling i Blunt są duszą tego filmu, a wątek romantyczny działa zaskakująco dobrze.
- Autoironia. Film nieustannie puszcza oko do widza, branży filmowej i gatunkowych klisz.
- Hołd. Rzadko zdarza się, żeby wielka produkcja studyjna tak szczerze celebrowała niewidzialny zawód.
Fani staroświeckich, opartych na gwiazdach, wyluzowanych komedii akcji poczują się tu jak w domu. To ten rodzaj filmu, do którego za dziesięć lat chętnie wróci się w deszczowe niedzielne popołudnie.
Gdzie się potyka? Za dużo upadków, za mało niespodzianek
Nie ma co ukrywać: 127 minut to wyraźnie za długo. Środkowa część filmu miejscami siada i jest kilka scen, które spokojnie można było wyciąć. W tak lekkim gatunku tempo jest najważniejsze, a tutaj chwilami gubi się impet.
Wątek spisku to raczej pretekst niż prawdziwa zagadka. Kto liczy na inteligentny thriller, ten się rozczaruje, bo kryminał jest tu tylko ramą, dzięki której Colt może spadać, biegać i skakać w jak największej liczbie miejsc. Mnie to specjalnie nie przeszkadzało, ale warto wiedzieć, na co się idzie.
Humor też nie zawsze trafia. Czasem żart siedzi idealnie, a czasem czuć, że scena za długo czeka na śmiech. Wątek romantyczny kreśli z kolei łuki, które znawcy gatunku widzieli już wiele razy. Nic z tego nie psuje filmu, ale nie pozwala mu stać się naprawdę pamiętnym klasykiem.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla fanów Ryana Goslinga i Emily Blunt, wyluzowanych komedii akcji i wszystkich ciekawych, co dzieje się na planie zdjęciowym po drugiej stronie kamery. Obowiązkowo dla każdego, kto kiedyś zatrzymał się, żeby popatrzeć na dobry upadek.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy oczekują zwartego thrillera pełnego zwrotów akcji albo nie znoszą lekkich filmów rozrywkowych trwających ponad dwie godziny.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Atomic Blonde (2017), Zaginione miasto (2022), Nice Guys. Równi goście (2016), Pewnego razu... w Hollywood (2019), Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw (2019)
Najczęstsze pytania
O czym jest film Kaskader?
Kaskader Colt Seavers wraca do pracy po wypadku, który omal nie zakończył jego kariery. Musi odnaleźć zaginionego gwiazdora, rozwikłać spisek i przy okazji odzyskać miłość swojego życia.
Kiedy Kaskader wszedł do polskich kin?
Polska premiera filmu odbyła się 3 maja 2024 roku.
Ile trwa Kaskader?
Film trwa 127 minut.
Kto wyreżyserował Kaskadera i kto w nim gra?
Reżyserem jest David Leitch. W głównych rolach występują Ryan Gosling (Colt Seavers) i Emily Blunt (Jody Moreno), a obok nich Aaron Taylor-Johnson, Hannah Waddingham, Teresa Palmer, Stephanie Hsu, Winston Duke i Ben Knight.
Jaki jest oryginalny tytuł filmu Kaskader?
Oryginalny tytuł to The Fall Guy. To koprodukcja amerykańsko-australijska.
Czy warto skoczyć na niego w wolny wieczór?
Tak, warto. Kaskader nie zbawi kina i wcale nie ma takich ambicji. Jest trochę za długi, trochę przewidywalny, a wątek kryminalny można było rozegrać lepiej. Ale ma w sobie tyle serca, energii i szczerej miłości do zawodu, że trudno się na niego gniewać. Gosling i Blunt to razem prawdziwy gwiazdorski duet, a Leitch kręci akcję, która ma ciężar.
Jeśli macie ochotę na film, po którym wstaniecie z kanapy z uśmiechem, a następnym razem doczytacie napisy końcowe do końca, żeby sprawdzić, kto robił kaskaderkę, to jest film dla was. Ode mnie mocna, serdeczna siódemka, a za Goslinga i Blunt dodatkowa piątka przybita na zgodę.
