Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 24.02.2017

Ukryte działania recenzja: trzy geniuszki, których NASA o mało nie przeoczyła

Filmy amerykańskieDramatyFilmy historyczneNa podstawie prawdziwych wydarzeńFilmy o kosmosie

Są filmy, po których człowiek ma ochotę chwycić tablicę i kawałek kredy, żeby choć przez chwilę poczuć, jak to jest, gdy los lotu kosmicznego rozstrzyga się w twojej głowie. Ukryte działania to właśnie taki film: serdeczny, pewnie opowiedziany dramat o trzech kobietach, które epoka skreślała podwójnie, raz dlatego, że były kobietami, drugi raz dlatego, że były czarne. Rewolucji tu nie ma, ale to, co chce zrobić, robi tak dobrze, że trudno mieć mu to za złe.

8,0/10
Ocena
Opowiedziany z sercem i humorem, niesiony przez trzy znakomite aktorki historyczny feel good movie. Odrobinę wypolerowany, ale nie sposób mu się oprzeć.
Fabuła
8
Aktorstwo
9
Reżyseria
7
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
9

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Ukryte działania: zwiastun

Informacje o filmie

OriginalHidden Figures
Premiera w Polsce24.02.2017
ReżyseriaTheodore Melfi
ObsadaTaraji P. Henson, Octavia Spencer, Janelle Monáe, Kevin Costner, Kirsten Dunst, Jim Parsons
GatunekDramaty, Filmy historyczne
Czas trwania127 min
Kategoria wiekowa12
KrajFilmy amerykańskie

O czym to jest? Wyścig kosmiczny z ołówkiem w ręku

Jest koniec lat pięćdziesiątych, a Stany Zjednoczone desperacko próbują wyprzedzić Rosjan w wyścigu kosmicznym. Pieniądze są, determinacja też, teoretycznie nie brakuje i głów do myślenia, a jednak to wciąż za mało. Rozwiązanie siedzi tymczasem tuż pod nosem: kilka wybitnych umysłów, na które nikt wcześniej nie wpadł, bo w oczach tamtej epoki były podejrzane na kilka sposobów naraz.

Chodzi o trzy kobiety, które dosłownie pracują jako ludzkie komputery. Wykonują obliczenia, których otoczenie po prostu nie ogarnia, i dzięki temu szybko pną się w hierarchii NASA, tam gdzie pracują najwięksi naukowcy swoich czasów. Stawka jest poważna: Johna Glenna trzeba wynieść w kosmos i, co równie ważne, sprowadzić go z powrotem całego i zdrowego.

Tyle o fabule wystarczy. Siła filmu i tak nie tkwi w zwrotach akcji, tylko w tym, jak tę dobrze znaną formułę wypełnia życiem.

Trio, dla którego warto kupić bilet

Zacznijmy od najważniejszego: Taraji P. Henson jako Katherine G. Johnson jest po prostu świetna. Ma w sobie powściągliwość, czasem wręcz coś przepraszającego, a potem, gdy w grę wchodzą liczby, prostuje się i nagle staje się największą osobą w pokoju. Zagranie takiej przemiany bez maniery to trudna sztuka, a jej się udaje.

Octavia Spencer jako Dorothy Vaughan to cichy kręgosłup tego filmu. Laureatka Oscara za Służące robi tu to, w czym jest najlepsza: jedną uniesioną brwią mówi więcej niż inni całym monologiem. Jest sucho zabawna, mądra i ma w sobie coś niewzruszonego.

Moim największym zaskoczeniem okazała się Janelle Monáe w roli Mary Jackson. To ona wnosi do filmu energię, bardziej wyszczekany, zadziorny ton, i ani przez moment nie sprawia wrażenia muzyczki, która przypadkiem zabłądziła na plan dramatu. A chemia między tymi trzema kobietami niesie cały film: wierzę, że się przyjaźnią, że sobie docinają i że razem padają ze zmęczenia.

Mężczyźni w tle i bardzo dobrze

Rzadko się zdarza, by hollywoodzki film tak świadomie odsuwał gwiazdorów na drugi plan, a tutaj wychodzi mu to wyraźnie na dobre. Kevin Costner jako Al Harrison gra tego rodzaju zrzędliwego pracoholika na stanowisku szefa, którego zawsze miło oglądać na ekranie: nie jest świętym ani bohaterem, po prostu liczy się dla niego wynik. Costner dawno nauczył się być obecny w kadrze, nie zabierając innym powietrza.

Jim Parsons jako Paul Stafford to sprytna decyzja obsadowa, bo po Teorii wielkiego podrywu wszyscy spodziewają się po nim określonego typu, a on wykręca te oczekiwania w lekko nieprzyjemną stronę. Kirsten Dunst jako Vivian Mitchell dostaje podobnie niewdzięczną, ale ważną rolę. Mahershala Ali jako Jim Johnson prowadzi najcieplejszy wątek poboczny, niemal krępująco czarujący. Z kolei John Glenn w wykonaniu Glena Powella to krótka, ale słoneczna obecność, dokładnie taka, jaką wyobrażamy sobie legendę amerykańskiej astronautyki.

Reżyseria Theodore'a Melfiego: pewna ręka, mało ryzyka

Theodore Melfi nie próbuje kręcić kina autorskiego i wcale się tego nie wstydzi. Ukryte działania to klasyczny, rytmiczny dramat przyjazny widzom, który doskonale wie, kiedy rozbawić, kiedy wzruszyć, a kiedy sprawić, że ma się ochotę klaskać. 127 minut mija zaskakująco szybko, co jest zasługą montażu i konstrukcji scen.

Epoka została odtworzona pięknie: stroje, biura, samochody, wszystko jest na swoim miejscu. Zarazem obraz bywa zbyt czysty, zbyt błyszczący, jakby z przeszłości starto cały kurz. Za to muzyka ma rozmach i jest jednym z wielkich atutów filmu, wiele scen po prostu niesie na swoich barkach.

Gdzie rachunek odrobinę się nie zgadza?

Największa zaleta filmu jest zarazem jego słabością: ogląda się go tak przyjemnie, że chwilami zapomina, jak okrutny świat pokazuje. Rasizm i seksizm są tu często raczej uciążliwą przeszkodą niż prawdziwym zagrożeniem, które przenika do szpiku kości. Konflikty są ładnie zbudowane i równie ładnie domknięte, a momenty triumfu przychodzą czasem z taką precyzją, jakby wycięto je z podręcznika dla scenarzystów.

Można oczywiście uznać, że to świadomy wybór: film skupia się nie na bólu, tylko na zwycięstwie, i na tym, by te kobiety zostały w pamięci widza jako zwyciężczynie, a nie ofiary. Mimo to chętnie zobaczyłbym kilka bardziej szorstkich, niewygodnych minut. Część postaci drugoplanowych, zwłaszcza białych współpracowników, bywa bardziej funkcją niż człowiekiem.

Dlaczego mimo to działa tak dobrze?

Bo w gruncie rzeczy to film sportowy, tyle że boiskiem jest tablica i maszyna licząca. Jest tu bohater startujący z dołu, jest stawka, jest drużyna i jest ten rodzaj katharsis, dla którego ludzie chodzą do kina. W dodatku film opowiada o rzadkim doświadczeniu, w którym prawdziwą supermocą okazują się wiedza, precyzja i wytrwałość. Trudno o lepsze przesłanie, zwłaszcza dla nastolatków skłonnych uważać matematykę za nudę.

I jeszcze jedno: ten film nie moralizuje. Nie wciska widzowi morału prosto w twarz, tylko pozwala, by mówiły czyny bohaterek. Dlatego finał naprawdę podnosi na duchu i dlatego wyjdziesz z sali w lepszym humorze, niż do niej wszedłeś.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Służące (2011), Apollo 13 (1995), Pierwszy człowiek (2018), Green Book (2018)

Najczęstsze pytania

O czym jest film Ukryte działania?

Pod koniec lat pięćdziesiątych, w czasie amerykańsko rosyjskiego wyścigu kosmicznego, trzy czarnoskóre kobiety pracujące jako ludzkie komputery awansują w strukturach NASA, a celem jest wyniesienie Johna Glenna w kosmos i bezpieczne sprowadzenie go na Ziemię.

Kiedy Ukryte działania weszły do polskich kin?

Polska premiera filmu odbyła się 24 lutego 2017 roku.

Ile trwa film Ukryte działania?

Film trwa 127 minut.

Kto wyreżyserował Ukryte działania?

Film wyreżyserował Theodore Melfi.

Kto gra główne role w Ukrytych działaniach?

Taraji P. Henson (Katherine G. Johnson), Octavia Spencer (Dorothy Vaughan) i Janelle Monáe (Mary Jackson), a obok nich Kevin Costner, Kirsten Dunst, Jim Parsons, Mahershala Ali i Glen Powell.

Kto gra Johna Glenna w Ukrytych działaniach?

W rolę Johna Glenna wciela się Glen Powell.

Twój entuzjazm wystartuje czy zostanie na ziemi?

Wystartuje, i to wysoko. Ukryte działania to nie najodważniejszy film, jaki widziałeś, ale prawdopodobnie jeden z najbardziej ujmujących. Taraji P. Henson, Octavia Spencer i Janelle Monáe dźwigają go z taką siłą, że drobne wady niemal wyparowują. Jeśli celem jest mądry, wzruszający i szczerze podnoszący na duchu wieczór, ten rachunek wychodzi co do joty. Obejrzyj, a potem spróbuj nie zacząć powtarzać tabliczki mnożenia.

Ocena: 8,0/10 · Fabuła 8 · Aktorstwo 9 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 9