Victorian Psycho: recenzja przedpremierowa. Kiedy guwernantka jest najmroczniejszą tajemnicą dworu
Jest taki moment, w którym gotycki horror przestaje być opowieścią o duchach, a zaczyna o tej, która przynosi herbatę. Victorian Psycho celuje dokładnie w ten moment: młoda guwernantka wprowadza się do odciętej od świata posiadłości, a służba zaczyna się po cichu i elegancko przerzedzać. Jeśli tytuł nie zdradza wystarczająco dużo, obsada rozwiewa resztę wątpliwości.
Na papierze to jeden z najbezczelniejszych gotyckich horrorów roku. Jeśli reżyser odważy się być jednocześnie okrutny i zabawny, może z tego wyjść film kultowy.
Victorian Psycho: zwiastun
Informacje o filmie
| Premiera w Polsce | 11.11.2026 |
|---|---|
| Reżyseria | Zachary Wigon |
| Obsada | Jason Isaacs, Maika Monroe, Ruth Wilson, Thomasin McKenzie, Evie Templeton |
| Gatunek | Horrory |
| Czas trwania | 90 min |
| Kategoria wiekowa | 16 |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
1858, Ensor House: o czym jest film bez spoilerów?
Punkt wyjścia jest tak klasyczny, że niemal czuć zapach stopionego wosku. Jest rok 1858. Ekscentryczna młoda guwernantka, Winifred Notty, przyjeżdża do odległej, gotyckiej posiadłości Ensor House. To jeden z tych domów, w których korytarze są dłuższe, niż powinny, oczy na portretach wodzą za gościem, a wszyscy są zbyt dobrze wychowani, żeby powiedzieć, co naprawdę myślą.
Gdy Winifred powoli się zadomawia, kolejni członkowie służby w niewyjaśnionych okolicznościach zaczynają znikać. Właściciele domu coraz częściej zastanawiają się, czy z nową guwernantką aby na pewno wszystko w porządku. Tyle wiemy i szczerze mówiąc, tyle w zupełności wystarczy. Tytuł nie pozostawia złudzeń co do kierunku, w jakim to zmierza. Ciekawsze pytanie brzmi: jak.
I tu jest coś, co w tym pomyśle bardzo mi się podoba. Wiktoriańskie historie o guwernantkach tradycyjnie opowiadają o kruchej dziewczynie, która trafia do groźnego domu. Tutaj wygląda na to, że to dom powinien się bać. Samo to odwrócenie perspektywy dodaje całości przyjemnie zuchwałego pazura.
Tytuł, który puszcza oko
Nie sposób przeoczyć aluzji ukrytej w tytule Victorian Psycho. Kto widział American Psycho, wie, czego się spodziewać: satyry społecznej, która na powierzchni jest elegancka, a pod spodem ocieka krwią. Jeśli film przeniesie tę konwencję do świata gorsetów i sztywnej etykiety, może być równie zabawny, co przerażający.
Epoka wiktoriańska nadaje się do tego idealnie. To społeczeństwo, w którym pozory liczą się ponad wszystko, służba jest niewidzialna, a guwernantka tkwi gdzieś w pół drogi między państwem a personelem. Nikt nie zwraca na nią specjalnej uwagi i właśnie to czyni ją niebezpieczną. Jeśli scenariusz sprytnie wykorzysta tę społeczną niewidzialność, dostaniemy nie kolejny kostiumowy slasher, ale wyjątkowo złośliwą satyrę klasową.
Ryzyko jest oczywiście to samo: zbyt nachalne puszczanie oka łatwo zepchnie całość w stronę parodii. Taki film musi jednocześnie trzymać w ryzach napięcie i czarny humor, a to dużo trudniejsze, niż się wydaje.
Obsada, na widok której cieknie ślinka
Jeśli na coś można już teraz spokojnie postawić, to na aktorów. Po kolei:
- Maika Monroe to jedna z najpewniejszych twarzy horroru ostatniej dekady. Od Coś za mną chodzi wiemy, że potrafi zbudować napięcie jednym spojrzeniem, a w Kodzie zła pokazała, że świetnie odnajduje się w powolnej, duszącej atmosferze.
- Jason Isaacs od dekad jest mistrzem wyrafinowanej groźby. Kto pamięta go jako Lucjusza Malfoya, wie, ile potrafi zdziałać jedną uniesioną brwią.
- Ruth Wilson od czasów Luthera specjalizuje się w nieprzeniknionych, niebezpiecznych kobietach, a w kinie kostiumowym czuje się jak u siebie.
- Thomasin McKenzie po Jojo Rabbit i Ostatniej nocy w Soho udowodniła, że jest szczególnie mocna w rolach balansujących między kruchością a mrokiem.
- Skład uzupełnia Evie Templeton.
Kto dokładnie kogo gra, na razie zostawiam na boku, ale z taką liczbą wyrazistych aktorów zamkniętych w jednym dworze można być niemal pewnym, że film poniosą sceny przy kolacji. W takim towarzystwie ekscytujące jest już samo to, że siedzą przy stole i nie mówią, co myślą.
Zachary Wigon: od kameralnego dramatu do dworskiego horroru
Reżyserem jest Zachary Wigon, o którym zrobiło się głośno po Sanctuary, dwuosobowej, rozgrywającej się niemal w jednym miejscu grze o władzę. Tamten film opowiadał o tym, kto rządzi w pokoju, kto kim manipuluje i w którym momencie role się odwracają. Jeśli choć część tego przejdzie do Victorian Psycho, będę zachwycony, bo ta historia jest w gruncie rzeczy o tym samym: o zamkniętej przestrzeni, w której hierarchia wydaje się wykuta w kamieniu, dopóki ktoś nie zacznie jej metodycznie rozbierać.
Mocną stroną Wigona jest napięty dialog oparty na aktorach. Pytanie brzmi raczej, czy uda mu się przeskalować to na horror. Gotycki dwór to nie pokój hotelowy: potrzebna jest scenografia, klimat, przestrzeń malowana światłem i rytm, który nie utonie we własnej elegancji. 90 minut metrażu to tu wyjątkowo dobra wiadomość. To nie będzie dwuipółgodzinny, przeintelektualizowany horror prestiżowy, tylko, miejmy nadzieję, zwarty i złośliwy drobiazg.
Co może się udać, a gdzie film może się poślizgnąć?
Co przemawia na jego korzyść:
- Koncept. Morderczyni w roli guwernantki to pomysł prosty i właśnie dlatego mocny. Nie potrzebuje skomplikowanej mitologii.
- Aktorzy. Rzadko widuje się tyle mocnych nazwisk w horrorze, który wygląda na produkcję o średnim budżecie.
- Długość. 90 minut w tym gatunku to skarb.
- Bezkompromisowość. Przy takim tytule widz ma prawo oczekiwać, że twórcy nie będą się hamować, i wszystko wskazuje na to, że nie zamierzają.
Czego się obawiam:
- Tonu. Mieszanie satyry z horrorem to jedna z rzeczy, które w kinie najłatwiej zepsuć. Za poważnie, i zrobi się nudno. Za żartobliwie, i zniknie poczucie zagrożenia.
- Przewidywalności. Skoro już z tytułu wiemy, kto zabija, film musi zaskoczyć czymś innym. Może to być psychologia bohaterki, humor albo reakcje właścicieli domu, ale coś musi zadziałać zamiast zwykłego „kto to zrobił?”.
- Zmęczenia kostiumem. W ostatnich latach widzieliśmy mnóstwo gotyckich horrorów przy świecach. Ten musi się jakoś wyróżnić.
Mroczne dziedzictwo gotyckich opowieści o guwernantkach
Guwernantka to jedna z najstarszych postaci gotyckiej literatury i kina. Od Niewinnych wiemy, że młoda kobieta, ogromny dom i kilkoro dziwnych dzieci wystarczą, żeby widz nie spał przez kilka tygodni. Inni przekręcili tę samą tradycję, a Lady Macbeth pokazała, jak przerażająca potrafi być kobieta zamknięta w zimnym wiejskim domu, która w pewnym momencie mówi: dość.
Victorian Psycho wyraźnie wywraca to dziedzictwo na nice. Klasyczna guwernantka jest ofiarą, obserwatorką albo szaloną, której nikt nie wierzy. Winifred Notty, sądząc po opisie, jest raczej błędem systemu: kimś, kogo nikt nie traktował na tyle poważnie, żeby się jej bać. Jeśli film konsekwentnie przeprowadzi to odwrócenie, będzie nie tylko rozrywkowy, ale i trochę bezczelnym komentarzem do tego, ile umyka domowi, który patrzy wyłącznie na własne odbicie.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla tych, którzy lubią gotycki klimat, czarny humor i dobrze napisane, okrutne bohaterki, a satyrę w stylu American Psycho chętnie zobaczyliby w świecie gorsetów.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy szukają klasycznego straszaka o duchach albo nie lubią, gdy horror każe się też śmiać. Osoby wrażliwe na widok krwi również powinny poszukać innego seansu na wieczór.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Niewinni (1961), Inni (2001), Lady Macbeth (2016), American Psycho (2000), Crimson Peak. Wzgórze krwi (2015)
Najczęstsze pytania
Kiedy Victorian Psycho wchodzi do polskich kin?
Polska premiera filmu zaplanowana jest na 11 listopada 2026 roku.
O czym jest Victorian Psycho?
W 1858 roku ekscentryczna młoda guwernantka Winifred Notty przyjeżdża do odległej, gotyckiej posiadłości Ensor House. Gdy się zadomawia, służba zaczyna w niewyjaśnionych okolicznościach znikać, a właściciele zastanawiają się, czy z nową guwernantką wszystko w porządku.
Ile trwa Victorian Psycho?
Film trwa 90 minut.
Kto wyreżyserował Victorian Psycho?
Reżyserem filmu jest Zachary Wigon.
Kto występuje w Victorian Psycho?
W głównych rolach występują Jason Isaacs, Maika Monroe, Ruth Wilson, Thomasin McKenzie i Evie Templeton.
Czy warto w listopadzie wybrać się do kina dla morderczej guwernantki?
Moja odpowiedź na dziś brzmi: zdecydowanie tak, choć z odrobiną ostrożności. Victorian Psycho ma wszystko, czego potrzeba zapadającemu w pamięć kinu gatunkowemu: banalnie prosty, a jednocześnie przewrotny pomysł, zjawiskowo mocną obsadę, reżysera, który umie obchodzić się z zamkniętymi przestrzeniami i grami o władzę, oraz zbawiennie krótki metraż. Ryzyko kryje się w tonie. Jeśli Wigon trafi w proporcje między złośliwym humorem a prawdziwym napięciem, może to być jeden z najciekawszych horrorów tego roku.
A jeśli nie, to i tak dostaniemy półtorej godziny z Maiką Monroe, Jasonem Isaacsem i Ruth Wilson w oświetlonym świecami dworze. Potrafię sobie wyobrazić gorsze listopadowe wieczory. Przewidywana ocena: 7,5/10, i przyznam szczerze, że po cichu liczę na to, że po premierze będę musiał ją podnieść.
