Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 26.11.2010

Zaplątani recenzja: księżniczka Disneya, która patelnią otworzyła nową epokę

Filmy amerykańskieFilmy animowaneFilmy familijneFilmy przygodoweFilmy dla dzieciFilmy o miłości

Są takie filmy Disneya, które oglądało się w dzieciństwie, a po latach, przy powtórce, nagle wychodzi na jaw, że tak naprawdę były dla nas. Zaplątani to dokładnie ten przypadek: zabawni, ciepli, szybcy i zaskakująco zadziorni. Ponad piętnaście lat po premierze ten film wciąż kręci się tak świeżo, jakby narysowano go wczoraj.

8,7/10
Ocena
Jedna z najlepszych baśni nowożytnej ery Disneya, która łączy magię dawnych klasyków z bezczelnym humorem i prawdziwymi emocjami.
Fabuła
8
Aktorstwo
9
Reżyseria
9
Strona wizualna
9
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
9

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Zaplątani: zwiastun

Informacje o filmie

OriginalTangled
Premiera w Polsce26.11.2010
ReżyseriaByron Howard, Nathan Greno
ObsadaMandy Moore, Zachary Levi, Donna Murphy, Ron Perlman, M.C. Gainey, Jeffrey Tambor
GatunekFilmy animowane, Filmy familijne, Filmy przygodowe
Czas trwania100 min
Kategoria wiekowaAL
KrajFilmy amerykańskie

Wieża, złodziej i bardzo, bardzo długie włosy

Punkt wyjścia to klasyczna baśń, tyle że podana z dużo większym rozmachem. Flynn Rider, najbardziej poszukiwany i najbardziej czarujący bandyta w królestwie, ucieka przed pościgiem i próbuje schować się w tajemniczej wieży. Kiepski pomysł. Mieszkanka wieży, Roszpunka, przy pomocy swoich magicznych, dwudziestojednometrowych włosów w mgnieniu oka bierze go do niewoli.

Haczyk polega na tym, że Roszpunka wcale nie czeka z założonymi rękami na wybawcę. Od lat siedzi zamknięta i tylko wypatruje okazji, żeby się wyrwać. We Flynnie widzi swoją szansę, zawiera z nim układ i tak zaczyna się przygoda, która stanowi kręgosłup całego filmu. W drodze towarzyszą im przewrażliwiony kameleon, najchętniej ostrzegający przed każdym nieszczęściem, koń w roli superglinarza, który tropi Flynna jak ogar, oraz banda ponurych karczemnych zbirów, w których szybko okazuje się drzemać coś więcej.

Więcej o fabule nie powiem, bo jedną z największych przyjemności jest tu po prostu dać się ponieść. Kto jeszcze tego filmu nie widział, ma szczęście: magia pierwszego seansu naprawdę ma tu znaczenie.

Mandy Moore i Zachary Levi: duet, dla którego warto

Przy animacji łatwo zapomnieć, jak wiele zależy od głosów, a tutaj wszystko stoi na tym, czy uwierzymy w tę dwójkę. Mandy Moore jako Roszpunka świetnie oddaje naiwny, a zarazem ognisty entuzjazm bohaterki, dzięki czemu postać nie irytuje, choć łatwo mogłaby. Huśtawki nastrojów Roszpunki w pierwszych godzinach wolności należą do najzabawniejszych momentów filmu.

Zachary Levi jako Flynn Rider to strzał w dziesiątkę. Jego bohater to typowy łobuz z ciętą ripostą na każdą okazję, ale w głosie Leviego słychać też ciepło, które pozwala uwierzyć, że pod zbroją kryje się porządny chłopak. Chemia między nimi to nie różowy lukier, tylko docinki, nieufność i powoli topniejący lód. I właśnie dlatego działa.

Donna Murphy jako Matka Gothel to tajna broń filmu. Niewielu złoczyńców Disneya jest tak nieprzyjemnie znajomych: ona nie ciska błyskawicami, tylko manipuluje, przebierając to za miłość. Kto dorastał w atmosferze nadopiekuńczości i toksycznej kontroli, przy niektórych scenach poczuje ukłucie. W rolach drugoplanowych Ron Perlman, Jeffrey Tambor, Brad Garrett i Paul F. Tompkins tworzą groźnie wyglądających, ale przezabawnych drabów, którzy nawet w krótkich scenach robią sporo hałasu.

Byron Howard i Nathan Greno: stara szkoła, nowa technika

Reżyserski duet wziął na siebie spore wyzwanie: przenieść klimat klasycznej, ręcznie rysowanej baśni o księżniczce do animacji komputerowej tak, żeby nie wyszło zimno ani plastikowo. Moim zdaniem udało się, i to znakomicie. Ruch, mimika postaci i rytm filmu przywodzą na myśl wielkie klasyki, a jednocześnie tempo i humor wizualny to już czysty język współczesnej animacji.

Najbardziej podoba mi się to, że reżyserzy nie boją się ciszy. Pomiędzy dynamicznymi scenami akcji, pościgami i lawiną gagów są chwile spokojne, oddychające, kiedy po prostu pozwalają mówić obrazowi. To dojrzałe kino, dzięki któremu rodzinna baśń nie tylko zabija czas, ale zostaje w pamięci.

Oprawa, przy której nawet włosy się nie plączą

Dwudziestojednometrowa grzywa Roszpunki to nie tylko element fabuły, ale też wizualna bohaterka. Służy jako lina, bicz, huśtawka i pułapka, a animatorzy wyraźnie mieli z nią mnóstwo frajdy. Każda scena z poruszającymi się włosami to mały popis.

Kolorystyka jest ciepła, jak z książeczki z baśniami: pełna słońca, leśnej zieleni i złotych odcieni. Jest w filmie scena z lampionami, o której nie zdradzę nic więcej, ale kto widział, ten wie: to kilka najpiękniejszych minut w historii animacji Disneya, śmiało mogących konkurować z każdym klasykiem. Dla mnie to moment, w którym rozrywkowa bajka zamienia się w coś naprawdę niezapomnianego.

Muzyka jest musicalowo chwytliwa. Nie każda piosenka zostanie ulubioną na zawsze, ale te lepsze naprawdę opowiadają o bohaterach, a nie tylko wypełniają czas. Kilka melodii będzie chodzić za wami całymi dniami, czy tego chcecie, czy nie.

Koń, kameleon i triumf drugiego planu

Jeśli jest coś, co pamięta każdy, to koń superglina. Nie mówi ani słowa, a i tak należy do najzabawniejszych postaci: węszy jak pies, maszeruje jak żołnierz i ściga Flynna z determinacją upartego detektywa z kryminału. Kameleon jest równie genialny, jako niemy komentator reaguje na wszystko, a jego mimika mówi więcej niż niejeden pełny monolog.

Banda karczemnych zbirów to z kolei żart, który dla dzieci jest błazenadą, a dla dorosłych sympatycznym, ironicznym przewrotem na stereotypie twardziela. Sekret filmu polega na tym, że żadnej postaci drugoplanowej nie traktuje jak dekoracji do wyrzucenia: każda dostaje swoją chwilę.

Gdzie uwiera korona?

Ideału tu nie ma, ale też nie musi być. Szkielet historii jest znajomy, wielkie zwroty akcji pojawiają się zgodnie z baśniowym podręcznikiem, więc zaskoczenie tkwi raczej w sposobie podania niż w samej fabule. Jedna czy dwie piosenki odstają od najlepszych, a środkowa część miejscami toczy się odrobinę zbyt wygodnie.

To jednak drobiazgi w filmie, który ma tyle serca i humoru. Kto szuka zupełnie oryginalnej baśni, może poczuć niedosyt, ale kto chce zobaczyć, jak starą opowieść znów uczynić ekscytującą, dostanie aż nadto.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Kraina lodu (2013), Księżniczka i żaba (2009), Piękna i Bestia (1991), Vaiana: Skarb oceanu (2016), Shrek (2001)

Najczęstsze pytania

Kiedy Zaplątani weszli do polskich kin?

Polska premiera filmu odbyła się 26 listopada 2010 roku.

Ile trwa film Zaplątani?

Film trwa 100 minut.

O czym jest film Zaplątani?

Flynn Rider, czarujący poszukiwany bandyta, szuka schronienia w wieży, gdzie bierze go do niewoli Roszpunka o magicznych, dwudziestojednometrowych włosach. Dziewczyna zawiera z nim układ, żeby się wydostać, i razem ruszają w pełną przygód podróż.

Kto wyreżyserował film Zaplątani?

Film wyreżyserowali Byron Howard i Nathan Greno.

Kto użycza głosu Roszpunce i Flynnowi w wersji oryginalnej?

Roszpunce (Rapunzel) głosu użycza Mandy Moore, a Flynnowi Riderowi Zachary Levi. Matkę Gothel gra Donna Murphy.

Jaki jest oryginalny tytuł filmu Zaplątani?

Oryginalny tytuł tej amerykańskiej produkcji to Tangled.

Czy warto znów rozplątać ten supeł?

Zdecydowanie tak. Zaplątani to ten rzadki film familijny, którego nie oglądacie z dzieckiem z obowiązku, tylko sami czekacie na ulubione sceny. Błyskotliwy, przepiękny i z sercem na właściwym miejscu. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, nadróbcie w jakieś deszczowe popołudnie. Jeśli już widzieliście, obejrzyjcie ponownie: scena z lampionami znów trafi prosto w serce. Dziewięć na dziesięć, a koniowi należy się osobna szóstka z plusem.

Ocena: 8,7/10 · Fabuła 8 · Aktorstwo 9 · Reżyseria 9 · Strona wizualna 9 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 9