Ciemniejsza strona Greya recenzja: więcej jedwabiu, mniej iskry
Ciemniejsza strona Greya, wbrew tytułowi, okazała się filmem zaskakująco jasnym, wręcz sterylnym. Dakota Johnson wciąż potrafi znacznie więcej, niż wymaga od niej ten materiał, a Jamie Dornan nadal przypomina drogi garnitur, który ktoś zapomniał wypełnić duszą. Mimo to jest tu jakaś grzeszna przyjemność, dla której da się przesiedzieć całe 118 minut.
Wypolerowana na wysoki połysk, ale letnia kontynuacja, którą przed kompletną nudą ratuje Dakota Johnson.
Ciemniejsza strona Greya: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Fifty Shades Darker |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 10.02.2017 |
| Reżyseria | James Foley |
| Obsada | Dakota Johnson, Jamie Dornan, Eric Johnson, Eloise Mumford, Bella Heathcote, Rita Ora |
| Gatunek | Dramaty, Filmy romantyczne |
| Czas trwania | 118 min |
| Kategoria wiekowa | 16 |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
Druga szansa na nowych zasadach
Zaczynamy tam, gdzie skończył się Pięćdziesiąt twarzy Greya: drogi Anastasii Steele i Christiana Greya się rozeszły, ale on nie należy do mężczyzn, którzy łatwo odpuszczają coś, co raz uznali za swoje. Zraniony Christian próbuje odzyskać ostrożną Anę, a ona tym razem nie zamierza wracać na starych warunkach. Zanim da mu kolejną szansę, chce nowego układu.
Na papierze to ciekawy punkt wyjścia, bo układ sił się odwraca: teraz to nie Christian dyktuje warunki, tylko Ana. Najlepsze momenty filmu to właśnie te, w których dziewczyna mówi wprost, czego chce, a miliarder po raz pierwszy musi kogoś wysłuchać. Szkoda, że ta dynamika dość szybko się rozmywa.
Do odbudowywania zaufania dochodzi zagrożenie: z przeszłości Christiana wyłaniają się złowrogie postacie, które zaczynają osaczać parę. W teorii to wątek thrillerowy, który miał wnieść napięcie, w praktyce przypomina raczej odhaczanie obowiązkowych punktów, jakby scenariusz sam wiedział, że coś musi się dziać pomiędzy kolejnymi scenami w sypialni.
Dakota Johnson ciągnie ten wózek sama
Powiedzmy to otwarcie: jeśli ten film da się oglądać, to jest to zasługa Dakoty Johnson. Jej Anastasia Steele nie jest naiwną ofiarą, tylko kobietą trochę ironiczną, trochę zakłopotaną, ale coraz pewniejszą siebie, która chwilami jakby puszczała oko do widza: tak, wiem, że to absurdalne. Ta subtelna autoironia to tajna broń filmu i jest warta więcej niż połowa dialogów.
Jamie Dornan jako Christian Grey pozostaje taką samą zagadką jak w pierwszej części, tyle że nie w dobrym sensie. Teoretycznie gra złamanego mężczyznę z mroczną przeszłością, który powinien wreszcie pokazać swoją wrażliwość, ale jego rola składa się głównie ze sztywnych spojrzeń i wypowiadanych półgłosem zdań. Chemia między nimi jest nierówna: są sceny, w których naprawdę iskrzy, i takie, w których wyglądają raczej jak dwoje ludzi pozujących obok siebie w reklamie perfum.
Spośród aktorów drugoplanowych Eric Johnson jako Jack Hyde dostaje na tyle dużo miejsca, byśmy wyczuli, że coś wokół niego jest nie tak, a Bella Heathcote w roli Leili wnosi jedną z najbardziej niepokojących obecności w całym filmie. Rita Ora jako Mia Grey, Luke Grimes jako Elliot Grey i Eloise Mumford jako Kate Kavanagh są głównie częścią dekoracji, a Jennifer Ehle jako Carla jest wyraźnie lepszą aktorką, niż wymaga tego jej rola.
James Foley i wygładzona powierzchnia
Tym razem na krześle reżysera zasiadł James Foley i ta zmiana jest odczuwalna. Film jest płynniejszy i ma szybsze tempo niż poprzednia część, jest w nim mniej pustych przebiegów. Coś jednak też przepadło: zamiast zadumanego, nieco krępującego klimatu wszystko jest teraz lśniące, uporządkowane i bezpieczne. Trochę jakbyśmy oglądali dramat erotyczny w lobby luksusowego hotelu.
Wizualnie nie ma się do czego przyczepić. Świat Christiana w każdym kadrze jest drogi: wnętrza, stroje, wieczorne przyjęcia sugerują, że to jest sedno tej fantazji. Nie tyle seks, ile bogactwo i uwaga, którą ktoś poświęca wyłącznie tobie. Foley rozumie to doskonale i skrupulatnie to dostarcza.
Problem w tym, że tytuł obiecuje ciemniejsze odcienie, a reżyseria właśnie ich się boi. Sceny erotyczne są raczej stylizowane niż odważne, a niebezpieczeństwo nigdy nie wydaje się naprawdę groźne.
Muzyka lepsza niż film
Jeśli coś naprawdę się udało, to brzmienie. Popowe utwory i muzyka ilustracyjna razem budują ten duszny, nocny nastrój, którego obrazy i dialogi nie zawsze potrafią oddać. Jest kilka scen, w których to muzyka niesie całą sekwencję na swoich barkach, i wtedy niemal wierzymy, że rozgrywa się przed nami wielka namiętność.
To oczywiście zarazem akt oskarżenia: jeśli w dramacie romantycznym emocje dźwiga ścieżka dźwiękowa, to coś jest nie tak ze scenariuszem i bohaterami.
Gdzie blednie mrok
Największym problemem jest konstrukcja fabuły. Złowrogie postacie z przeszłości Christiana miały wprowadzić napięcie, ale ten wątek jest epizodyczny: pojawia się, znika i nigdy nie składa się w prawdziwe, przytłaczające zagrożenie. Film chce dwóch rzeczy naraz, romantycznego nowego początku i thrillera, i żadnej z nich nie doprowadza do końca.
Dialogi też często bywają mimowolnie zabawne. Jest w nich ten rodzaj śmiertelnie poważnego patosu, po którym przez salę kinową zwykle przetacza się chichot, i nie zawsze pada on we właściwym momencie. Kto ogląda z ironicznym dystansem, może mieć z tego nawet frajdę. Kto chciałby naprawdę zanurzyć się w miłosnym dramacie, będzie zirytowany.
- Co działa: Dakota Johnson, strona wizualna, muzyka, szybsze tempo.
- Co nie działa: sztywność Jamiego Dornana, porzucony w połowie wątek thrillerowy, brak mroku obiecanego w tytule.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla fanów pierwszej części, którzy chcą wiedzieć, co dalej z Aną i Christianem, oraz dla tych, którzy mają ochotę na błyszczący, odrobinę grzeszny film na wieczór, choćby w gronie znajomych i z przymrużeniem oka.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy oczekują prawdziwego thrillera erotycznego albo głębokiego, dopracowanego dramatu psychologicznego, a także dla każdego, kogo pierwsza część pozostawiła obojętnym. To z pewnością nie jest film dla dzieci i młodzieży.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Pięćdziesiąt twarzy Greya (2015), Nowe oblicze Greya (2018), 9½ tygodnia (1986), 365 dni (2020), After (2019)
Najczęstsze pytania
O czym jest Ciemniejsza strona Greya?
Christian Grey próbuje odzyskać Anastasię Steele, która zgadza się dać mu kolejną szansę tylko na nowych warunkach. Gdy oboje próbują odbudować zaufanie, z przeszłości Christiana wyłaniają się złowrogie postacie.
Kiedy Ciemniejsza strona Greya weszła do polskich kin?
Polska premiera kinowa filmu odbyła się 10 lutego 2017 roku.
Ile trwa Ciemniejsza strona Greya?
Film trwa 118 minut.
Kto wyreżyserował Ciemniejszą stronę Greya?
Reżyserem jest James Foley.
Kto gra główne role?
W roli Anastasii Steele występuje Dakota Johnson, Christiana Greya gra Jamie Dornan, a obok nich na ekranie pojawiają się Eric Johnson, Bella Heathcote, Rita Ora, Eloise Mumford, Jennifer Ehle i Luke Grimes.
Czy warto wracać do czerwonego pokoju Greya?
Ciemniejsza strona Greya przypomina drogi, ale nieco pusty prezent: opakowanie jest piękne, przyjemnie trzyma się go w dłoniach, tylko po rozpakowaniu okazuje się, że w środku niewiele jest. Film jest bardziej profesjonalny i płynniejszy od poprzedniej części, a Dakota Johnson znów udowadnia, że stać ją na dużo więcej. Mroku obiecanego w tytule jednak brak, wątek thrillerowy gdzieś się gubi, a romans to bardziej wystawa sklepowa niż namiętność.
Jeśli lubisz tę serię, nie rozczarujesz się, bo dostaniesz dokładnie to, czego się spodziewasz. Jeśli jednak do tej pory nie rozumiałeś, o co całe to zamieszanie, ten film cię nie nawróci. Na deszczowy wieczór, z kieliszkiem wina i bez wygórowanych oczekiwań, ujdzie. Na więcej nie licz.
