Kinoster
PL ▾

Recenzja przedpremierowa

Monster Mia: recenzja przedpremierowa. Dziewczyna na deskorolce jako jedyny człowiek w szkole dla potworów

Filmy niemieckieFilmy austriackieFilmy hiszpańskieRodzinne filmy animowaneFilmy dla dzieciFilmy o potworach

Każdy zna takie dziecko: zawsze stoi nie tam, gdzie trzeba, ubrane nie tak, jak trzeba, w najmniej odpowiednim momencie, a do tego ma dziwnego szczura. Monster Mia opowiada właśnie o nim i odwraca jego sytuację sprytnym pomysłem. Co się stanie, jeśli wreszcie trafi do społeczności, w której jako jedyne nie jest potworem? Jeśli twórcy dobrze rozegrają ten punkt wyjścia, może z tego wyjść jedna z ciekawszych rodzinnych animacji sezonu.

6,7/10
Przewidywana ocena
Sympatyczna animacja o szkole dla potworów, która starą bajkę o inności i akceptacji siebie podaje w trafnie odwróconej formie. Pytanie tylko, czy odważy się pójść odrobinę dalej niż zwykle.
Fabuła
7
Aktorstwo
6
Reżyseria
7
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
6
Emocje
7

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Monster Mia: zwiastun

Informacje o filmie

ReżyseriaVerena Fels
GatunekRodzinne filmy animowane
Czas trwania81 min
KrajFilmy niemieckie, Filmy austriackie, Filmy hiszpańskie

O czym jest Monster Mia? Bez spoilerów

Mia ma 12 lat i przez całe życie czuła się obca. Nie tylko w rodzinnym mieście, ale też we własnym domu, co boli jeszcze bardziej. Jej bliźniaczka to wzorcowa nastolatka, a Mia jeździ na deskorolce, nosi dziwaczne ciuchy, a jej najlepszym przyjacielem jest domowy szczur o imieniu Quentin. Trudno o lepsze przedstawienie bohaterki: od razu wiemy, że to dziewczyna, na którą wszyscy na korytarzu zerkają, a potem szybko odwracają wzrok.

Po kolejnym incydencie w szkole zniecierpliwiona dyrektorka przenosi Mię do Akademii Rotwood. Miejsce przypomina raczej zaczarowany zamek niż zwykłą szkołę, a uczniowie to prawdziwe potwory. Mia jest wśród nich jedynym człowiekiem. Zwrot jest genialnie prosty: dziewczyna, która w domu odstawała, bo była zbyt dziwna, tutaj odstaje, bo jest zbyt normalna.

Jakie przygody, przyjaźnie i komplikacje czekają ją w murach zamku, na podstawie dostępnych zapowiedzi jeszcze nie wiadomo, i nie będziemy zgadywać. Sam punkt wyjścia brzmi jednak obiecująco.

Outsiderka, której już teraz kibicujemy

Bohater outsider to jeden z najstarszych i najpewniejszych przepisów w animacji, ale ma swoją pułapkę. Jeśli postać jest inna tylko na papierze, a w praktyce to ten sam uśmiechnięty, idealny typ co wszyscy, całość traci wiarygodność. Z opisu Mii wynika, że tutaj jest szansa tego uniknąć. Deskorolka, dziwne ubrania, szczur: to konkretne, namacalne rzeczy, a nie mglista etykietka „jestem trochę inna”, którą tak wiele filmów familijnych przykleja swoim bohaterom.

Osobny plus należy się siostrze bliźniaczce. Dorastanie obok idealnego rodzeństwa zna mnóstwo dzieci i dorosłych, a jeśli film potraktuje ten wątek poważnie, dostaniemy nie tylko przygodę z potworami, ale i rodzinny dramat, który potrafi chwycić także dorosłego widza. Właśnie tu widzę ukrytą siłę tej historii: potwory to widowisko, rodzina to serce.

No i Quentin. W porządnej animacji zwierzęcy pomocnik bywa albo najlepszą, albo najbardziej irytującą postacią. Szczur to od początku odważniejszy wybór niż słodki piesek, więc jestem tu umiarkowanym optymistą.

Akademia Rotwood: potwory, zamek i dobrze znany gatunek

Szkoła dla potworów to żaden wynalazek. Widzieliśmy już potwory na uniwersytecie, wampira prowadzącego hotel i niezliczone szkoły magii, w których dziecko z marginesu wreszcie odnajduje swoje miejsce. Akademia Rotwood rusza więc mocno wydeptaną ścieżką, co jest jednocześnie zaletą i ryzykiem.

Zaletą, bo widz wie dokładnie, po co przychodzi: zamek, tajne korytarze, dziwni nauczyciele i cała gromada włochatych, oślizgłych i zębatych kolegów z klasy. Taki świat to idealny teren dla animacji, bo w projektowaniu potworów swoboda jest niemal nieograniczona. Ryzykiem, bo jeśli film za bardzo oprze się na sprawdzonych elementach, dostaniemy przyjemną, ale szybko zapomnianą produkcję, którą dzieci polubią, a rodzice w drugiej połowie będą już zerkać w telefon.

Dlaczego mimo to jestem dobrej myśli? Przez pomysł odwróconej inności. Większość familijnych filmów o potworach zakłada, że to potwór jest inny i trzeba go zaakceptować. Tutaj to człowiek jest dziwny, podejrzany, odmieniec. Jeśli scenariusz rozegra to z humorem i odrobiną ironii, Monster Mia może znaleźć własny głos w zatłoczonym gatunku.

Verena Fels i szanse europejskiej animacji

Film wyreżyserowała Verena Fels, a Monster Mia to koprodukcja niemiecko-austriacko-hiszpańska. To ważna informacja, bo kształtuje oczekiwania. Europejskie animacje rzadko dysponują budżetami wielkich amerykańskich studiów, ale w zamian często są odważniejsze, dziwniejsze, mniej wygładzone i właśnie dlatego potrafią zapaść w pamięć.

Nie spodziewam się hollywoodzkiego rozmachu dopracowanego co do włoska i szczerze mówiąc, nie o to tu chodzi. Historii o szkole dla potworów nie są potrzebne perfekcyjne tekstury, tylko charakter, tempo i humor. Jeśli reżyserii uda się uchwycić nastoletni bunt Mii i klimat zamku, różnice techniczne szybko przestaną mieć znaczenie.

81 minut to również dobry znak. W przypadku rodzinnej animacji to niemal ideał: dość, by postacie zdążyły się rozwinąć, i na tyle krótko, by najmłodsi nie zaczęli się wiercić pod koniec. W czasach rozciągniętych, dwugodzinnych filmów dla dzieci to wyjątkowo odświeżająca decyzja.

Co może zagrać, a gdzie film może się potknąć?

Gdybym miał spisać, na co będę zwracał uwagę, gdy film trafi na ekran, lista wyglądałaby tak:

Największe ryzyko widzę w tym, że tak pewny pomysł wyjściowy łatwo rozleniwia twórców. Największą szansę w tym, że europejska produkcja może mniej bać się tego, by Mia była naprawdę dziwna, naprawdę przekorna i nie zawsze sympatyczna. Ta dziewczyna nie jest księżniczką i mam nadzieję, że film nie będzie próbował jej na nią przerobić.

Dla kogo jest ta potworna przygoda?

Przede wszystkim dla dzieci z młodszych klas podstawówki i starszych dzieciaków w wieku Mii albo tuż przed nim. Dla nich film może być lustrem: wielu z nich czuje, że nie pasuje do klasy, a bohaterka, która jeździ na desce i trzyma szczura, jest im znacznie bliższa niż kolejna idealna postać z bajki.

Rodzice znajdą tu z kolei rywalizację rodzeństwa i ból bycia outsiderem, znajomy także z dorosłej perspektywy. Nie obiecuję wzruszeń do łez, ale jeśli film się uda, w drodze do domu będzie o czym porozmawiać z dzieckiem. A potworny temat świetnie wpisuje się w jesienny, halloweenowy klimat.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Uniwersytet Potworny (2013), Hotel Transylwania (2012), Potwory i spółka (2001), Koralina i tajemnicze drzwi (2009)

Najczęstsze pytania

O czym jest Monster Mia?

O dwunastoletniej Mii, która zawsze czuła się obca w rodzinie i w swoim mieście. Po incydencie w szkole trafia do Akademii Rotwood, gdzie uczniowie są prawdziwymi potworami, a ona jest jedynym człowiekiem.

Ile trwa Monster Mia?

Film trwa 81 minut.

Kto wyreżyserował Monster Mia?

Reżyserką filmu jest Verena Fels.

Jakie kraje wyprodukowały film?

Monster Mia to koprodukcja niemiecko-austriacko-hiszpańska.

Czy warto wybrać się z Mią między potwory?

Na podstawie zapowiedzi mówię: tak, najpewniej warto. Monster Mia nie zamierza wymyślać gatunku na nowo, tylko odwraca dobrze znaną historię zgrabnym twistem i ma bohaterkę z prawdziwym charakterem. Krótki metraż, jesienno-halloweenowy klimat i odwieczny temat bycia outsiderem przemawiają na jej korzyść.

Moja przewidywana ocena to mocna siódemka. Jeśli humor okaże się ostrzejszy, niż zakładam, a wątek rodzinny dostanie dość uwagi, może być nawet wyżej. Jeśli jednak film zadowoli się bezpiecznymi schematami, wyjdzie z tego miłe, ale szybko zapomniane popołudnie z potworami. Trzymam kciuki za Mię, Quentina i wszystkie potwory z Rotwood, żeby sprawdził się ten pierwszy scenariusz.

Przewidywana ocena: 6,7/10 · Fabuła 7 · Aktorstwo 6 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 6 · Emocje 7