Plan ucieczki recenzja: Stallone i Schwarzenegger wreszcie w jednej celi i jest dokładnie tak dobrze, jak liczyliśmy
Trzydzieści lat czekaliśmy, aż dwie największe góry mięśni lat osiemdziesiątych staną obok siebie naprawdę, a nie tylko na moment w gościnnym występie. Plan ucieczki wreszcie to daje. Film Mikaela Håfströma to klasyczny thriller o ucieczce z więzienia, który chciałby wyglądać na mądrzejszy, niż jest, ale doskonale wie, czego oczekuje od niego widz. Nie ma tu ambicji oscarowych. Jest za to dobrze naoliwiona, rozrywkowa maszyna z dwiema legendami w samym środku.
Przyjemnie staroświeckie kino akcji o ucieczce, oparte na gwiazdach, w którym głowa Stallone'a i charyzma Schwarzeneggera bez trudu dźwigają na plecach wszystkie fabularne wpadki.
Plan ucieczki: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Escape Plan |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 06.12.2013 |
| Reżyseria | Mikael Håfström |
| Obsada | Sylvester Stallone, Arnold Schwarzenegger, Jim Caviezel, 50 Cent, Sam Neill, Vinnie Jones |
| Gatunek | Filmy akcji, Thrillery |
| Czas trwania | 115 min |
| Kategoria wiekowa | 16 |
| Kraj | Filmy brytyjskie, Filmy amerykańskie |
Człowiek, który ucieka z każdego więzienia, tym razem naprawdę utknął
Pomysł wyjściowy jest genialnie prosty i właśnie dlatego działa. Ray Breslin (Sylvester Stallone) pracuje dla firmy, która sprawdza zabezpieczenia więzień. Jego zadanie polega na tym, żeby trafić do środka, wydostać się na zewnątrz i przy okazji pokazać, gdzie system przecieka. Jest w tym najlepszy i praktycznie nie istnieje mur, który by go zatrzymał.
Potem przychodzi wielkie zlecenie: test supernowoczesnego, maksymalnie strzeżonego więzienia nazywanego Grobowcem. Coś jednak idzie nie tak. Ray zostaje porwany i zamknięty na dobre. O istnieniu Grobowca wie tylko garstka ludzi, więc na pomoc z zewnątrz nie ma co liczyć. A już na samym początku pada święta trójca tego filmu: plan budynku, zrozumienie systemu i pomoc z zewnątrz. Skoro ostatniego elementu brakuje, sojusznika trzeba znaleźć w środku.
Tu wkracza Emil Rottmayer (Arnold Schwarzenegger), którego Ray bierze na swoją stronę i wciąga w plan wyglądający na niemal niewykonalny. Więcej nie warto wiedzieć przed seansem. Cała frajda tego gatunku polega na obserwowaniu, jak kolejne elementy układanki powoli trafiają na swoje miejsce, i szkoda byłoby to sobie zepsuć.
Rocky i Terminator przy jednym stole: duet, dla którego kupiliśmy bilet
Bądźmy szczerzy: nikt nie idzie na Plan ucieczki dla scenariusza. Razem widzieliśmy ich już w Niezniszczalnych, ale tam chodziło głównie o puszczanie oka do widza. Tutaj dostają prawdziwe wspólne sceny i prawdziwą dynamikę, i to jest największy prezent, jaki daje ten film.
Stallone gra tego cichszego i bardziej wyrachowanego. Ray to postać, która pracuje głową: obserwuje, liczy, planuje. Do twarzy mu z tym stonowanym trybem i zaskakująco wiarygodnie wypada jako zawodowiec, który nagle wpada w pułapkę własnej profesji.
Show kradnie jednak Schwarzenegger. Jako Rottmayer wyraźnie cieszy się, że tym razem nie musi być ponurym głównym bohaterem, tylko luzackim, nieprzewidywalnym i trochę bezczelnym partnerem. Jest w tym humor, jest autoironia, a kiedy chemia między nimi zaczyna działać, film nagle staje się czymś znacznie więcej niż przeciętnym akcyjniakiem klasy B. To ten rodzaj filmu z gwiazdami, w którym gwiazdy naprawdę pracują.
Drugi plan: rzadko spotykana obsada jak na taki film
Miłą niespodzianką jest reszta ekipy. Zamiast przypadkowych twarzy na doczepkę dostajemy aktorów charakterystycznych, którzy potrafią zapaść w pamięć nawet w jednej scenie.
- Jim Caviezel jako Willard Hobbes to chłodna, wyważona obecność. Świetnie się go ogląda właśnie dlatego, że zupełnie nie ma w sobie nic z gwiazdy kina akcji.
- Vinnie Jones jako Drake jest dokładnie tym, czego od Vinniego Jonesa oczekujemy: groźny, twardy i bez skrupułów.
- Sam Neill (dr Kyrie), o którym od czasów Parku Jurajskiego wiemy, że do każdego filmu wnosi powagę.
- Vincent D'Onofrio jako Lester Clark, Faran Tahir jako Javed i 50 Cent jako Hush dopełniają całości.
Ta różnorodna ekipa sprawia, że Grobowiec nie jest tylko dekoracją, ale żywym, niebezpiecznym miejscem, w którym każdy wydaje się podejrzany.
Więzienie Håfströma: zimne, lśniące i przerażająco sterylne
Szwed Mikael Håfström nie wywodzi się ze szkoły krzykliwych reżyserów kina akcji i filmowi wychodzi to zdecydowanie na dobre. Pierwsza połowa Planu ucieczki to bardziej thriller niż akcja: napięcie rodzi się z obserwacji, z mapowania systemu, z powoli budowanego planu. To raczej partia szachów niż strzelanina.
Wygląd Grobowca to jedna z najmocniejszych stron filmu. To nie jest typowe brudne, zardzewiałe więzienie, tylko futurystyczna, sterylna i nieludzka przestrzeń, w której wszystko jest przezroczyste i wszystko pod kontrolą. Na tym koncepcie opiera się cały smak filmu: jak uciec z miejsca, w którym widzą każdy twój ruch?
Kiedy w drugiej połowie akcja rusza na dobre, Håfström prowadzi ją porządnie i czytelnie, nie szatkuje scen irytującym montażem. Rewolucji nie ma, ale to solidna rzemieślnicza robota.
Gdzie mury pękają: słabe strony
Oczywiście nie wszystko złoto, co się świeci. Film momentami za bardzo bierze na serio własną błyskotliwość, a jeśli zacznie się analizować logiczne szczegóły, szybko można trafić na kilka chwil, od których włos jeży się na głowie. Scenariusz w wielu miejscach idzie na skróty i są momenty, w których po prostu trzeba filmowi uwierzyć na słowo.
Czuć też 115 minut seansu. Środkowa część trochę siada, zanim znów nabierze rozpędu. Przy ciaśniejszym montażu spokojnie mógłby to być film o dwadzieścia minut krótszy i dużo bardziej treściwy.
Muzyka i dźwięk robią swoje, ale nic nie zostaje w głowie. Sceny akcji dudnią tak, jak powinny, jednak klimat filmu budują raczej obrazy i aktorzy niż ścieżka dźwiękowa.
I jeszcze jedna ważna rzecz: to twarde kino dla dorosłych, z przemocą i ostrzejszymi momentami. Nie jest to film familijny, nawet jeśli występują w nim dwie legendy, które znają także dzieciaki.
Nostalgiczna impreza pożegnalna minionej epoki
Prawdziwa wartość Planu ucieczki polega chyba na tym, że wygląda, jakby przyjechał prosto z połowy lat dziewięćdziesiątych, tylko ubrany we współczesną technikę. Filmy o ucieczkach należą do ponadczasowych gatunków kina, a ten podchodzi do tradycji z szacunkiem, jednocześnie w pełni wykorzystując to, że w jego centrum stoją dwie ikony.
Nie próbuje być przełomowy ani nie aspiruje do głębokiej krytyki systemu więziennictwa, choć motyw odrzuconych, nikomu niepotrzebnych skazańców majaczy gdzieś w tle. Chce po prostu bawić i to mu się udaje. Jako brytyjsko-amerykańska koprodukcja jest profesjonalny i wygląda bogato, widać, że pieniądze wydano we właściwych miejscach.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla tych, którzy dorastali na bohaterach kina akcji lat osiemdziesiątych, i dla miłośników thrillerów o ucieczkach przypominających partię szachów. Świetny wybór na luźny, dorosły wieczór filmowy.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy oczekują żelaznej logiki i bezbłędnego scenariusza albo nie znoszą ostrzejszej przemocy. Dzieciom zdecydowanie odradzam, to kino wyłącznie dla dorosłych.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Twierdza (1996), Ucieczka z Alcatraz (1979), Skazani na Shawshank (1994), Tango i Cash (1989), Niezniszczalni (2010)
Najczęstsze pytania
O czym jest Plan ucieczki?
Ray Breslin zawodowo testuje zabezpieczenia więzień i potrafi uciec z każdego z nich. Podczas jednego ze zleceń zostaje jednak porwany i zamknięty w supernowoczesnym więzieniu zwanym Grobowcem, z którego musi wydostać się bez pomocy z zewnątrz, wspólnie z więźniem Emilem Rottmayerem.
Kiedy Plan ucieczki wszedł do polskich kin?
Polska premiera kinowa filmu odbyła się 6 grudnia 2013 roku.
Ile trwa Plan ucieczki?
Film trwa 115 minut.
Kto gra główne role w Planie ucieczki?
Sylvester Stallone (Ray Breslin) i Arnold Schwarzenegger (Emil Rottmayer), a obok nich Jim Caviezel, 50 Cent, Sam Neill, Vinnie Jones, Faran Tahir i Vincent D'Onofrio.
Kto wyreżyserował Plan ucieczki?
Film wyreżyserował Mikael Håfström, a jego oryginalny tytuł to Escape Plan.
Czy warto poświęcić wieczór na wizytę w Grobowcu?
Tak, jeśli wiesz, na co się piszesz. Plan ucieczki nie jest szczytem gatunku, ale to uczciwy, dobrze zrealizowany thriller o ucieczce, zbudowany wokół gwiazd, w którym Stallone i Schwarzenegger mogą wreszcie naprawdę się ścierać i ze sobą współpracować. Na logiczne dziury warto spojrzeć łaskawym okiem, a w zamian dostaje się dwie godziny nostalgicznej, męskiej rozrywki, efektowne więzienie przyszłości i zaskakująco mocny drugi plan. U mnie to solidna siódemka, a za Arnolda należy się jeszcze mały dodatkowy punkcik.
