Strażnicy Galaktyki recenzja: szop, drzewo i najlepsza kaseta we wszechświecie
Kto by pomyślał, że szop z karabinem i drzewo znające trzy słowa staną się jednym z najbardziej uroczych duetów w uniwersum Marvela? Kosmiczna przygoda Jamesa Gunna z 2014 roku wystrzeliła znikąd prosto do gwiazd i po ponad dekadzie wciąż jest tak samo bezczelna, ciepła i zabawna. Strażnicy Galaktyki to film, do którego wraca się nawet wtedy, gdy zna się już na pamięć całą ścieżkę dźwiękową.
Bezczelna, muzyczna i pełna serca kosmiczna przygoda, jedno z największych pozytywnych zaskoczeń w historii kina superbohaterskiego.
Strażnicy Galaktyki: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Guardians of the Galaxy |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 01.08.2014 |
| Reżyseria | James Gunn |
| Obsada | Chris Pratt, Zoe Saldaña, Dave Bautista, Vin Diesel, Bradley Cooper, Lee Pace |
| Gatunek | Filmy akcji, Filmy science fiction, Filmy przygodowe |
| Czas trwania | 121 min |
| Kategoria wiekowa | 12 |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
O czym to jest? Kula, której chcą wszyscy
Punkt wyjścia jest prosty, wręcz klasycznie przygodowy: Peter Quill, grany przez Chrisa Pratta, kradnie tajemniczą kulę. Kłopot w tym, że na ten sam przedmiot ostrzy sobie zęby złowrogi Ronan, dla którego zdobycie kuli jest kluczowym elementem planu przejęcia władzy. Ronan rusza w pościg za Quillem, a nasz wyluzowany, czarujący łobuz szybko orientuje się, że w pojedynkę z tego nie wyjdzie.
Tak rodzi się przymusowy sojusz z czwórką naprawdę osobliwych postaci. Jest Rocket, uzbrojony po zęby szop, jest Groot, istota przypominająca żywe drzewo, jest Gamora, groźna zabójczyni, i jest Drax Niszczyciel, którego napędza żądza zemsty. Kiedy Quill pojmuje, jaka moc drzemie w kuli i jakie zagrożenie stanowi ona dla całego wszechświata, nie ma już odwrotu: nadciąga ostateczne starcie, a stawką jest los galaktyki.
Jeśli na papierze brzmi to znajomo, to nie przypadek. Konstrukcja fabuły rewolucyjna nie jest: magiczny artefakt, złoczyńca i drużyna, która musi się dotrzeć. Cała magia tkwi nie w tym, co się dzieje, ale w tym, jak to zostało opowiedziane.
Najdziwniejsza ekipa, jaką kiedykolwiek złożono
Chris Pratt właśnie tutaj na dobre wskoczył do ligi największych gwiazd kina akcji i doskonale rozumiem dlaczego. Jego Peter Quill jest jednocześnie wygadany, pechowy, zawadiacki i zaskakująco wrażliwy. To bohater, w którego wierzysz, że nawet nieudanym ruchem tanecznym potrafi uratować sytuację.
Zoe Saldaña jako Gamora to chłodna głowa drużyny, stanowiąca wyraźny kontrast dla błazenady Quilla. Dave Bautista jest z kolei jedną z największych niespodzianek filmu: jego Drax rozumie świat dosłownie i rodzi się z tego humor, jakiego mało kto spodziewał się po byłym zapaśniku. To typ aktora, który traktuje absurd śmiertelnie poważnie i właśnie dlatego to działa.
Są jeszcze dwa głosy. Bradley Cooper jako Rocket jest cyniczny, drażliwy i boleśnie ludzki, co w przypadku szopa jest osiągnięciem samym w sobie. Vin Diesel jako Groot pracuje w zasadzie jednym zdaniem, a mimo to wyciska z niego więcej emocji niż niejeden aktor z całego scenariusza. Ten duet to dusza filmu i nie zamierzam się spierać z tym, że spora część widzów wraca do seansu właśnie dla nich.
Z drugiego planu warto wyróżnić Michaela Rookera, który jako Yondu Udonta świetnie gra nieprzewidywalną postać o wątpliwej moralności, oraz Karen Gillan, której Nebula jest naprawdę groźną obecnością. Słabym punktem jest natomiast Ronan w wykonaniu Lee Pace'a, ale o tym za chwilę.
James Gunn, reżyser, który odważył się wygłupiać
James Gunn zrobił w samym środku potężnej studyjnej machiny coś, na co niewielu by się zdobyło: przemycił do filmu o superbohaterach swój własny, trochę dziwny, trochę kiczowaty i bardzo czuły głos. Humor nie jest tu obowiązkowym żarcikiem wciśniętym między dwie sceny akcji, tylko wynika z samych postaci. Każdy jest tu poraniony, każdy coś stracił, a za dowcipami kryje się smutek.
Na tym polega sekret tego filmu. Gunn wie, że drużynę wyrzutków kochamy za to, że na końcu znajdują w sobie nawzajem dom. Przez 121 minut prawie nie ma przestojów, tempo jest wartkie, a reżyser nie zapomina, że kino przygodowe ma przede wszystkim bawić. Kolorowy, niemal retro kosmos przyjemnie odróżnia się też od szarobrązowej, ponurej estetyki, którą gatunek tak często wtedy forsował.
Za co wracamy do niego raz po raz
- Muzyka. Walkman Quilla i stare przeboje to nie zwykłe tło, ale bicie serca tego filmu. Trudno znaleźć widza, któremu nie utkwiłaby w głowie przynajmniej jedna piosenka.
- Dynamika drużyny. Tarcia, docinki i powoli budowane zaufanie między piątką bohaterów są wiarygodne i zabawne.
- Serce. Film ma w zanadrzu zaskakująco wzruszające momenty i nie są one kiczowate, bo na nie zapracował.
- Strona wizualna. Żywe kolory, pomysłowe stwory i planety, prawdziwy klimat kosmicznej opery.
- Humor. Nie zestarzał się źle, sporo żartów działa także dziś.
Gdzie silnik zaczyna się krztusić?
Żaden film nie jest idealny i ten również. Największą słabością jest dla mnie Ronan. Lee Pace to dobry aktor, ale postać jest cienka jak papier: zły, bo zły, chce władzy nad światem, bo chce władzy nad światem. Na tle tak barwnej drużyny tak jednowymiarowy przeciwnik trochę się gubi, a i stawkę trudniej naprawdę poczuć.
Sama konstrukcja fabuły też jest dość przewidywalna. Pogoń za kulą w roli MacGuffina i wielka finałowa bitwa idą utartym przepisem gatunku, a w finale władzę na chwilę przejmuje hałas efektów komputerowych. Na szczęście nawet wtedy sytuację ratują bohaterowie.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla każdego, kto lubi zabawne, muzyczne i wyluzowane kosmiczne przygody, a także dla tych, których zmęczyło już ponure kino superbohaterskie. Pozycja obowiązkowa dla fanów Marvela i miłośników przebojów retro.
- Lepiej odpuść, jeśli: Kto szuka poważnego, głębokiego science fiction albo skomplikowanej fabuły pełnej zaskoczeń, może się rozczarować.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Avengers (2012), Gwiezdne wojny (1977), Thor: Ragnarok (2017), Piąty element (1997), Deadpool (2016)
Najczęstsze pytania
Kiedy Strażnicy Galaktyki weszli do polskich kin?
Polska premiera filmu odbyła się 1 sierpnia 2014 roku.
O czym są Strażnicy Galaktyki?
Peter Quill kradnie tajemniczą kulę, na którą poluje także złowrogi Ronan. Quill zawiera przymusowy sojusz z Rocketem, Grootem, Gamorą i Draxem, by ocalić galaktykę.
Ile trwają Strażnicy Galaktyki?
Film trwa 121 minut.
Kto wyreżyserował Strażników Galaktyki?
Reżyserem filmu jest James Gunn.
Kto użycza głosu Rocketowi i Grootowi?
W oryginale Rocketowi głosu użycza Bradley Cooper, a Grootowi Vin Diesel.
Puszczamy kasetę jeszcze raz?
No pewnie. Strażnicy Galaktyki to nie najbardziej złożone science fiction, a główny złoczyńca mógłby być o wiele bardziej pamiętny, ale rzadko trafia się film, który tak dobrze wie, czego chce. James Gunn zrobił rodzinę z gromady dziwnych, poranionych wyrzutków i dołożył do tego ścieżkę dźwiękową, która do dziś kręci się nam w głowach. Jeśli jeszcze nie widziałeś, nadrób zaległości. Jeśli już widziałeś, i tak obejrzysz ponownie. Moja ocena: mocne 8,5 na 10, a te pół punktu należy do Groota.
