Kinoster
PL ▾

Recenzja

Ava, recenzja: Jessica Chastain jako zabójczyni jest pierwszorzędna, szkoda tylko, że film za nią nie nadąża

Filmy amerykańskieFilmy akcjiThrilleryKryminały

Gdy na plakacie filmu akcji widzimy jedno pod drugim nazwiska Jessiki Chastain, Colina Farrella, Johna Malkovicha i Geeny Davis, mamy pełne prawo oczekiwać czegoś wyjątkowego. Tymczasem Ava okazała się porządnie złożonym, ale zaskakująco ostrożnym thrillerem o płatnej zabójczyni. W kilku scenach iskrzy, w innych sprawia wrażenie, jakby ekipa liczyła, że obsada odwali za nią całą robotę.

5,8/10
Ocena
Ava to poprawny, ale łatwy do zapomnienia film akcji o płatnej zabójczyni, uzbrojony w świetną obsadę. Z przeciętności wyciąga go przede wszystkim Jessica Chastain.
Fabuła
5
Aktorstwo
8
Reżyseria
5
Strona wizualna
6
Muzyka i dźwięk
6
Emocje
5

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

ReżyseriaTate Taylor
ObsadaJessica Chastain, John Malkovich, Common, Colin Farrell, Geena Davis, Jess Weixler
GatunekFilmy akcji, Thrillery, Kryminały
Czas trwania96 min
KrajFilmy amerykańskie

O czym jest Ava? Bez spoilerów

Punkt wyjścia jest klasyczny i film wcale się tego nie wstydzi. Ava, w którą wciela się Jessica Chastain, to zabójczyni światowej klasy. Pewne zlecenie o ogromnej wadze kończy się jednak fiaskiem, a Ava wraca do domu, by spróbować naprawić relacje z rodziną. Ten wątek ma być sercem filmu, przynajmniej na papierze: kobieta, która z zawodową precyzją odbiera życie innym, podczas gdy jej własne leży w gruzach.

Kłopot w tym, że organizacja, dla której pracuje, nie lubi luźnych końców. Jej szef wyznacza Avę na kolejny cel, żeby żaden ślad nie mógł do niego doprowadzić. Od tej chwili łowczyni staje się zwierzyną, a film ciągnie w dwie strony naraz: dramatu rodzinnego i twardej akcji.

Więcej nie zdradzę i szczerze mówiąc, nie ma potrzeby. Pomysł jest znajomy, a fani gatunku doskonale wyczują, jakim torem potoczy się historia. To niekoniecznie wada. Filmy o płatnych zabójcach rzadko polegają na braku oryginalności scenariusza, częściej na wykonaniu.

Chastain, która udźwignęłaby to sama

Zacznijmy od dobrych wieści, bo największym atutem Avy jest bez wątpienia odtwórczyni roli tytułowej. Jessica Chastain to aktorka, która jednym spojrzeniem mówi więcej niż inni w całym monologu. Widzieliśmy ją jako opętaną misją agentkę w Wrogu numer jeden i bystrą bohaterkę Gry o wszystko. Te role najlepiej pokazały, że twarde, kontrolujące się, a mimo to wrażliwe kobiety to jej żywioł.

Jako Ava daje dokładnie to samo. Przejścia między zimną profesjonalistką a niepewną kobietą wracającą do rodziny są wiarygodne, a tam, gdzie scenariusz idzie na skróty, lukę wypełnia twarz Chastain. W scenach akcji porusza się zaskakująco dobrze i nie widać, by gatunek był dla niej niewygodny. Jeśli jest jeden powód, żeby włączyć ten film, to właśnie ona.

Problem polega raczej na tym, że aktorka tego kalibru zasługiwała na więcej. Czuć, że Chastain chciała zbudować głębszą postać, niż film jest w stanie unieść.

Drugi plan: drużyna marzeń na pół gwizdka

Obsada wygląda, jakby ktoś skompletował ją z nagród w filmowym quizie. John Malkovich jako Duke, Colin Farrell jako Simon, Geena Davis jako Bobbi, a obok nich Common jako Michael, Jess Weixler jako Judy, Ioan Gruffudd jako Peter i Diana Silvers jako Camille.

Malkovich po prostu jest, a u niego to już osobny gatunek: wystarczy, że wejdzie w kadr, i powietrze od razu gęstnieje. Colin Farrell też wyraźnie dobrze się bawi. To aktor, który w Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj udowodnił, że twardzieli potrafi pokazać od ludzkiej, a nawet nieco żałosnej strony. Geena Davis od czasów Thelmy i Louise jest niemal symbolem kobiety podejmującej na ekranie własne decyzje, więc jej obecność tutaj to osobny, mały gest.

Tyle że w tym tłumie wielkich nazwisk część postaci pozostaje szkicowa. Niektórzy ledwie zdążą stać się prawdziwymi bohaterami, a szkoda, bo z takim talentem dało się stworzyć znacznie bardziej zapadający w pamięć zespół. Najlepsze momenty to te, w których dwoje aktorów wagi ciężkiej po prostu siada naprzeciw siebie i rozmawia. Wtedy film nagle dorośleje, po czym wraca w utarte koleiny.

Tate Taylor i ryzyko zmiany gatunku

Za kamerą stanął Tate Taylor, którego większość widzów zna zapewne ze Służących, dramatu, który swego czasu odniósł ogromny sukces u publiczności. To przede wszystkim specjalista od emocjonalnych historii skupionych na bohaterach, a nie od dynamicznej akcji, i w Avie bardzo to widać.

Sceny z wątku rodzinnego są dużo pewniejsze niż akcja. Taylor wyraźnie lepiej czuje się przy napiętej kolacji niż przy walce wręcz. Sekwencje akcji nie są złe, ale brakuje im choreograficznej precyzji i wizualnej wyobraźni, które ostatnie filmy o zabójcach (seria John Wick czy Atomic Blonde) wypaliły widzom na siatkówce. Tutaj wszystko jest w porządku, tylko nic tak naprawdę nie zostaje w głowie.

Największym problemem jest ton. Film nieustannie waha się między dramatyczną powagą a gatunkową rozrywką i w żadną stronę nie zapuszcza się wystarczająco daleko. Odważniejsza reżyseria albo rzuciłaby się w rodzinną tragedię, albo popuściła cugle w akcji. Taylor wybrał bezpieczny środek.

Co działa, a gdzie film się potyka?

Żeby było jasne, oto bilans:

Krótki czas trwania to zresztą broń obosieczna. Z jednej strony nie ma przestojów, z drugiej dla tylu postaci i dwóch równoległych wątków zwyczajnie brakuje miejsca. Czuć, że zarówno w dramat rodzinny, jak i w intrygi wewnątrz organizacji można było wejść głębiej.

Strona wizualna jest poprawna i profesjonalna, ale pozbawiona własnej twarzy. Muzyka robi swoje, buduje napięcie, ale nie będziesz jej nucić po napisach końcowych. To film, który przyjemnie obejrzeć w niedzielny wieczór, ale we wtorek już nie będziesz o nim pamiętać.

Silna kobieta zabójczyni jako osobny gatunek

Ava jest częścią dłuższej fali. W ostatnich latach jeden po drugim pojawiały się filmy, w których centrum stoi zawodowa, śmiertelnie groźna kobieta: Atomic Blonde z Charlize Theron, Czerwona jaskółka z Jennifer Lawrence czy Anna Luca Bessona. Ten nurt ma już wypracowane reguły, a widzowie dokładnie wiedzą, czego chcą.

Na tym tle Ava ląduje w środku stawki. Nie ma wizualnej brawury Atomic Blonde i nie jest tak mroczna i bezwzględna jak Czerwona jaskółka. Wyróżnić mógłby ją wątek rodzinny, czyli prywatne życie zabójczyni, ale i tej szansy film w pełni nie wykorzystuje. Mimo to jest w nim coś sympatycznego: nie udaje czegoś więcej, niż jest, a dzięki Chastain często bywa bardziej ludzki niż przeciętna gatunku.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Atomic Blonde (2017), Czerwona jaskółka (2018), Anna (2019), John Wick (2014), Salt (2010)

Najczęstsze pytania

O czym jest film Ava?

Ava to zabójczyni światowej klasy, która po nieudanym zleceniu wraca do domu, by naprawić relacje z rodziną. Szef organizacji, dla której pracuje, wyznacza jednak ją na kolejny cel, żeby żaden ślad nie prowadził do niego.

Ile trwa Ava?

Film trwa 96 minut.

Kiedy powstała Ava?

Ava to film z 2020 roku.

Kto wyreżyserował film Ava?

Reżyserem filmu jest Tate Taylor.

Kto gra w filmie Ava?

W roli głównej występuje Jessica Chastain jako Ava, a obok niej John Malkovich, Colin Farrell, Geena Davis, Common, Jess Weixler, Ioan Gruffudd i Diana Silvers.

Czy warto wynająć zabójczynię na jeden wieczór?

Ava nie jest złym filmem, po prostu mogła być dużo lepsza. Przy takiej obsadzie spodziewałem się czegoś więcej niż porządnie wykonanego thrillera złożonego z gatunkowych klocków. Jeśli jednak obniżysz oczekiwania, dostaniesz 96 minut przyzwoitej rozrywki i Jessikę Chastain w formie, która sama w sobie jest warta seansu. Na luźny wieczór śmiało, tylko nie czekaj na nowy kamień milowy gatunku. Ode mnie solidna szóstka, zaokrąglona w górę dzięki Chastain.

Ocena: 5,8/10 · Fabuła 5 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 5 · Strona wizualna 6 · Muzyka i dźwięk 6 · Emocje 5