Kinoster
PL ▾

Recenzja

Compostelle: recenzja. Dwa tysiące kilometrów gniewu, poczucia winy i zakurzonych butów

Filmy francuskieFilmy belgijskieDramaty filmoweKino drogi

Niektórym filmom wystarczy plecak, niekończący się szlak i dwoje ludzi, którzy nie mogą na siebie patrzeć. Pielgrzymkowy dramat Yanna Samuella opiera się dokładnie na tym przepisie, a dzięki Alexandrze Lamy staje się czymś znacznie więcej niż ładnie sfotografowanym przewodnikiem turystycznym. Compostelle niczego nie wymyśla od nowa, ale to, co robi, robi z sercem.

7,2/10
Ocena
Cichy, poruszający i miejscami przewidywalny dramat drogi, który do celu doprowadzają tarcia między dwójką bohaterów i subtelna gra Alexandry Lamy.
Fabuła
6
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
7

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Compostelle: zwiastun

Informacje o filmie

ReżyseriaYann Samuell
ObsadaAlexandra Lamy, Julien Le Berre, Maëlle Vidou
GatunekDramaty filmowe
Czas trwania113 min
KrajFilmy francuskie, Filmy belgijskie

O czym jest ten film? Kobieta, nastolatek i bardzo długi marsz

Punkt wyjścia jest prosty i właśnie dlatego działa. Mamy kobietę, która próbuje pogodzić się z własnymi błędami, oraz nastolatka, który nie potrafi zapanować nad swoją złością. Oboje doszli do miejsca, w którym dotychczasowe życie po prostu nie może tak dalej wyglądać. Rozwiązaniem nie jest terapia, przeprowadzka ani wielka rozmowa przy kuchennym stole, tylko własne nogi: wyruszają z Francji na Camino, dwutysięcznokilometrową wersję pielgrzymki do Santiago de Compostela.

Dwa tysiące kilometrów. Warto na chwilę pozwolić tej liczbie wybrzmieć. To nie weekendowa wycieczka, lecz tygodnie marszu, dzień po dniu, z pęcherzami na stopach, kiepskimi noclegami i godzinami, w których nikt nic nie mówi. Droga staje się dla bohaterów wspólną przestrzenią konfrontacji i leczenia ran, a najlepsze momenty filmu to właśnie te ciche, niewypowiedziane minuty, gdy dwoje obcych ludzi powoli odkrywa, że dźwiga ten sam ciężar, tylko w innej postaci.

Celowo nie zdradzam szczegółów: w tym filmie największą przyjemnością jest to, jak krok po kroku wychodzi na jaw, co tak naprawdę pcha tę dwójkę do przodu.

Alexandra Lamy, cichy silnik całego filmu

Alexandry Lamy francuskiej publiczności od dawna nie trzeba przedstawiać, a tutaj pokazuje, dlaczego wciąż powierza się jej role niosące duży ładunek emocjonalny. Nie przerysowuje poczucia winy, nie płacze w co drugiej scenie. Zmęczenie widać u niej w ramionach, w zwalniającym kroku, w urwanym w pół zdaniu. To aktorstwo, które łatwo przeoczyć, choć cały film na nim stoi.

Obok niej przestrzeń dostają Julien Le Berre i Maëlle Vidou, a energia młodszych aktorów dobrze kontrastuje z powściągliwością Lamy. Najbardziej ryzykownym elementem jest portret nastoletniego gniewu: łatwo tu popaść w schematyczne trzaskanie drzwiami. Film w większości omija tę pułapkę, choć zdarza się scena czy dwie, w których złość wygląda raczej na narzędzie scenariusza niż na prawdziwą emocję.

Najmocniejsze są chwile, w których dwa pokolenia ścierają się ze sobą, a potem nagle nie ma już nic do powiedzenia i trzeba po prostu iść dalej.

Yann Samuell i emocje gotowane na wolnym ogniu

Nazwisko Yanna Samuella wielu widzom skojarzy się z filmem Jeux d'enfants, a kto go widział, pamięta, że ten reżyser lubi wielkie, barwne, niemal baśniowe uczucia. Compostelle jest na tym tle zaskakująco przyziemne, i to dosłownie: kamera często zostaje przy stopach, na zakurzonej ścieżce, przy krajobrazie ciągnącym się po horyzont.

Samuell tym razem trzyma się w ryzach i zwykle wychodzi to filmowi na dobre. Nie spieszy się, pozwala, by część pracy wykonał za niego pejzaż. Jednocześnie 113 minut daje o sobie znać: w środkowej części jest moment, w którym monotonia drogi udziela się także widzowi. Można oczywiście uznać to za zamierzony efekt, bo pielgrzymka właśnie tak wygląda, ale w kinowym fotelu to broń obosieczna.

Za to jedno udało się bardzo dobrze: reżyser nie moralizuje. Duchowe tło drogi do Santiago jest obecne, ale film nikogo nie próbuje nawracać. Uzdrowienie jest tu sprawą ludzką, nie niebiańską.

Co działa, a gdzie film się potyka

Zebrałem krótko, za co mogę ten film szczerze polecić i co sprawiło, że nie został moim ulubionym.

Żaden z tych zarzutów nie jest śmiertelny, ale dobrze pokazują, że Compostelle porusza się po bezpiecznym terenie. Nie ryzykuje, więc nie zalicza spektakularnej porażki, ale też nie wynosi widza do nieba.

Film pielgrzymkowy jako gatunek: dlaczego wciąż do niego wracamy?

Jest coś nieodpartego w tym, gdy kino bierze swoich bohaterów i po prostu każe im ruszyć w drogę. Kino drogi to jedna z najstarszych form filmowych, a pielgrzymka jest jej najczystszą odmianą: cel nie jest tu wyłącznie geograficzny. Kto widział Drogę życia Emilia Esteveza z Martinem Sheenem albo Reese Witherspoon w Dzikiej drodze, doskonale wie, o czym mówię.

Compostelle wpisuje się w tę tradycję, a jako francusko-belgijska koprodukcja wnosi charakterystyczną europejską wrażliwość, mniej krzykliwą niż wersja hollywoodzka. Nie ma tu wielkiego olśnienia na szczycie góry, podkreślonego podniosłą muzyką. Są raczej drobne chwile: wspólna kolacja, rzucone mimochodem zdanie, poranek, w którym ktoś po raz pierwszy czeka na drugiego.

To nie jest mroczny, przytłaczający dramat, tylko film, który nastolatek i rodzic mogą obejrzeć razem. Może nawet właśnie tak najlepiej.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Droga życia (2010), Dzika droga (2014), Mała miss (2006), Saint-Jacques... La Mecque (2005)

Najczęstsze pytania

O czym jest film Compostelle?

Kobieta, która próbuje pogodzić się z własnymi błędami, i nastolatek niepotrafiący zapanować nad złością wyruszają razem z Francji w liczącą dwa tysiące kilometrów pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Droga staje się dla nich przestrzenią konfrontacji i leczenia ran.

Ile trwa film Compostelle?

Film trwa 113 minut.

Kto wyreżyserował Compostelle i kto gra główne role?

Reżyserem jest Yann Samuell, a w głównych rolach występują Alexandra Lamy, Julien Le Berre i Maëlle Vidou.

Jakie kraje wyprodukowały film?

Compostelle to koprodukcja francusko-belgijska.

Czy warto włożyć buty i ruszyć razem z nimi?

Tak, jeśli wiesz, na co się wybierasz. Compostelle nie jest filmem, o którym będziesz się kłócić przez kolejne tygodnie, ale należy do tych, po których wychodzi się z kina w ciszy i może dzwoni do kogoś, do kogo powinno się zadzwonić dawno temu. Gra Alexandry Lamy i siła krajobrazu niosą na plecach także bardziej przewidywalne fragmenty, a Yann Samuell rozsądnie nie próbuje powiedzieć więcej, niż ta historia jest w stanie udźwignąć.

Nie jest to film doskonały, czasem się męczy, tak jak jego bohaterowie. Ale w końcu dociera do celu, a w kinie pielgrzymkowym to chyba najważniejsze. Na deszczowy jesienny wieczór, zwłaszcza we dwoje z nastolatkiem, to naprawdę dobry wybór.

Ocena: 7,2/10 · Fabuła 6 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 7