Kinoster
PL ▾

Recenzja

Dracula. Historia wiecznej miłości: recenzja. Krwawy list miłosny Luca Bessona, który czasem plącze się we własnych świecach

Filmy francuskieHorroryAdaptacje książekFilmy o potworachFilmy romantyczne

Draculę wykopywano z grobu już tyle razy, że niedługo dostanie stałe miejsce parkingowe przed cmentarzem. Luc Besson uznał jednak, że o sercu hrabiego da się jeszcze coś powiedzieć, i wcale nie chodzi mu o ten kawałek, który przebija się osinowym kołkiem. Efekt to 129 minut głośnego, romantycznego horroru, który jest zarazem piękny, przesadzony i miejscami zaskakująco wzruszający.

7,2/10
Ocena
Dracula Bessona to raczej gotycka ballada miłosna niż straszący horror. Dla Caleba Landry'ego Jonesa i Christopha Waltza naprawdę warto przekroczyć próg zamku, nawet jeśli film czasem za długo zachwyca się samym sobą.
Fabuła
6
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
7

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Dracula. Historia wiecznej miłości: zwiastun

Informacje o filmie

OriginalDracula
ReżyseriaLuc Besson
ObsadaCaleb Landry Jones, Christoph Waltz, Zoë Bleu, Guillaume De Tonquedec, Matilda De Angelis
GatunekHorrory
Czas trwania129 min
KrajFilmy francuskie

O czym to jest, jeśli nie chcemy zdradzić za dużo?

Punktem wyjścia jest klasyka Brama Stokera, ale Besson nie zaczyna od dobrze znanej londyńskiej mgły. Historia rusza w XV wieku od księcia, który traci żonę i w żałobie robi coś, na co mało kto by się odważył: wyrzeka się Boga. Za taki gest trzeba zapłacić, a zapłatą jest wieczna klątwa. Tak rodzi się Dracula.

Dalej film opowiada o wędrówce trwającej całe stulecia. Krwiopijczy nieumarły rzuca wyzwanie losowi i śmierci, a pcha go naprzód tylko jedno: pragnienie, by znów spotkać utraconą ukochaną. Ta motywacja jest kręgosłupem całej opowieści i to dzięki niej ten Dracula jest bardziej tragicznym kochankiem niż zwykłym potworem. Przeciwwagę stanowi ksiądz, który rozpoznaje, kim naprawdę jest hrabia, i staje do walki, by go zniszczyć.

Więcej nie zdradzę. Kto zna tradycję Draculi, domyśla się reguł gry, ale akcenty rozłożono tu zupełnie inaczej niż w klasycznym polowaniu na wampira.

Caleb Landry Jones, hrabia, który ma serce

Caleb Landry Jones to aktor, po którym nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, i właśnie dlatego jest tak ciekawy. Potrafi grać wyraziście dziwne, nerwowe postaci, a Besson pracował z nim już przy DogMan, gdzie Jones udowodnił, że reżyser może mu powierzyć ciężar całego filmu.

Tutaj dzieje się to samo. Jego Dracula nie jest chłodnym, arystokratycznym drapieżnikiem, jakiego odruchowo oczekujemy od czasów Beli Lugosiego. To raczej istota zraniona, opętana, niemal dziecięco zrozpaczona, której potworność wyrasta z żałoby. Bywają momenty, w których ta skłonna do przesady gra jest trochę za mocna, ale w najlepszych scenach Jones po prostu powala. Nawet jeśli komuś nie spodoba się cały film, jego roli raczej nikt nie zbędzie machnięciem ręki.

Christoph Waltz i ksiądz, który się nie boi

Nazwisko Christopha Waltza samo w sobie coś gwarantuje: że każda jego kwestia zabrzmi tak, jakby aktor odrobinę rozkoszował się niebezpieczeństwem. Od czasów Bękartów wojny i Django wiemy, że rozgadane, wyważone, intelektualne postaci to jego naturalny teren, a ksiądz w Draculi wygląda na rolę skrojoną dokładnie pod niego.

Najlepsza dynamika filmu bierze się właśnie z zestawienia tej dwójki. Jones płonie, Waltz chłodno obserwuje, a napięcie między nimi daje dramat, którego nie zastąpią nawet najbardziej efektowne sceny. W rolach drugoplanowych świat filmu wypełniają Zoë Bleu, Guillaume De Tonquedec i Matilda De Angelis. Dostają mniej czasu, ale nikt z nich nie wygląda na kukułcze jajo.

Luc Besson, który nigdy nie wstydził się wielkich gestów

Filmografia Bessona przypomina kolejkę górską: obok szczytów takich jak Leon zawodowiec, Piąty element czy Nikita są tam też wycieczki, o których lepiej zapomnieć. Łączy je jedno: francuski reżyser nigdy nie kręci oszczędnie. Jeśli da się kolorowiej, głośniej i bardziej emocjonalnie, to on właśnie tak to zrobi.

Dracula jest gotycką wersją tego stylu. Scenografia, kostiumy i światło służą temu, by widz czuł, że ogląda legendę rozpiętą na stulecia. Te 129 minut jednak czuć: są fragmenty, w których film zamienia się bardziej w wystawę niż w opowieść. W romantycznym horrorze to grzech nierzadki, ale tutaj naprawdę przydałoby się miejscami ciąć.

Za to należy się pochwała: Besson nie próbuje kopiować wersji Coppoli z 1992 roku, choć ze względu na wątek miłosny porównanie aż się prosi. Opowiada po swojemu, a ten ton, czy się go lubi, czy nie, jest rozpoznawalny.

Straszny czy raczej piękny? Gdzie film się zacina

Najważniejsze pytanie, jakie warto sobie zadać przed seansem: czego oczekujemy od horroru? Kto liczy na jump scare'y, szpony wyłaniające się z ciemnych kątów i nieustanne napięcie, najpewniej się rozczaruje. Ten Dracula jest o wiele bardziej melancholijny niż przerażający. Krwi i mroku nie brakuje, ale nacisk pada na ból i pożądanie, a nie na szok.

Słabsze strony:

Z drugiej strony w najlepszych momentach działa właśnie odwaga bycia romantycznym. Dziś, gdy horror jest przeważnie cyniczny, tak szczerze namiętny film o wampirze działa niemal orzeźwiająco.

Jak wypada na tle długiej tradycji filmów o wampirach?

Dracula to jedna z najczęściej adaptowanych postaci literackich i każda epoka nakręciła swoją wersję. Nosferatu Murnaua budował grozę z cieni, Coppola postawił na operowy romantyzm, a świeży Nosferatu Roberta Eggersa szukał przytłaczającego mroku folkloru. Besson staje w tym szeregu gdzieś obok Coppoli: jego także interesuje nieśmiertelna miłość i wewnętrzne życie potwora.

To zarazem zaleta i pułapka. Zaleta, bo dopracowany bohater z emocjonalną motywacją zapada w pamięć o wiele mocniej. Pułapka, bo porównanie jest nieuniknione, a cień filmu Coppoli jest bardzo długi. Dracula Bessona nie stanie się bardziej kultowy, ale też wcale nie próbuje. To osobista, rozgorączkowana wariacja francuskiego reżysera na wieczny temat.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Drakula (1992), Nosferatu (2024), Wywiad z wampirem (1994), Tylko kochankowie przeżyją (2013), Crimson Peak. Wzgórze krwi (2015)

Najczęstsze pytania

O czym jest Dracula Luca Bessona?

O XV-wiecznym księciu, który po śmierci żony wyrzeka się Boga, zostaje za to obłożony wieczną klątwą i staje się Draculą. Przez stulecia szuka utraconej ukochanej, a tymczasem pewien ksiądz rozpoznaje jego prawdziwą naturę i chce go zniszczyć.

Ile trwa film Dracula. Historia wiecznej miłości?

Film trwa 129 minut.

Kto gra w filmie Dracula. Historia wiecznej miłości?

W roli głównej występuje Caleb Landry Jones, a obok niego Christoph Waltz, Zoë Bleu, Guillaume De Tonquedec i Matilda De Angelis.

Na podstawie jakiej książki powstał film?

Film jest adaptacją klasycznej powieści Brama Stokera Drakula.

Czy warto wpuścić hrabiego Bessona do domu?

Moim zdaniem tak, ale trzeba wiedzieć, na co się siada. Ten Dracula nie jest ani najstraszniejszym, ani najbardziej zwartym filmem o wampirach, jaki można zobaczyć. Jest za to namiętny, efektowny i ma dwóch aktorów, którzy ścierając się ze sobą, dają naprawdę wyjątkowe chwile. Dla opętanego, zranionego hrabiego Caleba Landry'ego Jonesa i niewzruszonego księdza Christopha Waltza spokojnie wybaczam przeciągnięte sceny i patos, który czasem ociera się o kicz.

Jeśli w ponury jesienny wieczór masz ochotę na coś mrocznego, a jednocześnie romantycznego, to świetny wybór. Jeśli jednak od horroru oczekujesz przede wszystkim przyspieszonego bicia serca, a nie złamanego serca, zerknij raczej w stronę Nosferatu Eggersa. Ode mnie mocna siódemka: nie jest to film doskonały, ale rzadko trafia się Dracula, po którym w głowie zostaje jego miłość, a nie tylko kły.

Ocena: 7,2/10 · Fabuła 6 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 7