Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 08.07.2022

Thor: Miłość i grom, recenzja: kiedy piorun uderza za często w to samo miejsce

Filmy amerykańskieFilmy fantasyFilmy akcjiKomedieFilmy o superbohaterachKontynuacjeAdaptacje komiksów

Jest taki moment, w którym żart przestaje być bronią, a staje się podpórką. Thor: Miłość i grom balansuje dokładnie na tej granicy przez dwie godziny kolorowej, głośnej, chwilami genialnej, a chwilami męczącej kosmicznej imprezy. Wraca Jane Foster, pojawia się naprawdę przerażający złoczyńca, a Taika Waititi znowu podkręca wszystko do oporu.

6,2/10
Ocena
Christian Bale gra złoczyńcę, który pasowałby do mroczniejszego i lepszego filmu, a wokół niego seria o Thorze rozpływa się w komedii, raz bawiąc, raz irytując.
Fabuła
5
Aktorstwo
7
Reżyseria
6
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
5

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

OriginalThor: Love and Thunder
Premiera w Polsce08.07.2022
ReżyseriaTaika Waititi
ObsadaChris Hemsworth, Natalie Portman, Christian Bale, Tessa Thompson, Taika Waititi, Russell Crowe
GatunekFilmy fantasy, Filmy akcji, Komedie
Czas trwania119 min
Kategoria wiekowa12
KrajFilmy amerykańskie

Thor: Miłość i grom: gdzie obejrzeć?

W abonamencieDisney Plus
Do wypożyczeniaApple TV StorePlayerAmazon VideoPremiery Canal+Rakuten TVPilot WP
Do kupieniaApple TV StoreGoogle Play MoviesYouTubeRakuten TVPilot WP

Dane o streamingu: JustWatch · aktualizacja: 13.10.2026

O czym to jest? Rzeźnik bogów na horyzoncie

Punkt wyjścia jest prosty i nie ma w tym nic złego. Tym razem Thor mierzy się z przeciwnikiem, któremu nie chodzi o władzę nad światem ani o nieskończoną moc, tylko o coś znacznie bardziej osobistego: Gorr, Rzeźnik Bogów, chce wybić wszystkich bogów. Co do jednego. Dla Thora to nie jest po prostu kolejny kosmiczny kryzys, bo sam znajduje się na liście celów.

Oczywiście nie rusza na tę wyprawę sam. Bierze ze sobą króla Walkirię, kamiennie uprzejmego Korga i, tu pojawia się zwrot zdradzony już w zwiastunach, swoją byłą dziewczynę Jane Foster, która ku ogólnemu zaskoczeniu potrafi władać Mjölnirem. Drużyna wyrusza w kosmiczną podróż, żeby dowiedzieć się, co napędza zemstę Gorra, i powstrzymać go, zanim będzie za późno.

Tyle wystarczy wiedzieć przed seansem. Siła tego filmu i tak nie tkwi w zwrotach akcji, tylko w tym, jak bohaterowie ścierają się ze sobą, docinają sobie nawzajem, a gdzieś w tle powoli, ale konsekwentnie rośnie stawka.

Christian Bale: złoczyńca, który kradnie show

Zacznijmy od tego, co najlepsze, bo tu sprawa jest jasna. Gorr w wykonaniu Christiana Bale'a to jeden z najbardziej zapadających w pamięć złoczyńców, jakich Marvel pokazał w ostatnim czasie. Kto widział go w trylogii o Batmanie albo w American Psycho, wie, że Bale potrafi całkowicie zniknąć w roli, i tutaj robi dokładnie to samo: jego cicha, niepokojąca, niemal upiorna obecność mrozi powietrze w każdej scenie.

Kłopot w tym, że Bale gra jakby w zupełnie innym filmie. Podczas gdy on buduje tragiczną postać mściciela rodem z horroru, wszyscy dookoła robią stand-up. Ten kontrast czasem działa, w jednej czy dwóch scenach wręcz bardzo mocno, ale często miałem wrażenie, że film boi się potraktować własnego złoczyńcę poważnie. A ten na to zasługuje.

Hemsworth, Portman i liczna ekipa

Chris Hemsworth gra Thora od lat i to widać: czuje się w tej roli zupełnie swobodnie, a jego komediowe wyczucie od czasów Ragnaroku tylko się wyostrzyło. Tyle że scenariusz często robi z niego zwykłego błazna i choć charyzma Hemswortha dźwiga nawet to, momentami brakowało mi ciężaru, który ta postać wcześniej niosła.

Powrót Natalie Portman jako Jane Foster to jeden z najmocniejszych atutów filmu. Dobrze wreszcie zobaczyć, że nie jest tylko postacią drugoplanową we własnej historii: jako Potężna Thor może pokazać nowe oblicze, a Portman wyraźnie się tym bawi. Tessa Thompson jako król Walkiria jest wyluzowana i pewna siebie, ale dostaje mniej, niż powinna.

Z drugiego planu wyróżnia się Russell Crowe jako Zeus, który daje kompletnie rozbuchany, autoparodystyczny popis. Albo go pokochacie, albo będziecie łapać się za głowę. Pojawiają się też Jaimie Alexander jako Sif i Idris Elba jako Heimdall, a Korgowi i jednemu staremu kronańskiemu bogu głosu użycza sam reżyser, Taika Waititi.

Taika Waititi: kiedy styl połyka treść

Waititi ma niepodrabialny głos, co do tego nie ma wątpliwości. To on wniósł do serii o Thorze kolor, humor i autoironię, i zdaniem wielu uratował tę postać przed szarością. Tutaj jednak chyba trochę go poniosło. Żarty padają tak gęsto, że dramatycznym momentom brakuje powietrza, a kiedy film próbuje na chwilę spoważnieć, kolejny gag już czeka, żeby przekłuć nastrój.

Nie znaczy to, że brakuje mu świetnych pomysłów. Są tu odważne wizualnie, naprawdę zapamiętywalne sceny, a energii temu filmowi odmówić nie można. Pytanie tylko, dokąd ta energia prowadzi. Często donikąd: w kółko, za to bardzo kolorowo.

Co działa, a gdzie film się potyka?

Krótko i w punktach, bo sam film też lubi szybkie tempo:

Warto też wiedzieć, że mroczniejsze momenty filmu, zwłaszcza sceny z Gorrem, nie są dla najmłodszych, nawet jeśli opakowanie mieni się wszystkimi kolorami tęczy.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Thor: Ragnarok (2017), Strażnicy Galaktyki (2014), Thor (2011), Thor: Mroczny świat (2013), Avengers: Koniec gry (2019)

Najczęstsze pytania

Kiedy Thor: Miłość i grom trafił do polskich kin?

Polska premiera kinowa odbyła się 8 lipca 2022 roku.

O czym jest Thor: Miłość i grom?

Thor z pomocą króla Walkirii, Korga i swojej byłej dziewczyny Jane Foster staje do walki z Gorrem, Rzeźnikiem Bogów, który chce wybić wszystkich bogów. Jane w zaskakujący sposób potrafi władać Mjölnirem.

Ile trwa film?

Thor: Miłość i grom trwa 119 minut.

Kto wyreżyserował film i kto gra główne role?

Reżyserem jest Taika Waititi. W głównych rolach występują Chris Hemsworth (Thor), Natalie Portman (Jane Foster / Potężna Thor), Christian Bale (Gorr) i Tessa Thompson (król Walkiria).

Kto gra Zeusa?

W rolę Zeusa wciela się Russell Crowe.

Czy warto znów sięgnąć po młot?

Thor: Miłość i grom to nie jest zły film, tylko film, który za głośno śmieje się z własnych dowcipów. Ma świetnego złoczyńcę, wzruszający powrót i sporo efektownych momentów, ale przez ciągłe przeskakiwanie między tonacjami nie składa się w całość. Jeśli macie ochotę na luźny, kolorowy wieczór i nie przeszkadza wam, że dramat raz za razem przegrywa z żartem, będziecie się dobrze bawić. Jeśli jednak szukacie Thora, którego los naprawdę ma znaczenie, lepiej wróćcie do Ragnaroku. Ode mnie średnia ocena, ale dzięki Christianowi Bale'owi spokojnie do obejrzenia.

Ocena: 6,2/10 · Fabuła 5 · Aktorstwo 7 · Reżyseria 6 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 5