Kinoster
PL ▾

Recenzja

Alpha, recenzja: tatuaż Julii Ducournau wnika głębiej, niż się spodziewasz

Filmy francuskieFilmy belgijskieDramaty filmoweDramaty rodzinne

Po Julii Ducournau nikt nie spodziewa się czułości i Alpha rzeczywiście jej nie oferuje. Reżyserka Mięsa i Titane tym razem rozpina linę między matką a nastoletnią córką i ciągnie ją tak długo, aż poobcierane dłonie ma także widz. To film męczący, uparty, chwilami przesadzony, ale takich w tym roku w kinach widzimy niewiele.

8,0/10
Ocena
Alpha to najbardziej ludzki i najtrudniejszy do przetrawienia film Ducournau: nie jest doskonały, ale pracuje w człowieku jeszcze przez kilka dni.
Fabuła
7
Aktorstwo
9
Reżyseria
8
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
8

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Alpha: zwiastun

Informacje o filmie

ReżyseriaJulia Ducournau
ObsadaTahar Rahim, Golshifteh Farahani, Mélissa Boros, Emma Mackey, Finnegan Oldfield
GatunekDramaty filmowe
Czas trwania128 min
KrajFilmy francuskie, Filmy belgijskie

Tatuaż, który rozrywa wszystko

Punkt wyjścia jest niemal śmiesznie zwyczajny. Alpha ma 13 lat, sprawia kłopoty i mieszka sama z matką. Pewnego dnia wraca ze szkoły z tatuażem na ręce. I tyle. Żadnego spisku, żadnego potwora w piwnicy, tylko znak na skórze, który pojawił się za wcześnie.

Ducournau doskonale jednak wie, że rodziny nie rozpadają się od wielkich katastrof, tylko od takich drobnych pęknięć. Ten tatuaż jest tu bramą: przez nią wydostają się lęki i konflikty, które matka i córka starannie przed sobą ukrywały. Więcej o fabule nie powiem i szczerze mówiąc, nie ma takiej potrzeby. Ten film nie opiera się na zwrotach akcji, tylko na tym, jak dwoje ludzi wchodzi sobie pod skórę.

Ducournau, która nie potrafi kłamać o ciele

Kto widział Mięso, ten wie, że dla Ducournau ciało zawsze jest polem bitwy. Tam był głód młodej dziewczyny, w Titane niemal nie do zniesienia przemiana gdzieś pomiędzy metalem a mięsem. Reżyserka obsesyjnie wraca w to samo miejsce: co zrobić z tym, co robi z nami własne ciało, i z tym, co widzą w nim inni.

Alpha jest pod tym względem logiczną kontynuacją, ale zarazem zmianą kursu. Tatuaż od pierwszej chwili otwiera temat ciała i tożsamości, tyle że tym razem uwaga skupia się mniej na szoku, a bardziej na relacji. Ducournau nigdy nie lubiła krwi dla samej krwi, ale teraz jakby odważniej przyznawała, że horror był u niej zawsze dramatem rodzinnym, tylko w przebraniu.

Nie znaczy to, że złagodniała. Kto sądzi, że francusko belgijski dramat to wyłącznie długie milczenie i kłótnie w kuchni, przeżyje niemiłe zaskoczenie.

Golshifteh Farahani i Mélissa Boros: dwie osoby, jedna rana

Sercem filmu są dwie główne bohaterki. Golshifteh Farahani to aktorka, która jednym spojrzeniem potrafi opowiedzieć całe życie, a tutaj gra matkę dźwigającą wszystko w pojedynkę. Pułapką tej roli byłoby zrobienie z niej świętej albo potwora. Farahani nie robi ani jednego, ani drugiego: jej bohaterka kocha, jest zmęczona, przestraszona i wściekła, często wszystko naraz.

Mélissa Boros jako Alpha to prawdziwe odkrycie filmu. Zagrać nastolatkę tak, żeby nie irytowała i nie była przeszarżowana, potrafi niewielu. Boros jest surowa, nieprzewidywalna i ma w sobie coś, przez co cały czas się o nią martwisz, nawet wtedy, gdy najchętniej byś nią potrząsnął.

W rolach drugoplanowych pojawiają się głośne nazwiska: Tahar Rahim, Emma Mackey i Finnegan Oldfield. Sama obecność Rahima dodaje ciężaru każdej scenie, a Mackey od czasów Sex Education udowadnia, że wiarygodnie oddaje zarówno nastoletni chaos, jak i dorosłą bezbronność. Bez spoilerów powiem tylko tyle: nikt z nich nie jest na ekranie dla dekoracji.

To, co zostaje w żołądku: obraz i dźwięk

Filmy Ducournau nigdy nie dotyczą wyłącznie historii, ale też tego, jak się czujesz, kiedy je oglądasz. Wizualnie Alpha jest napięta i bardzo cielesna, kamera często podchodzi do bohaterów niewygodnie blisko, jakby nie pozwalała odwrócić wzroku. Skóra, blizna, farba, tusz: to nie rekwizyty, tylko pełnoprawni bohaterowie.

Równie ważny jest dźwięk. Są momenty, w których muzyka przygniata scenę niemal fizycznie, i są takie, w których najgorsza okazuje się cisza. To nie jest film na laptopa. Jeśli możesz, obejrzyj go w kinie albo przynajmniej na porządnym nagłośnieniu.

Gdzie męczy się 128 minut?

Teraz mniej entuzjastyczna część. 128 minut daje się odczuć. Ducournau lubi przeciągać chwile i napięciu często to służy, ale w środkowej części są fragmenty, w których film raczej krąży, niż idzie naprzód. Raz po raz uderza w ten sam emocjonalny ton i w pewnym momencie widz przestaje martwić się o bohaterki, a zaczyna się zastanawiać, dokąd to wszystko zmierza.

Podzieli też widzów warstwa symboliczna. Ducournau nigdy nie podaje znaczeń na tacy i tutaj jest tak samo. Jednych to wyzwala, innych irytuje. Przyznaję, że u mnie tajemniczość czasem przechodziła w manierę, ale aktorstwo za każdym razem mnie z powrotem wciągało.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Mięso (2016), Titane (2021), Mommy (2014), Zabiłem moją matkę (2009)

Najczęstsze pytania

O czym jest Alpha?

O 13-letniej, sprawiającej kłopoty Alphie, która mieszka sama z matką. Gdy pewnego dnia wraca ze szkoły z tatuażem na ręce, ich świat się wali, a na powierzchnię wychodzą najgłębsze konflikty i lęki.

Ile trwa Alpha?

Film trwa 128 minut.

Czy Alpha nadaje się do oglądania z dziećmi?

Nie. To mocny, dosłowny w pokazywaniu ciała dramat dla dorosłych widzów i nie polecam go ani dzieciom, ani młodszym nastolatkom.

Kto wyreżyserował Alphę i kto w niej gra?

Reżyserką jest Julia Ducournau. W głównych rolach występują Mélissa Boros (Alpha) i Golshifteh Farahani (matka), a obok nich Tahar Rahim, Emma Mackey i Finnegan Oldfield.

Jakie kraje wyprodukowały Alphę?

Alpha to dramat powstały w koprodukcji francusko belgijskiej.

Czy warto dać się naznaczyć filmowi Ducournau?

Tak, ale trzeba wiedzieć, na co się człowiek pisze. Alpha to nie film, który po seansie rozbiera się na części przy pizzy w wesołej atmosferze. Raczej taki, który wraca w tramwaju w drodze do domu, i nagle łapiesz się na tym, że myślisz o własnej matce albo o własnym dziecku. Ducournau tym razem stawia mniej na szok, a więcej na serce. Choć film jest za długi i chwilami gubi się we własnych symbolach, Golshifteh Farahani i Mélissa Boros grają z taką siłą, że wybacza się wszystkie potknięcia. To nie najlepszy film reżyserki, ale najodważniejszy w tym, że zdjęła z siebie pancerz horroru. Ten tatuaż nie zejdzie tak łatwo.

Ocena: 8,0/10 · Fabuła 7 · Aktorstwo 9 · Reżyseria 8 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 8