Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 18.03.1994

Człowiek demolka recenzja: Stallone i Snipes w zbyt grzecznej przyszłości

Filmy amerykańskieKryminałyFilmy akcjiFilmy science fiction

Są filmy, które starzeją się lepiej niż ich własne gwiazdy, i Człowiek demolka jest właśnie takim przypadkiem. W 1994 roku wyglądał na głośne kino akcji, dziś bardziej przypomina szyderczą satyrę, która wyśmiała przyszłość, zanim ta zdążyła nadejść. Zamrożony glina Stallone'a i szalony przestępca Snipesa rzucają się sobie do gardeł w świecie, w którym nikt już nie pamięta, jak się bić.

7,0/10
Ocena
Głośny, zabawny, mądrzejszy, niż można by się spodziewać, i po trzydziestu latach wciąż doskonale wie, za co go kochamy.
Fabuła
7
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
6

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

OriginalDemolition Man
Premiera w Polsce18.03.1994
ReżyseriaMarco Brambilla
ObsadaSylvester Stallone, Wesley Snipes, Sandra Bullock, Nigel Hawthorne, Benjamin Bratt, Rob Schneider
GatunekKryminały, Filmy akcji, Filmy science fiction
Czas trwania115 min
Kategoria wiekowa18
KrajFilmy amerykańskie

Z zamrażarki prosto w przyszłość: o czym jest Człowiek demolka?

Punkt wyjścia jest banalnie prosty i właśnie dlatego działa. Simon Phoenix to najbardziej zdeprawowany przestępca Los Angeles, a John Spartan to najbrutalniejszy glina wszech czasów. Ich starcie kończy się remisem, ale finał jest dla obu taki sam: trafiają do kalifornijskiego więzienia kriogenicznego, gdzie odsiadują wyrok w stanie głębokiego zamrożenia.

Potem nadchodzi rok 2032. Społeczeństwo całkowicie wyrzekło się przemocy i zrobiło się tak sterylne i uprzejme, że niemal czuć zapach środka dezynfekującego. Do tego świata wydostaje się Phoenix i oczywiście natychmiast rozpętuje piekło. Władze miasta odkrywają wtedy krępującą prawdę: policja, która nie zna przemocy, nie ma pojęcia, co zrobić z kimś brutalnym. W grę wchodzi tylko jeden człowiek, jeszcze twardszy od Phoenixa: Człowiek demolka.

Więcej wiedzieć nie trzeba. Film nie stoi zwrotami akcji, tylko pięknym zderzeniem dwóch bohaterów kina akcji lat dziewięćdziesiątych z przesadnie miłą przyszłością.

Stallone, Snipes i złoczyńca, który świetnie się bawi

Sylvester Stallone jako John Spartan daje dokładnie to, czego od niego oczekujemy, ale wyraźnie cieszy go, że tym razem może też pośmiać się z własnego wizerunku. Po Rockym i Rambo to rola, w której wielki, nachmurzony osiłek trafia do otoczenia, gdzie każdy jego ruch jest o jeden za dużo. Ten humor ryby wyjętej z wody dodaje filmowi bardzo wiele.

Show kradnie jednak Wesley Snipes. Jego Simon Phoenix to blond, wyszczerzony, nieprzewidywalny chaos, a Snipes gra go tak, jakby każdy dzień zdjęciowy był jego urodzinami. To nie jest groźny łotr w klasycznym sensie, raczej rozpędzona postać z kreskówki, i to idealnie pasuje do tonu filmu. Kto zna tylko ponurego Snipesa z Blade'a, zobaczy tu zupełnie inne oblicze aktora.

Jest też Sandra Bullock jako porucznik Lenina Huxley, prawdziwa tajna broń filmu. Policjantka z 2032 roku, która uwielbia dawne kino akcji, ale nie ma pojęcia, jak działa prawdziwy świat, zgarnia najlepsze żarty. Urok Bullock błyszczy tu w pełni i nic dziwnego, że wkrótce stała się wielką gwiazdą.

Ci, którzy podtrzymują przyszłość w tle

Postacie drugoplanowe to nie tylko dekoracja. Nigel Hawthorne jako dr Raymond Cocteau jest twarzą idealnego, uśmiechniętego systemu, przy której przez cały czas czuć, że pod tym wielkim spokojem coś jest nie tak. Jego powściągliwość świetnie równoważy żywiołowość Snipesa.

Benjamin Bratt jako Alfredo Garcia, Rob Schneider jako Erwin, Bob Gunton jako szef George Earle i Glenn Shadix jako Bob sprawiają razem, że Los Angeles roku 2032 jest wiarygodnie absurdalne. Policjanci przyszłości są bezradni, mili i odrobinę żałośni, a to jedna z najmocniejszych warstw humoru w całym filmie.

Mała uwaga na marginesie: imię i nazwisko Leniny Huxley to niezbyt subtelne, ale urocze puszczenie oka do Nowego wspaniałego świata Aldousa Huxleya. Pokazuje, że film doskonale wie, w jaką dystopijną tradycję wchodzi, tyle że robi to nie na serio, a z uśmiechem od ucha do ucha.

Przyszłość według Marca Brambilli: plastikowa, lśniąca i podejrzanie znajoma

Reżyseria Marca Brambilli nie aspiruje do miana arcydzieła i nim nie jest. Brambilla doskonale jednak wie, czego chce: dynamicznego, efektownego kina akcji, w którym sama scenografia jest żartem. Świat 2032 roku jest lśniący, uporządkowany i tak przyjazny, że aż niepokojący. Sceny akcji są masywne, pachną prochem i mają prawdziwy klimat lat dziewięćdziesiątych, dlatego tak dobrze wypadają, gdy wdzierają się do sterylnej przyszłości.

Najciekawsze jest to, jak satyra z czasem nabrała ostrości. To, co w 1994 roku wyglądało na zabawną przesadę, czyli społeczeństwo, które wszystko reguluje, wyplenia każdą niewygodę i dezynfekuje nawet słowa, dziś brzmi zupełnie inaczej. Nie twierdzę, że film przewidział przyszłość, ale na pewno zestarzał się lepiej niż wiele traktowanych poważniej produkcji z tamtych lat.

115 minut seansu jest w większości dobrze wypełnione. Zdarzają się przestoje, a środkowa część czasem trochę meandruje, ale film zawsze znajduje kolejny żart albo kolejny wybuch, którym przyciąga widza z powrotem.

Gdzie zamrożony bohater się potyka?

Nie będę udawać, że Człowiek demolka jest bez wad. Poza samym pomysłem wyjściowym fabuła jest dość przewidywalna, a kto oczekuje od elementów science fiction głębokich przemyśleń, będzie rozczarowany: film raczej stawia pytania, niż je przemyśliwa. Krytyka społeczeństwa wolnego od przemocy jest zręczna, ale czasem zbyt wygodnie staje po stronie przekonania, że porządna bijatyka wszystko załatwia.

Część efektów zdradza swój wiek i niektóre rozwiązania są dziś raczej uroczo retro niż zachwycające. Dla mnie to jednak raczej zaleta: film jest odciskiem swojej epoki i nie musi się tego wstydzić.

Film kultowy czy tylko nostalgia?

To uzasadnione pytanie, bo spora część kina akcji lat dziewięćdziesiątych broni się dziś wyłącznie dzięki nostalgii. Człowiek demolka to jednak inna liga. Nie lubimy go dlatego, że kiedyś go lubiliśmy, ale dlatego, że jego humor i satyra naprawdę działają. Obok RoboCopa i Pamięci absolutnej to ten rodzaj akcyjnego science fiction, który za przemocą przemycił ironiczny komentarz, tylko w dużo bardziej zabawowy sposób.

Kto zobaczy go dziś po raz pierwszy, pewnie zdziwi się, jak bardzo jest autoironiczny. Stallone i Snipes nie odgrywają świętych pomników gatunku, tylko się z nich śmieją, i właśnie dlatego całość jest tak sympatyczna.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: RoboCop (1987), Pamięć absolutna (1990), Ucieczka z Nowego Jorku (1981), Piąty element (1997), Dredd (2012)

Najczęstsze pytania

Kiedy Człowiek demolka trafił do polskich kin?

Polska premiera filmu Człowiek demolka odbyła się 18 marca 1994 roku.

O czym jest Człowiek demolka?

Simon Phoenix, osławiony przestępca, i John Spartan, brutalny glina, trafiają do więzienia kriogenicznego. W 2032 roku, w społeczeństwie wolnym od przemocy, Phoenix wydostaje się na wolność i powstrzymać go może tylko Spartan.

Ile trwa Człowiek demolka?

Film trwa 115 minut.

Kto występuje w filmie Człowiek demolka?

Sylvester Stallone (John Spartan), Wesley Snipes (Simon Phoenix), Sandra Bullock (Lenina Huxley), Nigel Hawthorne (dr Raymond Cocteau), a także Benjamin Bratt, Rob Schneider, Bob Gunton i Glenn Shadix.

Kto wyreżyserował Człowieka demolkę?

Film wyreżyserował Marco Brambilla, a jego oryginalny tytuł to Demolition Man.

Czy w 2026 roku warto jeszcze rozmrozić Człowieka demolkę?

Tak, i to bardzo. Człowiek demolka to rzadki przypadek kina akcji z lat dziewięćdziesiątych, którego nie trzeba usprawiedliwiać: jest głośny, zabawny, czasem głupi, ale zawsze wie, co robi. Szaleństwo Snipesa, autoironiczna burkliwość Stallone'a i urok Bullock tworzą mieszankę, której od tamtej pory właściwie nikt nie zdołał powtórzyć. Na piątkowy wieczór trudno mi wyobrazić sobie lepsze towarzystwo. Przygotuj popcorn, zapomnij na chwilę o przyszłości i zobacz, jak wyobrażano ją sobie w 1994 roku. Będziesz się śmiać bardziej, niż myślisz.

Ocena: 7,0/10 · Fabuła 7 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 6