Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 05.01.2022

King’s Man. Pierwsza misja, recenzja: Ralph Fiennes ratuje świat, film tylko połowicznie

Filmy brytyjskieFilmy amerykańskieFilmy akcjiFilmy przygodoweThrilleryAdaptacje komiksówKontynuacje

Kto by pomyślał, że historia początków najbardziej zwariowanej szpiegowskiej serii będzie udawać ponury dramat z czasów pierwszej wojny światowej? King’s Man. Pierwsza misja próbuje sprzedać nam dwa filmy naraz: przejmującą opowieść wojenną i rozbuchaną, krwawą komedię akcji. Raz wygrywa jedno, raz drugie, a widz odbija się między nimi jak piłeczka.

7,0/10
Ocena
Dla Ralpha Fiennesa i Rhysa Ifansa trzeba to zobaczyć, ale sam film nie do końca wie, jaki ma mieć ton.
Fabuła
6
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
6

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

OriginalThe King's Man
Premiera w Polsce05.01.2022
ReżyseriaMatthew Vaughn
ObsadaRalph Fiennes, Gemma Arterton, Rhys Ifans, Matthew Goode, Tom Hollander, Harris Dickinson
GatunekFilmy akcji, Filmy przygodowe, Thrillery
Czas trwania131 min
Kategoria wiekowa16
KrajFilmy brytyjskie, Filmy amerykańskie

O czym to jest, bez spoilerów?

Punkt wyjścia jest prosty, wykonanie już mniej. Najokrutniejsi tyrani w historii i przestępcze geniusze zbierają się, by rozpętać wojnę i wymazać z powierzchni ziemi miliony ludzi, a tylko jeden człowiek jest w stanie ich powstrzymać w wyścigu z czasem. Tym człowiekiem jest Orlando Oxford, grany przez Ralpha Fiennesa, a u jego boku stoi syn Conrad w interpretacji Harrisa Dickinsona.

King’s Man. Pierwsza misja nie śledzi więc współczesnych agentów Kingsmana, tylko cofa się w czasie, do momentu, w którym mogło zakiełkować ziarno całej organizacji. Więcej nie zdradzę, bo najlepsze chwile filmu biorą się właśnie z tego, że nie wiesz, w którą stronę skręci fabuła w następnej scenie.

Oryginalny tytuł brzmi The King's Man, a polski dopisek dokładnie mówi, czego się spodziewać: to opowieść o początkach, prequel całej serii. Kto lubił dwie pierwsze części, znajdzie tu znajome elementy, tyle że rozłożone z zupełnie innymi akcentami.

Matthew Vaughn i balansowanie na linie tonu

Nazwisko Matthew Vaughna coś gwarantuje: na pewno nie będziesz się nudzić. Od czasów Kick-Ass i dwóch pierwszych Kingsmanów reżyser jest mistrzem stylizowanej, przerysowanej i zabawnej przemocy i tutaj też o tym nie zapomniał. Kłopot w tym, że tym razem chciał czegoś poważniejszego. Ten film często naprawdę zachowuje się jak dramat wojenny, z historią ojca i syna oraz refleksją nad bezsensem wojny.

Bardzo szanuję tę ambicję. Tyle że kiedy pięć minut po poruszającej scenie wjeżdża kreskówkowo szalona sekwencja akcji, oba nastroje wzajemnie się znoszą. Problemem nie jest samo mieszanie konwencji, tylko to, że Vaughn nie zawsze trafia ze szwem. Rzemiosło reżyserskie jest za to bez zarzutu: kamera wie, gdzie stanąć, a choreografia walk jest czytelna i pomysłowa.

Ralph Fiennes, idealny dżentelmen zabójca

Jeśli mam podać jeden powód, dla którego warto obejrzeć ten film, to jest nim Ralph Fiennes. Jako Orlando Oxford jest jednocześnie dostojny, zmęczony, kochający ojciec i śmiertelnie groźny szermierz. Fiennes to aktor, który jednym ruchem brwi powie więcej niż inni w całym monologu, a tu wreszcie dostaje też akcję. Jest elegancki, ma suche poczucie humoru i wiarygodnie dźwiga ciężar przeszłości.

Harris Dickinson jako Conrad gra pełnego zapału młodzieńca, który chce się wykazać, a dynamika między nim a ojcem to emocjonalny kręgosłup filmu. Gemma Arterton w roli Polly dostaje mniej czasu ekranowego, niż na to zasługuje, ale kradnie każdą swoją scenę. Djimon Hounsou jako Shola to mocna, charyzmatyczna obecność i także w jego przypadku chętnie zobaczyłbym go więcej.

Taniec Rasputina i parada złoczyńców

Teraz o Rhysie Ifansie, bo jego nie da się pominąć. Jako Grigorij Rasputin daje tak rozpasany, bezwstydny i obrzydliwie smakowity popis, że najbardziej pamiętne minuty filmu należą bez dwóch zdań do niego. Ifans najwyraźniej doskonale wiedział, w jakim filmie gra, i jeszcze dołożył do pieca. Właśnie dla takiego szaleństwa ogląda się Kingsmana.

Świetnym pomysłem jest to, że Tom Hollander gra jednocześnie króla Jerzego, cesarza Wilhelma i cara Mikołaja. Ta potrójna rola to zarazem żart i ironiczny komentarz do tego, jak bardzo wielka polityka była sprawą rodzinną. Daniel Brühl jako Erik Jan Hanussen i Matthew Goode jako Morton również dodają barw całości. Przy takiej obsadzie trudno o pudło i film go nie zalicza.

Gdzie się potyka?

131 minut seansu daje się odczuć. Pierwsza połowa składa się powoli, jest dużo wprowadzania i tłumaczenia historycznego tła, a w pewnym momencie złapałem się na myśli: no dobrze, a kiedy wreszcie będzie Kingsman? King’s Man. Pierwsza misja to często bardziej kostiumowy film przygodowy niż szpiegowski, co samo w sobie nie jest wadą, ale nie tego spodziewają się fani.

Drugim słabym punktem jest konstrukcja scenariusza. Spisek złoczyńców bywa raz przekombinowany, raz zbyt uproszczony, a wielkie zwroty akcji nie uderzają z taką siłą, jak powinny. Najlepiej działają tu pojedyncze sceny: jakiś pojedynek, jakaś wymiana zdań, a nie całość.

Obraz, muzyka, klimat

Wizualnie film jest piękny. Epokowe wnętrza, stroje, zamki i kontrast z polem bitwy dają mocne kadry. Kiedy Vaughn pokazuje realia wojny, robi się naprawdę przygnębiająco i to jedna z najodważniejszych decyzji tego filmu. Muzyka dobrze służy scenom: w akcji podkręca tempo, w dramacie się nie narzuca. Nie zapada w pamięć tak jak kultowe momenty pierwszej części, ale wywiązuje się z zadania.

To film brutalny, a sceny wojenne niczego nie upiększają. Nie jest to kino dla dzieci, choćby niektóre jego fragmenty były nie wiadomo jak rozrywkowe.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Kingsman: Tajne służby (2014), Kingsman: Złoty krąg (2017), Sherlock Holmes (2009), Bękarty wojny (2009), 1917 (2019)

Najczęstsze pytania

Kiedy King’s Man. Pierwsza misja wszedł do polskich kin?

Polska premiera filmu odbyła się 5 stycznia 2022 roku.

Ile trwa King’s Man. Pierwsza misja?

Film trwa 131 minut.

Czy King’s Man. Pierwsza misja nadaje się dla dzieci?

Raczej nie. Film jest brutalny, a sceny wojenne niczego nie łagodzą, więc lepiej nie oglądać go z młodszymi dziećmi.

Kto wyreżyserował King’s Man. Pierwsza misja?

Reżyserem jest Matthew Vaughn, twórca wcześniejszych filmów z serii Kingsman.

Kto gra w filmie?

W głównej roli jako Orlando Oxford występuje Ralph Fiennes, a obok niego Gemma Arterton, Rhys Ifans, Matthew Goode, Tom Hollander, Harris Dickinson, Daniel Brühl i Djimon Hounsou.

O czym jest King’s Man. Pierwsza misja?

Tyrani i przestępcze geniusze z kart historii chcą rozpętać wojnę, by unicestwić miliony ludzi, a jeden człowiek w wyścigu z czasem próbuje ich powstrzymać.

Czy warto cofnąć się do korzeni Kingsmana?

Tak, ale bez zwykłych oczekiwań. King’s Man. Pierwsza misja jest nierówny, za długi i nie zawsze wie, czy chce być komedią, czy tragedią. Za to dla dostojnego Ralpha Fiennesa, rozpasanego Rasputina w wykonaniu Rhysa Ifansa i kilku naprawdę świetnych scen akcji spokojnie warto poświęcić mu wieczór. To nie szczyt serii, ale film odważniejszy, niż się spodziewałem, i dlatego jestem skłonny wybaczyć mu wady. Przy lampce wina i z otwartą głową: siódemka, raczej zaokrąglona w górę.

Ocena: 7,0/10 · Fabuła 6 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 6