W trójkącie: recenzja. Luksusowy jacht, wymioty i walka klas do kieliszka szampana
Ruben Östlund zabiera jeden procent najbogatszych ludzi świata na luksusowy statek, a potem powoli i metodycznie rozbija wokół nich całą scenografię. W trójkącie to głośna, żenująca, złośliwa i często rozbrajająco śmieszna satyra. Przy okazji pokazuje też, że 147 minut w rękach szwedzkiego prowokatora bywa jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.
Okrutnie zabawna, celna satyra o pieniądzach i władzy, którą hamują jedynie jej własna długość i miejscami zbyt łopatologiczne przesłanie.
W trójkącie: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Triangle of Sadness |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 06.01.2023 |
| Reżyseria | Ruben Östlund |
| Obsada | Harris Dickinson, Charlbi Dean, Dolly de Leon, Woody Harrelson, Zlatko Burić, Vicki Berlin |
| Gatunek | Komedie, Dramaty |
| Czas trwania | 147 min |
| Kategoria wiekowa | 16 |
| Kraj | Filmy duńskie, Filmy francuskie, Filmy niemieckie, Filmy greckie, Filmy meksykańskie, Filmy szwedzkie, Filmy szwajcarskie, Filmy tureckie, Filmy brytyjskie, Filmy amerykańskie |
O czym to jest? Szampan, słońce, a potem głębia
Już sam punkt wyjścia, opowiedziany bez spoilerów, wystarczy, żeby iść do kina z uśmiechem: bogaci turyści spędzają wakacje na ogromnym, luksusowym statku pasażerskim. Beztroskie nicnierobienie miliarderów i modeli to czysta parodia. Po pokładzie snują się ludzie, których największym zmartwieniem jest to, czy światło pada pod odpowiednim kątem do zdjęcia.
Tę bańkę najpierw narusza kapitan, który głośno i namiętnie rozprawia o polityce, a potem przychodzi prawdziwy kłopot: statek tonie, a rozbitkowie muszą stawić czoła kolejnym próbom na wyspie. Jakim dokładnie, tego nie zdradzę i nie ma takiej potrzeby. Liczy się to, że Östlund wyciąga bohaterom grunt spod nóg i sprawdza, co z nich zostanie, gdy pieniądze nagle przestają mieć jakąkolwiek wartość.
Tyle wystarczy, żebyś wiedział, na co się wybierasz. Film nie opiera się na tajemnicy, tylko na sytuacjach: żenujących, coraz bardziej eskalujących, czasem wręcz fizycznie nieprzyjemnych scenach, w których społeczna hierarchia zaczyna się przesuwać.
Östlund, mistrz niezręczności
Kto widział The Square, ten dobrze wie, na czym polega metoda Rubena Östlunda: siada obok sceny i nie wstaje. Nawet wtedy, gdy każdy normalny reżyser dawno by już ciął. Humor nie bierze się u niego z puenty, tylko z tej minuty, w której bohater i widz jednocześnie czują, że dłużej się tego nie da wytrzymać.
W trójkącie to najbardziej krzykliwa wersja tej metody. Jeśli The Square było delikatnym ukłuciem szpilką w bok świata sztuki, to tutaj mamy uderzenie łopatą w potylicę. Östlund tym razem wcale nie ukrywa, co myśli o bogaczach, i to jest zarazem siła, i słabość filmu. Siła, bo wyzwalająco jest patrzeć, jak wypolerowana do perfekcji powierzchnia robi się coraz bardziej śmieszna. Słabość, bo miejscami ma się wrażenie, że reżyser mówi to samo dwa razy, żebyśmy na pewno zrozumieli.
Sama reżyseria jest za to pewna i precyzyjna, a każda scena ma swój rytm, nawet jeśli ten rytm bywa celowo torturująco powolny. Östlund wie, kiedy pozwolić pracować ciszy, a kiedy zamienić wszystko w potężną, groteskową kulminację.
Obsada: twarze, które nie boją się śmieszności
Wielką zasługą aktorów jest to, że nikt nie próbuje być bardziej sympatyczny, niż pozwala mu rola. Harris Dickinson jako Carl i Charlbi Dean jako Yaya tworzą świetny duet: oboje grają powierzchowność tak subtelnie, że pod całym tym blichtrem przez cały czas czuć napięcie. Szczególnie mocna jest Dean, która jednym spojrzeniem potrafi opowiedzieć całą towarzyską hierarchię.
Woody Harrelson jako Kapitan jest dokładnie taki, jakiego się po nim spodziewasz: charyzmatyczny, wygadany, trochę szalony. Przez dekady udowodnił, że nieprzewidywalne postacie to jego żywioł, i tutaj też kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Zlatko Burić jako Dimitry partneruje mu w kilku najbardziej absurdalnych momentach filmu i również znakomicie wyczuwa ton satyry.
Największą niespodzianką jest jednak Dolly de Leon jako Abigail. Nie powiem dlaczego, bo to jeden z najlepszych ruchów w całym filmie, ale mniej więcej od chwili, gdy trafia do centrum wydarzeń, opowieść wrzuca zupełnie nowy bieg. W rolach drugoplanowych pojawiają się też Vicki Berlin (Paula), Henrik Dorsin (Jarmo) i Iris Berben (Therese). Każde z nich dorzuca do tego wielkiego tableau trafną, zapadającą w pamięć rysę.
Co działa: kiedy śmiech więźnie w gardle
Zacznijmy od najważniejszego: ten film jest naprawdę zabawny. Nie w stylu cichego chichotu, tylko tak, że ludzie na sali jednocześnie się śmieją i zasłaniają oczy. Östlund rozumie, że najlepsza satyra działa wtedy, gdy widz przez moment rozpoznaje w niej siebie, a potem szybko odpędza tę myśl.
- Konstrukcja: film dzieli się na rozdziały i każdy ma inną temperaturę. Część na statku to niewygodny luksus, a wyspa wprowadza zupełnie inną dynamikę.
- Prowadzenie aktorów: nikt nie szarżuje, nawet w najgłośniejszych momentach. Właśnie dlatego każde potknięcie robi takie wrażenie.
- Odwaga: Östlund nie boi się, że widz poczuje obrzydzenie, znudzenie albo zażenowanie. Rzadko się zdarza, żeby reżyser tak bardzo nie chciał się podobać, a przy tym tak świetnie bawił.
Najlepsze są te chwile, w których pieniądze, uroda i status jednocześnie tracą znaczenie i okazuje się, jak cienką warstwą jest „cywilizowane” zachowanie.
Gdzie się potyka: ciężar 147 minut
Nie będę kłamać: film jest długi. 147 minut to dla satyry odważna decyzja i choć wiele scen wyraźnie zyskuje na tym, że Östlund je przeciąga, niektóre fragmenty po prostu trwają dłużej, niż wymaga tego przesłanie. Jest moment, w którym widz już rozumie, co reżyser chce powiedzieć, a film wciąż to mówi.
Drugi problem to fakt, że cel nie jest specjalnie trudny. Wyśmiewanie superbogaczy stało się w ostatnich latach niemal osobnym gatunkiem, a W trójkącie nie zawsze potrafi kopnąć głębiej. Najmocniejszy jest wtedy, gdy nie mówi wyłącznie o bogatych, tylko o tym, że każdy inny na ich miejscu zachowałby się tak samo, gdyby tylko dostał szansę. Te momenty naprawdę dają do myślenia, ale zdarzają się rzadziej, niż bym chciał.
Wizualnie film jest poprawny, blask części na statku i surowość późniejszej scenerii wyraźnie się od siebie odróżniają, ale to nie jest film, który będziesz wspominać ze względu na zdjęcia. Za to dźwięk pracuje sprytnie: w niektórych scenach odgłosy męczą widza co najmniej tak samo jak obraz.
Satyra w środku dekady wyśmiewania bogactwa
Na początku lat dwudziestych nagle zrobiło się modne kpienie z elit: Menu, Parasite i Nie patrz w górę czerpią z tego samego źródła. W trójkącie jest w tym towarzystwie najbardziej surowy i najmniej uprzejmy. Brakuje mu thrillerowej zwartości Menu i precyzyjnej gry gatunkowej Parasite, ale ma coś, czego nie ma żaden z nich: bezwzględność reżysera, który od lat rozdrapuje tę samą ranę i wciąż znajduje w niej nowy ból.
Kilka lat po tym, jak w styczniu 2023 roku trafił do polskich kin, wciąż starzeje się dobrze, może dlatego, że temat ani trochę się nie zużył. A kto obejrzy go teraz ponownie, zauważy, ile drobnych szczegółów kryje się w tle scen, które za pierwszym razem zagłusza śmiech.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla tych, którzy lubią czarny humor, komizm żenujących sytuacji i satyrę społeczną, a do tego nie odstrasza ich odrobina fizycznego obrzydzenia. Fani wcześniejszych filmów Östlunda powinni traktować go jako pozycję obowiązkową.
- Lepiej odpuść, jeśli: Kto szuka szybkiej, zwartej komedii albo źle znosi długo przeciągane niezręczne sceny, w połowie tych 147 minut zacznie zerkać na zegarek. Osobom o słabych żołądkach też się nie spodoba.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: The Square (2017), Menu (2022), Parasite (2019), Nie patrz w górę (2021)
Najczęstsze pytania
O czym jest film W trójkącie?
Bogaci turyści i modele spędzają wakacje na luksusowym statku, dopóki ich nicnierobienia nie zakłóci głośno rozprawiający o polityce kapitan. Po zatonięciu statku rozbitkowie muszą zmierzyć się z kolejnymi próbami na wyspie.
Ile trwa W trójkącie?
Film trwa 147 minut.
Czy W trójkącie nadaje się do oglądania z dziećmi?
Raczej nie. Film zawiera drastyczne, fizycznie obrzydliwe sceny i ostry, dorosły humor, więc lepiej oglądać go bez najmłodszych.
Kto wyreżyserował W trójkącie?
Reżyserem filmu jest Ruben Östlund.
Kto występuje w filmie?
W głównych rolach występują Harris Dickinson (Carl), Charlbi Dean (Yaya), Dolly de Leon (Abigail), Woody Harrelson (Kapitan) i Zlatko Burić (Dimitry), a obok nich pojawiają się także Vicki Berlin, Henrik Dorsin i Iris Berben.
Kiedy W trójkącie wszedł do polskich kin?
Polska premiera kinowa filmu odbyła się 6 stycznia 2023 roku.
Wejść na pokład tego statku czy zostać na brzegu?
Wejdź na pokład, ale przygotuj się na kołysanie. W trójkącie nie jest wygodnym filmem i wcale nie chce nim być: jest długi, krzykliwy, czasem łopatologiczny, ale przy tym tak precyzyjnie wycelowany i tak wyzwalająco śmieszny, że chętnie wybaczam mu wady. Östlund jest tu w swojej najmniej subtelnej formie i ta szorstkość bardzo mu pasuje. Dla samej Dolly de Leon warto zresztą obejrzeć ten film. U mnie mocne osiem na dziesięć, do kieliszka szampana, którego po seansie jakoś już nie popija się tak samo.
