Planeta Małp: recenzja. Odwrócony świat Tima Burtona, w którym to człowiek jest zwierzyną
Mało który remake zbiera tyle cięgów, a jednocześnie jest oglądany tak często i tak chętnie. Tim Burton w 2001 roku sięgnął po legendarną historię science fiction i zrobił z niej coś zupełnie osobliwego: widowiskowego, chwilami niezgrabnego, ale nigdy nudnego. Po dwudziestu pięciu latach pytanie pozostaje to samo. Spektakularna porażka czy niedoceniony film przygodowy?
Olśniewający w warstwie wizualnej i w małpich rolach, po ludzkiej stronie niestety toporny film przygodowy, który do dziś ratuje fenomenalny czarny charakter Tima Rotha.
Planeta Małp: zwiastun
Informacje o filmie
| Original | Planet of the Apes |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 26.10.2001 |
| Reżyseria | Tim Burton |
| Obsada | Mark Wahlberg, Tim Roth, Helena Bonham Carter, Michael Clarke Duncan, Paul Giamatti, Estella Warren |
| Gatunek | Thrillery, Filmy science fiction, Filmy akcji, Filmy przygodowe |
| Czas trwania | 119 min |
| Kategoria wiekowa | 12 |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
Świat, w którym człowiek jest zwierzyną łowną
Punkt wyjścia jest prosty i wciąż działa. Astronauta, kapitan Leo Davidson, awaryjnie ląduje na nieznanej planecie i niemal od razu trafia między uciekających w panice ludzi. Szybko okazuje się, że znany nam porządek stanął tu na głowie. Człowiek jest gatunkiem niższym, a władzę sprawują silne, dominujące małpy, które urządzają na nasz gatunek regularne obławy.
Pojawienie się Leo nie pozostaje bez konsekwencji. Jego obecność rzuca wyzwanie zastanemu porządkowi i staje się pierwszym krokiem ku rewolucyjnej zmianie. Więcej nie warto wiedzieć przed seansem, bo siła filmu tkwi w tym, jak stopniowo składa przed nami to wywrócone na nice społeczeństwo. Kto zna klasyk z 1968 roku, ten wie, że w tym świecie najważniejsze pytanie zawsze brzmi: czym właściwie jest to miejsce? Burton też gra na tej ciekawości, tylko po swojemu, groteskowo i baśniowo.
Tim Burton w dżungli: idealne połączenie czy nieporozumienie?
W 2001 roku nazwisko Tima Burtona było gwarancją ekscentryczności. Twórca Batmana, Edwarda Nożycorękiego i Marsjanie atakują! zawsze był mistrzem dziwacznych postaci, wyrzutków i stylizowanych światów, więc na papierze powierzenie mu planety rządzonej przez małpy wyglądało na strzał w dziesiątkę. I pod pewnymi względami tak właśnie wyszło.
Małpie społeczeństwo jest pełne burtonowskich detali: hierarchia, ceremoniał, arystokratyczna buta i porcja czarnego humoru, który czasem trafia zaskakująco celnie. Jednocześnie czuć, że to ogromna produkcja studyjna, w której reżyser nie mógł się rozpędzić tak jak w mniejszych, bardziej osobistych filmach. Efekt jest nieco rozdwojony: jedna połowa to autorska fantazja, druga to wakacyjne kino akcji, a obie nie zawsze potrafią się ze sobą dogadać.
Moim zdaniem Burton jest najlepszy wtedy, gdy może zajmować się małpami. Kiedy uwaga przenosi się na ludzi, film nagle szarzeje i robi się generyczny, jakby kamerę przejął zupełnie inny reżyser.
Małpy w świetle reflektorów: obsada
Gdyby trzeba było wskazać jeden powód, by obejrzeć ten film, byłby nim Thade w wykonaniu Tima Rotha. Od czasów Wściekłych psów i Pulp Fiction wiemy, że Roth świetnie gra postacie nieobliczalne, a tutaj tworzy rasowego, groźnego, niemal zwierzęcego złoczyńcę. Każdy jego ruch jest napięty, każda scena z jego udziałem niebezpieczna. Pod maską gra więcej niż niejeden aktor z odsłoniętą twarzą.
Helena Bonham Carter jako Ari jest emocjonalnym centrum filmu. Po Podziemnym kręgu znów dostała nietypową rolę i wnosi zaskakująco dużo ciepła, ciekawości i inteligencji do postaci, która na pierwszy rzut oka jest po prostu małpą. Michael Clarke Duncan, łagodny olbrzym z Zielonej mili, jako Attar pokazuje coś zupełnie przeciwnego: autorytet i żołnierską twardość. Limbo w wykonaniu Paula Giamattiego to z kolei najzabawniejszy drugi plan w całym filmie, postać o wątpliwej moralności, której każda kwestia jest prezentem dla widza.
Stawkę uzupełniają Cary-Hiroyuki Tagawa (Krull) i David Warner (Sandar), weterani, którzy nawet w krótkim czasie ekranowym dodają scenom ciężaru.
I tu dochodzimy do słabego punktu. Mark Wahlberg jako kapitan Leo Davidson jest poprawny, ale nic ponadto. Po Boogie Nights wiemy, że ma talent, tu jednak scenariusz daje mu dość jednowymiarowego bohatera kina akcji, który nie ma wielu okazji, by pokazać głębię. Estella Warren jako Daena dostaje jeszcze mniej: jest, wygląda pięknie, ale fabuła właściwie nic z nią nie robi. Paradoks polega na tym, że ludzie są tu znacznie mniej ludzcy niż małpy.
Co zachwyca do dziś: charakteryzacja, scenografia, klimat
Po dwudziestu pięciu latach aż dziwi, jak dobrze ten film wygląda. Małpy powstały dzięki praktycznym maskom i charakteryzacji, a ta namacalna, fizyczna obecność daje coś, czego współczesne rozwiązania cyfrowe nie zawsze potrafią dać. Mimika aktorów przebija się przez maski, mowa ciała jest niesamowicie dopracowana, małpy skaczą, warczą i ani przez chwilę nie wątpimy, że to one rządzą tym światem.
Scenografia, kostiumy i mroczny, duszny klimat małpiego miasta, jednocześnie pradawnego i dziwnie cywilizowanego, robią świetne wrażenie. Burton jest tu w swoim żywiole: każdy kadr pełen jest detali i faktur. Muzyka i dźwięk dobrze oddają dzikość pełną bębnów i plemiennych rytmów, co znakomicie pasuje do scen obław. W filmie łączącym thriller, science fiction, akcję i przygodę takie zmysłowe bogactwo znaczy bardzo dużo.
Gdzie się potyka: scenariusz i tempo
119 minut to niewiele, a jednak film miejscami się zacina. Pierwsza połowa, kiedy razem z Leo odkrywamy ten świat, jest naprawdę ekscytująca. Później fabuła coraz mocniej skręca w stronę widowiskowych starć, a filozoficzna głębia, która uczyniła oryginał z 1968 roku klasykiem, często pełni już tylko rolę dekoracji.
Obietnica rewolucyjnej zmiany, napędzająca całą historię, nie rozwija się z taką siłą, na jaką liczyłem. Brakuje czasu, by zrozumieć, co w tym świecie znaczy być człowiekiem albo małpą. Część dialogów wypada wyjątkowo drętwo. To film bardziej do przeżycia niż do przemyślenia i kto szuka w nim społecznej przenikliwości oryginału, ten się rozczaruje.
O zakończeniu nie napiszę nic, zdradzę tylko, że spora część dyskusji o tym filmie do dziś kręci się właśnie wokół niego. Jedni kochają je za odwagę, inni rozkładają ręce. Obejrzyj i oceń sam.
W cieniu oryginału
Każdy remake jest skazany na porównania i film Burtona nie wyszedł na tym najlepiej. Planeta Małp z 1968 roku to jeden z kamieni węgielnych kina science fiction, z legendarną rolą Charltona Hestona i finałem, który zna chyba każdy. Burton zresztą nawet nie próbował robić wiernej kopii: przemyślał postacie na nowo, wprowadził własnych bohaterów i postawił na widowisko i przygodę.
Z perspektywy czasu to dość dziwny, przejściowy element historii całej serii. Nowa trylogia, zapoczątkowana w 2011 roku, poprowadziła opowieść w zupełnie innym kierunku, w znacznie poważniejszym i bardziej dramatycznym tonie. Wersja Burtona stoi więc osobno: ani kontynuacja, ani początek, raczej ekscentryczna, kolorowa dygresja, którą właśnie dlatego warto traktować oddzielnie.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla miłośników groteskowej wyobraźni Tima Burtona, praktycznych efektów i charakteryzacji oraz staroświeckiego, przygodowego science fiction. Dla fanów Tima Rotha to pozycja obowiązkowa.
- Lepiej odpuść, jeśli: Kto oczekuje głębokiej krytyki społecznej znanej z klasyka z 1968 roku albo dobrze napisanych ludzkich bohaterów, ten się rozczaruje.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Planeta Małp (1968), Geneza planety małp (2011), Ewolucja planety małp (2014), Marsjanie atakują! (1996), Pitch Black (2000)
Najczęstsze pytania
O czym jest Planeta Małp (2001)?
Astronauta, kapitan Leo Davidson, awaryjnie ląduje na planecie, na której rządzą małpy, a ludzie jako gatunek niższy uciekają przed obławami. Pojawienie się Leo może stać się pierwszym krokiem ku rewolucyjnej zmianie.
Kiedy Planeta Małp weszła do polskich kin?
Polska premiera filmu odbyła się 26 października 2001 roku.
Ile trwa Planeta Małp?
Film trwa 119 minut.
Czy Planetę Małp można oglądać z dziećmi?
Raczej ze starszymi dziećmi. Sceny obław i napięta atmosfera mogą być zbyt intensywne dla najmłodszych widzów.
Kto wyreżyserował Planetę Małp z 2001 roku?
Reżyserem filmu jest Tim Burton.
Kto gra Thade'a w Planecie Małp?
W rolę Thade'a wciela się Tim Roth, a obok niego występują Mark Wahlberg, Helena Bonham Carter, Michael Clarke Duncan i Paul Giamatti.
Czy warto dziś znów wylądować na Planecie Małp?
Tak, ale trzeba wiedzieć, na co się człowiek pisze. To nie jest jeden z wielkich klasyków science fiction, tylko widowiskowy, dziwny i nieco nierówny wakacyjny film przygodowy, w którym małpy są bardziej żywe niż ludzie. Dla Tima Rotha, Heleny Bonham Carter i Paula Giamattiego, a także dla zapierających dech do dziś masek i scenografii, warto poświęcić mu wieczór. A jeśli jeszcze go nie widziałeś, obejrzyj go w jeden weekend razem z oryginałem z 1968 roku. Gwarantuję, że będzie się o czym kłócić. Ode mnie 6 na 10, z czego cały punkt należy się wyłącznie za wybuchy furii Thade'a.
