Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 02.10.2015

Praktykant: recenzja filmu, w którym Robert De Niro idzie na staż i wychodzi z tego lepiej, niż myślisz

Filmy amerykańskieKomedie

Robert De Niro w garniturze, z teczką w ręku, w otwartym biurze modnego startupu. Sam ten obrazek wystarczy, żeby się uśmiechnąć. Praktykant wszedł do kin jesienią 2015 roku i od tamtej pory po cichu stał się jednym z najczęściej odświeżanych filmów na poprawę humoru. Nancy Meyers nie próbuje zbawiać świata, chce po prostu, żebyś poczuł się dobrze. I zaskakująco często jej się to udaje.

6,8/10
Ocena
Letni, miły, chwilami zbyt gładki, ale działa jak kubek herbaty po długim tygodniu.
Fabuła
6
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
6
Emocje
7

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

OriginalThe Intern
Premiera w Polsce02.10.2015
ReżyseriaNancy Meyers
ObsadaRobert De Niro, Anne Hathaway, Rene Russo, Anders Holm, JoJo Kushner, Andrew Rannells
GatunekKomedie
Czas trwania121 min
Kategoria wiekowa12
KrajFilmy amerykańskie

Biurko zamiast emerytury: o czym jest Praktykant?

Ben Whittaker ma siedemdziesiąt lat, jest wdowcem i odkrywa, że emerytura zupełnie mu nie służy. Można podróżować, można kolekcjonować hobby, ale czegoś brakuje: porannego wyjścia z domu, zadań do wykonania, poczucia, że ktoś na ciebie liczy. Kiedy więc pojawia się okazja, wraca do świata pracy, i to w miejscu, którego nikt by się nie spodziewał. Zostaje stażystą w internetowym magazynie modowym Jules Ostin.

Tyle wynosi punkt wyjścia i szczerze mówiąc, więcej nie trzeba. Ten film nie stoi na zwrotach akcji, tylko na cieple, które rodzi się z tarcia między dwoma pokoleniami, dwiema kulturami pracy i dwoma zupełnie innymi rytmami życia. Kto czeka na wielkie niespodzianki, trafił pod zły adres. Kto lubi patrzeć, jak ludzie powoli zaczynają się lubić, poczuje się tu jak u siebie.

De Niro, jakiego raczej nie znamy

Na dźwięk nazwiska Robert De Niro przed oczami stają Taksówkarz, Wściekły byk albo Chłopcy z ferajny. Tymczasem tutaj gra postać, w której nie ma nic groźnego ani wybuchowego. Ben jest uprzejmy, uważny, zawsze ma przy sobie chusteczkę i doskonale wie, kiedy się odezwać, a kiedy zamilknąć. Ta powściągliwość to największy atut filmu.

Prawdę mówiąc, De Niro w ostatnich latach nie zawsze starannie dobierał komedie i nieraz miałem wrażenie, że jest na planie tylko dla czeku. Nie tym razem. Widać, że ta rola cichego dżentelmena starej daty sprawia mu przyjemność, a spokój, który z niego bije, udziela się widzowi. Nie musi gestykulować. Jeden drobny uśmiech mówi u niego więcej niż drugi plan przez całą scenę.

Anne Hathaway na fotelu szefowej

Anne Hathaway jako Jules Ostin stanowi przeciwwagę: rozpędzona, przepracowana przedsiębiorczyni, która pilnuje wszystkiego, buduje własną firmę i jednocześnie próbuje nie dać się rozsypać prywatnemu życiu. Trudno przeoczyć ironię. Kilka lat wcześniej w filmie Diabeł ubiera się u Prady Hathaway zaczynała na samym dole modowej drabiny, a tutaj to ona siedzi na szczycie i to ją trzeba nauczyć się obsługiwać.

Hathaway dobrze czuje tę rolę. Jules bywa irytująca, bywa urocza, i tak ma być, bo film nie robi z niej świętej, tylko człowieka z krwi i kości, który próbuje stanąć na wysokości zadania wszędzie naraz. Chemia między nią a De Niro to serce filmu. Nie jest to romans ani do końca relacja ojca z córką, raczej przyjaźń gdzieś pomiędzy, a taka więź rzadko trafia do centrum amerykańskiej komedii.

Drugi plan: Rene Russo i młoda ekipa

Barwne tło też robi swoje. Rene Russo jako Fiona Farwell jest elegancka i zabawna, a miło zobaczyć postać, która jest bliżej pokolenia Bena. Anders Holm jako Matt Ostin i JoJo Kushner jako Paige Ostin reprezentują stronę rodzinną i to dzięki nim postać Jules nabiera pełniejszych kształtów.

Biurowa młodzież, czyli Adam Devine (Jason), Zack Pearlman (Davis) i Andrew Rannells (Cameron), wnosi startupowy klimat: luz, nieco niepewne wchodzenie w dorosłość i żarty. Czasem te postacie są trochę schematyczne, ale dobrze spełniają swoje zadanie. Obok Bena widać, ile starszy człowiek może dać młodszym, i na odwrót.

Świat Nancy Meyers: miękkie światło, piękne kuchnie

Filmy Nancy Meyers mają styl nie do pomylenia. Wystarczy przypomnieć sobie Lepiej późno niż później albo Holiday: każde mieszkanie jest przepiękne, każde światło ciepłe, każda kuchnia taka, że chciałoby się do niej od razu wprowadzić. Praktykant nie jest wyjątkiem. Biuro jest jasne i otwarte, mieszkania gustowne, a całość przypomina starannie skomponowany magazyn wnętrzarski.

Wielu jej to wytyka, mówiąc, że to nierealne i sterylne. Po części mają rację. Tyle że Meyers nie chce pokazywać rzeczywistości na surowo. Pokazuje świat odrobinę lepszy i milszy, w którym konflikty da się rozwiązać, a ludzie w gruncie rzeczy chcą dobrze. Jeśli to kupisz, film działa. Jeśli nie, przez dwie godziny będziesz przewracać oczami.

Gdzie film się potyka?

121 minut to jak na komedię sporo i niestety to czuć. Kilka scen wyraźnie się dłuży, a jeden czy dwa wątki poboczne spokojnie można było przyciąć. Humor jest łagodny, rzadko wywołuje głośny śmiech, częściej po prostu uśmiech.

Drugi problem to nadmierna gładkość. Film czasem tak bardzo unika ostrych konfliktów, że stawka traci na wadze. Od początku wiesz, że wszystko skończy się dobrze. To daje poczucie komfortu, ale chwilami brakowało mi odrobiny prawdziwego napięcia.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Diabeł ubiera się u Prady (2006), Lepiej późno niż później (2003), Holiday (2006), To skomplikowane (2009), Kapcsolat (2013)

Najczęstsze pytania

O czym jest Praktykant?

O 70-letnim wdowcu Benie Whittakerze, który ma dość emerytury i zostaje stażystą w internetowym magazynie modowym prowadzonym przez Jules Ostin.

Kiedy Praktykant wszedł do polskich kin?

Polska premiera filmu odbyła się 2 października 2015 roku.

Ile trwa Praktykant?

Film trwa 121 minut.

Kto wyreżyserował Praktykanta?

Reżyserką filmu jest Nancy Meyers.

Kto gra główne role w filmie Praktykant?

Robert De Niro (Ben Whittaker) i Anne Hathaway (Jules Ostin), a obok nich Rene Russo, Anders Holm, Adam Devine i Andrew Rannells.

Czy warto usiąść do filmu dla siedemdziesięcioletniego stażysty?

Tak, jeśli wiesz, na co się piszesz. Praktykant nie jest wielkim kinem, nie jest rewolucyjny i wcale nie próbuje taki być. Stoi na trafionym pomyśle wyjściowym, dwójce świetnych aktorów i miękkim, ciepłym świecie Nancy Meyers, i uczciwie z tego korzysta. Czasem jest za długi, czasem za słodki, ale niewiele filmów robi tak dobrze na duszę. Ode mnie 7 na 10 i przyznaję, że wracałem do niego już kilka razy.

Ocena: 6,8/10 · Fabuła 6 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 6 · Emocje 7