Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 01.01.2016

Big Short recenzja: kiedy koniec świata zaczyna się w arkuszu Excela

Filmy amerykańskieKomedieDramatyNa faktachAdaptacje książek

Są filmy, przy których się śmiejesz, a potem dociera do ciebie, że właściwie powinieneś płakać. Big Short jest dokładnie taki: to przebrany za komedię wybuch gniewu Adama McKaya, opowieść o czwórce outsiderów, którzy zobaczyli to, czego nikt inny nie chciał widzieć. Po dziesięciu latach uderza tak, jakby nakręcono go wczoraj.

8,3/10
Ocena
Bezczelny, inteligentny i irytująco zabawny film, który sprawia, że nawet finansowy żargon staje się emocjonujący, a przy okazji wymierza widzowi solidny cios w brzuch.
Fabuła
9
Aktorstwo
9
Reżyseria
9
Strona wizualna
7
Muzyka i dźwięk
8
Emocje
8

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

OriginalThe Big Short
Premiera w Polsce01.01.2016
ReżyseriaAdam McKay
ObsadaSteve Carell, Christian Bale, Ryan Gosling, Brad Pitt, Marisa Tomei, Melissa Leo
GatunekKomedie, Dramaty
Czas trwania130 min
Kategoria wiekowa16
KrajFilmy amerykańskie

O czym to jest? Cztery zakłady przeciwko systemowi

Punkt wyjścia brzmi prosto, ale wykonanie już takie nie jest. Czwórka outsiderów dostrzega to, czego wielkie banki, media i rząd wolały nie zauważać: nadciągający globalny krach gospodarczy. I zamiast krzyczeć na ulicach, postanawiają na niego postawić. Ta inwestycja wciąga ich jednak w najciemniejsze zakamarki współczesnego świata finansów, gdzie szybko okazuje się, że nie można ufać niczemu ani nikomu.

Genialny jest tu punkt widzenia. The Big Short nie pokazuje bohaterów, którzy ratują świat. Pokazuje ludzi, którzy przewidują katastrofę i zarabiają na niej pieniądze. Przez to każde ich zwycięstwo ma gorzki smak, a film ani na chwilę nie odpuszcza tej dwuznaczności. Śmiejesz się z tych postaci, kibicujesz im, a potem uświadamiasz sobie, że kibicujesz bankructwu milionów ludzi.

Obsada, na jaką inni czekają całe życie

Wystarczy spojrzeć na nazwiska: Steve Carell, Christian Bale, Ryan Gosling, Brad Pitt. Każdy z nich spokojnie udźwignąłby film w pojedynkę, a tutaj ciągną wózek razem i żaden nie przytłacza pozostałych.

Jest też drugi plan: Marisa Tomei jako Cynthia Baum, Melissa Leo w roli Georgii Hale oraz Hamish Linklater i John Magaro jako Porter Collins i Charlie Geller. Nikt nie jest tu dekoracją, każdy dokłada do obrazu kolejny kolor.

Adam McKay, który potraktował żart poważnie

Jeśli na dźwięk nazwiska reżysera przychodzą ci do głowy filmy o Ronie Burgundym i komedie z Willem Ferrellem w rodzaju Ricky Bobby: Demon prędkości, to się nie mylisz. Adam McKay wywodzi się właśnie stamtąd. I właśnie dlatego Big Short działa tak dobrze. McKay wie, jak zmontować scenę w rytmie i jak odpalić puentę tak, żeby była nie tylko śmieszna, ale i bolała.

Jego styl jest nerwowy i rozpędzony, czasem wręcz chaotyczny. Kamera skacze, bohaterowie zwracają się bezpośrednio do widza, a film nieustannie rozbija własną iluzję. Na początku może to przeszkadzać, ale szybko rozumiesz, że to metoda: McKay nie pozwala ci wygodnie się rozsiąść. Ciągle szturcha, przypomina, że to nie bajka, i każe uważać, bo ta historia jest też o tobie.

Jego największy wyczyn polega jednak na tym, że finansowy żargon, przy którym większość widzów normalnie by zasnęła, staje się tu przyjemnością. Nie upraszcza go na siłę, tylko pakuje w rozrywkową formę. Do tego potrzeba odwagi, a McKayowi jej nie brakuje.

Dlaczego ten film zostaje w głowie na zawsze

Największą siłą Big Short jest ton. To jednocześnie komedia i dramat, a przejścia między nimi są tak ostre, że czasem kręci się w głowie. W jednej chwili śmiejesz się na głos z bezczelnej riposty, w następnej siedzisz w milczeniu, bo zaczynasz myśleć o tym, co kryje się za liczbami.

Film nie moralizuje otwarcie, a mimo to przez cały czas buzuje w nim gniew. System, który pokazuje, jest absurdalny, chciwy i nieodpowiedzialny, a film przedstawia go tak, że pod koniec ty też jesteś wściekły. To rzadkość: rozrywkowe kino, po którym na duszy nie robi się lżej, tylko ciężej, i właśnie dlatego jest coś warte.

Do tego dochodzi rzecz niezwykle ważna: po dziesięciu latach ten film wcale się nie zestarzał. Wręcz przeciwnie. Im więcej czasu mija, tym bardziej przypomina ostrzeżenie, a nie spojrzenie wstecz.

Gdzie się potyka?

To nie jest film idealny i wcale nie próbuje takim być. Czas trwania, 130 minut, daje się odczuć, a są fragmenty, w których gęstość finansowych wyjaśnień, nawet przy dobrze dawkowanym humorze, wystawia cierpliwość na próbę. Kto nie ma pojęcia o temacie, może przez pierwszą godzinę solidnie się namęczyć, zanim obraz zacznie się układać.

Przez mnogość wątków i postaci cierpi czasem także więź emocjonalna. Niektórych bohaterów chciałbym zobaczyć więcej, przy innych miałem wrażenie, że film traktuje ich raczej jak funkcję niż jak ludzi. Celowo chaotyczny montaż też nie każdemu przypadnie do gustu. Jednych nakręci, innych po prostu zmęczy.

Wizualnie film również nie daje wiele ekstra: to kino biur, sal konferencyjnych i rozmów telefonicznych, a jego siła tkwi raczej w montażu i tempie niż w samych obrazach.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Wilk z Wall Street (2013), Margin Call (2011), Wall Street (1987), Vice (2018), Nie patrz w górę (2021)

Najczęstsze pytania

O czym jest film Big Short?

O czwórce outsiderów, którzy dostrzegają nadciągający globalny krach gospodarczy, którego banki, media i rząd nie chciały zauważyć, i stawiają na niego w śmiałej inwestycji.

Ile trwa Big Short?

Film trwa 130 minut.

Kiedy Big Short wszedł do polskich kin?

Polska premiera filmu odbyła się 1 stycznia 2016 roku.

Kto wyreżyserował Big Short?

Film wyreżyserował Adam McKay.

Kto gra w filmie Big Short?

W głównych rolach występują Steve Carell, Christian Bale, Ryan Gosling i Brad Pitt, a obok nich Marisa Tomei, Melissa Leo, Hamish Linklater i John Magaro.

Czy warto dziś wrócić do Big Short?

Zdecydowanie. Big Short to jeden z tych rzadkich filmów, które jednocześnie bawią i niepokoją, a im częściej je oglądasz, tym więcej w nich dostrzegasz. Gniew Steve'a Carella, dziwactwa Christiana Bale'a, bezczelność Ryana Goslinga i nerwowo pulsująca reżyseria Adama McKaya tworzą mieszankę, której niełatwo zapomnieć. Możliwe, że czasem zgubisz się w liczbach, ale kiedy na końcu film bezlitośnie skonfrontuje cię z rzeczywistością, nie liczby zapamiętasz, tylko to uczucie, że to wszystko naprawdę się wydarzyło. I że w każdej chwili może wydarzyć się znowu. Obejrzyj, a potem dwa razy się zastanów, komu ufasz, gdy w grę wchodzą pieniądze.

Ocena: 8,3/10 · Fabuła 9 · Aktorstwo 9 · Reżyseria 9 · Strona wizualna 7 · Muzyka i dźwięk 8 · Emocje 8