Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a, recenzja: czarodziejski świat wreszcie mówi o polityce, tylko zwierzęta gdzieś się zgubiły
Rzadko trafia się film, w którym czarny charakter jest tak powściągliwy i właśnie przez to budzi większy niepokój niż jakiekolwiek fajerwerki. Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a to najdojrzalsza i najbardziej polityczna część serii, a Mads Mikkelsen i Jude Law tworzą duet, dla którego samego warto kupić bilet. Szkoda tylko, że scenariusz po drodze zapomina, o kim właściwie miał opowiadać tytuł.
Świetni aktorzy, piękna oprawa wizualna i intrygujący konflikt, któremu rozproszona, przeładowana historia nie pozwala zapaść w pamięć na dłużej.
Informacje o filmie
| Original | Fantastic Beasts: The Secrets of Dumbledore |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 08.04.2022 |
| Reżyseria | David Yates |
| Obsada | Eddie Redmayne, Jude Law, Mads Mikkelsen, Ezra Miller, Dan Fogler, Alison Sudol |
| Gatunek | Filmy fantasy, Filmy przygodowe |
| Czas trwania | 142 min |
| Kategoria wiekowa | 12 |
| Kraj | Filmy brytyjskie, Filmy amerykańskie |
O czym to jest? Jedna drużyna, jedna misja i bardzo cierpliwy złoczyńca
Punkt wyjścia jest prosty i obejdzie się bez spoilerów: Albus Dumbledore prosi o pomoc swojego dawnego ucznia, Newta Skamandera, bo Gellert Grindelwald szykuje się do przejęcia władzy nad czarodziejskim światem. Newt zgadza się poprowadzić dość barwną ekipę: czarodzieje, czarownice i ukryte serce całej serii, mugolski piekarz Jacob Kowalski, ruszają na niebezpieczną misję. Po drodze spotykają stare i nowe stworzenia, a także ścierają się z coraz liczniejszymi zwolennikami Grindelwalda.
To w zasadzie wszystko i szczerze mówiąc, przez pierwsze pół godziny film sam niewiele więcej o sobie zdradza. W ciągu 142 minut równolegle biegnie mnóstwo wątków i nie każdy z nich dociera tam, dokąd obiecywał. Jeśli ktoś po poprzednich częściach liczył, że tu wreszcie złoży się pełny obraz, odpowiem tak: częściowo tak, ale niedosyt zostaje.
Jude Law i Mads Mikkelsen: to dla nich przyszliśmy
Zacznijmy od tego, co najlepsze. Jude Law jako Dumbledore daje dokładnie to, czego oczekujemy od młodszego, wciąż wrażliwego Dumbledore'a: jest w nim mądrość, ironia i jakieś zmęczone poczucie winy, które dodaje ciężaru każdej jego scenie. To nie siwobrody, wszechwiedzący mentor, tylko mężczyzna, którego przeszłość wciąż dogania.
Mads Mikkelsen jako Grindelwald to z kolei uosobienie chłodnej, wykalkulowanej charyzmy. Od czasów serialu Hannibal i Casino Royale Mikkelsen wie, jak robiąc niewiele, zawładnąć ekranem. Tu też nie krzyczy i nie pozuje, raczej po cichu przekonuje, a taki złoczyńca jest o wiele straszniejszy niż ryczący demon. Napięcie między nimi daje najlepsze momenty filmu i przyznaję, że obejrzałbym cały film tylko o tej dwójce.
Zarazem ten duet jest największą sprzecznością filmu: seria teoretycznie opowiada o fantastycznych zwierzętach i Newcie, tymczasem dramat kręci się wyraźnie wokół Dumbledore'a i Grindelwalda. Tytuł przynajmniej jest uczciwy.
Newt, Jacob i reszta: drużyna, którą lubimy, tylko dostaje za mało miejsca
Eddie Redmayne jako Newt Skamander wciąż jest uroczo nieporadny, ta rola leży na nim jak ulał. Laureat Oscara za Teorię wszystkiego porusza się tu w zupełnie innym rejestrze: jest nieśmiały, unika kontaktu wzrokowego i naprawdę swobodnie czuje się tylko wśród swoich zwierząt. Nadal da się to lubić, ale film chce naraz tak wiele, że Newt momentami staje się postacią drugoplanową we własnej historii.
Dan Fogler jako Jacob Kowalski znów jest tym, z kim widz najłatwiej się utożsamia. Mugolski piekarz to postać, dzięki której magia wciąż wydaje się cudem, a Fogler sprzedaje to z ciepłem, humorem i zaskakująco dużym sercem. Dla mnie to emocjonalna kotwica filmu.
Obok nich mamy Calluma Turnera jako Tezeusza Skamandera, który dobrze gra solidnego, nieco sztywnego starszego brata, oraz Jessicę Williams w roli Lally Hicks, prawdziwy powiew świeżości: pewną siebie, dowcipną i aż szkoda, że jej tak mało. Queenie Goldstein w wykonaniu Alison Sudol i Credence (Aurelius Dumbledore) grany przez Ezrę Millera to postacie, których wątki w teorii są ważne, ale w praktyce raczej po prostu są obecne, niż naprawdę się rozwijają.
David Yates po raz kolejny: rutyna, rozmach i odrobina zmęczenia
David Yates wyreżyserował cztery ostatnie części Harry'ego Pottera, a potem wszystkie dotychczasowe filmy z serii Fantastyczne zwierzęta, więc trudno o bardziej doświadczoną rękę w tym świecie. I to widać: film jest technicznie pewny siebie, magiczne sceny są eleganckie, scenografia i kostiumy bogate, a nastrój odpowiednio ponury, jak przystało na świat szykujący się do wojny.
Jednocześnie czuć tu pewną rutynę. Yates wie, jak robić ładne obrazki, ale rytm miejscami się rwie, przejścia między scenami bywają gwałtowne, a 142 minuty chwilami ciągną się dłużej, niż powinny. Zdarza się, że świetną, napiętą rozmowę przerywa scena akcji, która wygląda na wciśniętą z obowiązku, i wtedy ma się wrażenie, że film nie ufa wystarczająco swoim najmocniejszym momentom.
Muzyka i dźwięk stoją na wysokim poziomie: klasyczne melodie wracają, a film zręcznie naciska guzik z napisem nostalgia, choć nie zawsze udaje mu się w ten sposób zamaskować, że za daną sceną kryje się niewiele treści.
Co działa, a gdzie urywa się nić?
Co działa:
- Warstwa polityczna. Wątek Grindelwalda opowiada o władzy, manipulacji i o tym, jak można przekonać do siebie tłumy. To najdojrzalsza myśl całej serii i brzmi zaskakująco aktualnie.
- Obsada. Trójka Law, Mikkelsen i Fogler niesie ten film na swoich barkach.
- Zwierzęta. Kiedy film wreszcie przypomina sobie o swoim tytule, projekty stworzeń zachwycają, a w tych scenach wraca czar pierwszej części.
Co gorzej:
- Przeładowanie. Za dużo postaci, za dużo wątków pobocznych, a kilka z nich pod koniec zwyczajnie blednie.
- Tytułowe stworzenia w tle. Kto pokochał serię za przygodowego, wiecznie zachwyconego Newta, dostanie tu mniej.
- Emocjonalna wypłata. Wiele rzeczy zostaje przygotowanych, ale niewiele uderza tak mocno, jak powinno.
Jakie miejsce zajmuje w serii?
Pierwsze Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć z 2016 roku były lekką, uroczą przygodą na ulicach Nowego Jorku, druga część, Zbrodnie Grindelwalda, okazała się mroczniejsza i bardziej skomplikowana, zdaniem wielu wręcz zbyt chaotyczna. Tajemnice Dumbledore'a są na ich tle czymś pośrodku: poważniejsze i bardziej spójne niż poprzednia odsłona, ale nie potrafią przywrócić lekkości pierwszego filmu.
Warto wiedzieć, że oglądanie tego filmu w oderwaniu od reszty nie jest najlepszym pomysłem. Relacje między bohaterami, historia Credence'a i decyzje Queenie znaczą o wiele więcej, jeśli zna się poprzednie części. Fani Harry'ego Pottera poczują za to przyjemne ukłucie na widok kilku znajomych miejsc i motywów. Nie zdradzę jakich, ale czynnik nostalgii jest silny.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla tych, którzy kochają czarodziejski świat i ciekawi ich historia Dumbledore'a i Grindelwalda, a także dla każdego, kto dla Madsa Mikkelsena i Jude'a Lawa poszedłby do kina na cokolwiek.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy tęsknią za lekką, skupioną na zwierzętach przygodą z pierwszej części, albo nie znoszą wolniejszego, gadanego i politycznego fantasy.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć (2016), Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda (2018), Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II (2011), Złoty kompas (2007), Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa (2005)
Najczęstsze pytania
Kiedy Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a weszły do polskich kin?
Polska premiera kinowa filmu odbyła się 8 kwietnia 2022 roku.
Ile trwa film Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a?
Film trwa 142 minuty.
Czy można obejrzeć ten film z dziećmi?
Najmłodszym dzieciom film raczej nie przypadnie do gustu ze względu na mroczniejszy nastrój i wątki polityczne. Starsze dzieci mogą go obejrzeć, najlepiej w towarzystwie rodzica.
O czym są Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a?
Albus Dumbledore prosi o pomoc swojego dawnego ucznia, Newta Skamandera, by pokrzyżować plany Grindelwalda, który chce przejąć władzę nad czarodziejskim światem. Newt prowadzi na niebezpieczną misję drużynę złożoną z czarodziejów, czarownic i mugolskiego piekarza.
Kto wyreżyserował film i kto gra główne role?
Reżyserem jest David Yates. W głównych rolach występują Eddie Redmayne, Jude Law, Mads Mikkelsen, Ezra Miller, Dan Fogler, Alison Sudol, Callum Turner i Jessica Williams.
Kto gra Grindelwalda w Tajemnicach Dumbledore'a?
W tej części w Gellerta Grindelwalda wciela się Mads Mikkelsen.
Czy warto znów zajrzeć do czarodziejskiego świata?
Tak, choć nie z otwartymi ramionami, raczej z odrobiną ostrożności. Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a to lepszy film niż poprzednik i znajdziemy w nim kilka scen, przede wszystkim wspólne chwile Jude'a Lawa i Madsa Mikkelsena, które należą do najjaśniejszych punktów całej serii. Oprawa jest bogata, nastrój poważny, a Jacob w wykonaniu Dana Foglera znów potrafi ogrzać serce.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że oglądamy rozproszoną historię, która nie potrafi zdecydować, czy chce być przygodą Newta, dramatem Dumbledore'a, czy thrillerem politycznym. Kto lubi ten świat, znajdzie tu dość powodów do uśmiechu, ale kto szuka prawdziwej magii, zobaczy raczej przyzwoity, choć łatwy do zapomnienia rozdział. Mocny średniak z kilkoma naprawdę pamiętnymi przebłyskami.
