Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 06.01.2017

La La Land: recenzja musicalu, który po latach wciąż boli i właśnie za to go kochamy

Filmy amerykańskieKomedieDramatyFilmy romantyczneFilmy muzyczneFilmy o miłości

Są filmy, których nie da się obejrzeć tylko raz, bo za drugim razem oczekujesz od nich czegoś innego i coś innego dostajesz. La La Land jest właśnie taki: na powierzchni kolorowa, roztańczona, skąpana w słońcu baśń o Los Angeles, a pod spodem bezlitośnie szczere pytanie o to, ile jest warte marzenie, jeśli po drodze tracisz kogoś bliskiego. Film Damiena Chazelle'a trafił do polskich kin 6 stycznia 2017 roku i do dziś nie wyszedł z mody.

9,3/10
Ocena
Rozdzierający serce, pięknie skomponowany współczesny musical, który jest jednocześnie listem miłosnym do dawnego Hollywood i trzeźwą przestrogą dla marzycieli.
Fabuła
8
Aktorstwo
9
Reżyseria
10
Strona wizualna
10
Muzyka i dźwięk
10
Emocje
9

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

Premiera w Polsce06.01.2017
ReżyseriaDamien Chazelle
ObsadaRyan Gosling, Emma Stone, John Legend, Rosemarie DeWitt, Finn Wittrock, Callie Hernandez
GatunekKomedie, Dramaty, Filmy romantyczne
Czas trwania128 min
Kategoria wiekowa12
KrajFilmy amerykańskie

La La Land: gdzie obejrzeć?

W abonamencieAmazon Prime VideoPolsat Box Go
Do wypożyczeniaPlayerAmazon VideoPremiery Canal+Rakuten TVTVPPilot WP
Do kupieniaAmazon VideoRakuten TVPilot WP

Dane o streamingu: JustWatch · aktualizacja: 13.10.2026

Kawa, jazz i przesłuchania: o czym jest ten film?

To historia dwojga ludzi, którzy w tym samym mieście i z tym samym głodem próbują stać się kimś. Mia (Emma Stone) to początkująca aktorka, która między castingami podaje latte gwiazdom filmowym. Codziennie ogląda z bliska życie, o którym marzy, tyle że stoi po złej stronie lady. Sebastian (Ryan Gosling) to muzyk jazzowy, który gra na przyjęciach koktajlowych i w podrzędnych barach, choć w głowie nosi zupełnie inny muzyczny świat.

Ich miłość to nie lukrowany romans, tylko sojusz dwóch ambitnych osób. I tu pojawia się zwrot, który zapowiada już sam punkt wyjścia: im bliżej sukcesu, tym trudniejsze decyzje muszą podejmować, a te zaczynają nadwyrężać ich kruchy związek i marzenia, na które tak ciężko pracowali. Więcej nie zdradzę, bo ten film trzeba przeżyć z nienaruszonymi niespodziankami.

Gosling i Stone: chemia, której nie da się wyreżyserować

Powiem wprost: to jeden z najlepszych filmowych duetów lat 2010. Ryan Gosling i Emma Stone grali już razem wcześniej (w komedii romantycznej Crazy, Stupid, Love) i to widać. Nie ma skrępowania ani wykalkulowanego flirtu, łącząca ich zabawa i iskrzenie są po prostu wiarygodne.

Sebastian Goslinga jest trochę arogancki, trochę obrażony na świat, to purysta, który broni jazzu jak umierającego krewnego. Potrafi irytować i właśnie to jest w nim dobre. Prawdziwym sercem filmu jest jednak Emma Stone: w scenach przesłuchań Mii mieści się tyle drobnych upokorzeń i nadziei, że człowiek niemal poci się razem z nią. Nie zapamiętujemy ich dzięki idealnym głosom czy broadwayowskiej technice tanecznej, tylko dzięki bezbronności widocznej w każdym ruchu.

Z drugiego planu na osobne wyróżnienie zasługuje John Legend jako Keith: jego postać uosabia dylemat, który dręczy Sebastiana, czyli pytanie, ile własnych zasad można poświęcić dla sukcesu. Rosemarie DeWitt jako Laura, Finn Wittrock jako Greg oraz Callie Hernandez, Sonoya Mizuno i Jessica Rothe w rolach przyjaciółek Mii dodają barw, choć film bez wątpienia należy do dwojga głównych bohaterów.

Damien Chazelle, obsesjonat rytmu

Kto widział poprzedni film Chazelle'a, Whiplash, ten wie, że ten reżyser traktuje muzykę nie jak tło, lecz jak sprawę życia i śmierci. W La La Land płynie ta sama obsesja, tylko w bardziej kolorowym kostiumie. Tam krwawiły pałeczki perkusyjne, tutaj krwawi serce.

Reżyseria jest po prostu brawurowa. Kamera tańczy razem z bohaterami, a długie ujęcia bez cięć sprawiają wrażenie, jakbyśmy wpadli do starego hollywoodzkiego musicalu, tyle że z nowoczesnym, lekko melancholijnym podtekstem. Chazelle wie, kiedy puścić rzeczywistość, a kiedy ściągnąć nas z powrotem na ziemię. Ta przemienność nadaje filmowi puls: w jednej chwili unosimy się wśród gwiazd, w następnej siedzimy przy niezręcznej kolacji.

Co zachwyca: kolory, melodie i miasto, które dostaje własną rolę

Los Angeles nie jest tu dekoracją, tylko bohaterem. Przez fioletowo-pomarańczowe niebo zachodów słońca, neonowe bary i niekończące się autostrady miasto jest jednocześnie kuszące i okrutne. Warstwa wizualna pławi się w nasyconych barwach, a kostiumy (zwłaszcza sukienki Mii) mówią niemal własnym językiem.

Przyznaję, że przy pierwszym seansie kilka razy miałem ciarki i przy kolejnych ten efekt wcale nie osłabł.

Gdzie czar zaczyna się chwiać?

Byłbym nieuczciwy, gdybym tylko się zachwycał. Środkowa część filmu jest wyraźnie wolniejsza, 128 minut nie wszędzie znajduje uzasadnienie, a niektórzy odbiorą zwrot ku rzeczywistości w drugiej połowie jako zbyt gwałtowną zmianę nastroju. Kto oczekuje klasycznego, radosnego od początku do końca musicalu, może się rozczarować, bo film nie upiększa ceny ambicji.

Monologi jazzowego purysty Sebastiana też dzielą widzów: miejscami brzmią bardziej jak pouczanie niż pasja. I tak, głosy głównych bohaterów nie mają operowej jakości. Moim zdaniem to raczej zaleta, bo czyni ich ludzkimi, ale rozumiem, jeśli komuś to przeszkadza.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Whiplash (2014), Deszczowa piosenka (1952), Parasolki z Cherbourga (1964), Król rozrywki (2017), Narodziny gwiazdy (2018)

Najczęstsze pytania

O czym jest La La Land?

Mia, początkująca aktorka, i Sebastian, muzyk jazzowy, próbują spełnić swoje marzenia w Los Angeles. W miarę jak zbliża się sukces, muszą podejmować decyzje, które wystawiają na próbę ich związek i życiowe cele.

Kiedy La La Land wszedł do polskich kin?

Polska premiera filmu odbyła się 6 stycznia 2017 roku.

Ile trwa La La Land?

Film trwa 128 minut.

Kto wyreżyserował La La Land?

Reżyserem jest Damien Chazelle, autor wcześniejszego filmu Whiplash.

Kto gra główne role w La La Land?

Ryan Gosling wciela się w Sebastiana, Emma Stone w Mię, a u ich boku jako Keith pojawia się John Legend.

Czy warto dziś znów zanurzyć się w La La Land?

Zdecydowanie. La La Land należy do tych rzadkich filmów, które się nie starzeją, tylko dojrzewają. Za pierwszym razem oczarowuje, za drugim zatrzymujesz się na szczegółach, a za trzecim łapiesz się na tym, że myślisz o własnych wyborach. Chazelle nie poszedł na łatwiznę: zamiast lukrowanej bajki dał nam piękne, słodko-gorzkie wyznanie o tym, że cena naszych marzeń bywa wyższa, niż się spodziewamy. Podkręć dobre głośniki, zgaś światło i pozwól, by melodia porwała cię pod fioletowym niebem Los Angeles. U mnie 9 na 10 i nie rozdaję takich ocen lekką ręką.

Ocena: 9,3/10 · Fabuła 8 · Aktorstwo 9 · Reżyseria 10 · Strona wizualna 10 · Muzyka i dźwięk 10 · Emocje 9