Mgła recenzja: potwory czają się na zewnątrz, ale prawdziwy koszmar mieszka między sklepowymi regałami
Są horrory, po których zapalasz światło w całym mieszkaniu, i jest Mgła, po której wolisz nie wychodzić do osiedlowego sklepu. Film Franka Darabonta z 2007 roku na papierze jest sci-fi horrorem o potworach, ale w praktyce to bezlitośnie celne studium tego, ile czasu potrzeba, żeby miły sąsiad zamienił się w żądny krwi tłum. Spoiler: niewiele.
Mgła to jeden z najbardziej przytłaczających i najinteligentniejszych amerykańskich horrorów ostatnich dekad, a jego najstraszniejsza istota wcale nie kryje się we mgle, tylko wygłasza kazania przy kasie.
Informacje o filmie
| Original | The Mist |
|---|---|
| Premiera w Polsce | 07.03.2008 |
| Reżyseria | Frank Darabont |
| Obsada | Thomas Jane, Laurie Holden, Toby Jones, Marcia Gay Harden, Andre Braugher, William Sadler |
| Gatunek | Horrory, Filmy sci-fi, Thrillery |
| Czas trwania | 126 min |
| Kategoria wiekowa | 16 |
| Kraj | Filmy amerykańskie |
Zakupy na krawędzi końca świata: o czym jest Mgła?
Punkt wyjścia jest prosty i właśnie dlatego działa tak dobrze. Na małe amerykańskie miasteczko opada dziwna, nieziemska mgła. David Drayton i jego synek Billy są akurat w miejscowym sklepie, kiedy biała ściana pochłania ulicę, a oni razem z kilkunastoma innymi mieszkańcami zostają uwięzieni w środku. David jako pierwszy zauważa, że coś się tam porusza: śmiertelnie przerażające istoty nie z tego świata.
Od tej chwili film walczy na dwóch frontach. Na zewnątrz są stwory, w środku panika, podejrzliwość i strach, które powoli, ale skutecznie rozkładają wspólnotę od środka. Sąsiedzi, przyjaciele i znajomi sami coraz bardziej zamieniają się w potwory, a najważniejsze pytanie nie brzmi, co siedzi we mgle, tylko kogo tak naprawdę należy się bać.
Spoilerów nie będzie, tyle o fabule w zupełności wystarczy. To film, do którego najlepiej podejść, wiedząc jak najmniej.
Darabont i sztuka horroru w zamkniętej przestrzeni
Frank Darabont większości widzów kojarzy się ze Skazanymi na Shawshank i Zieloną milą, czyli z filmami o ludziach zamkniętych w ciasnych przestrzeniach, którzy próbują jakoś pozostać ludźmi. Mgła jest mrocznym, wykrzywionym odbiciem tego tematu. Znów oglądamy odciętą od świata społeczność, tyle że tym razem w centrum nie stoi nadzieja, lecz to, jak szybko potrafi się ulotnić.
Reżyseria jest surowa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Darabont nie kombinuje, nie zasypuje widza jump scare'ami, tylko pozwala, żeby sama sytuacja ściskała za gardło. Sklepowe półki, lodówki, drzwi do magazynu: każde z tych miejsc staje się polem bitwy i każde z czasem wydaje się coraz mniejsze. Mimo 126 minut film ani na chwilę się nie dłuży, bo napięcie bierze się nie z potworów, ale z relacji między bohaterami.
Kamera często śledzi wydarzenia z niemal dokumentalnej bliskości, przez co drzwi zatrzaskują się także za nami. W pewnym momencie łapiesz się na tym, że sam kulisz się za kasą i zastanawiasz, po czyjej stronie stanąć.
Pani Carmody, jedna z najbardziej irytujących antagonistek w historii kina
Jeśli jest jakaś rola, dzięki której Mgła zasługuje na miejsce wśród klasyków gatunku, to pani Carmody w wykonaniu Marcii Gay Harden. Aktorka tworzy postać, na którą widz instynktownie złości się od pierwszej minuty, a pod koniec ta złość przeradza się niemal w fizyczny ból. Najstraszniejsze jest to, że Carmody jest całkowicie wiarygodna. Każdy z nas zna przynajmniej jedną osobę, która w kryzysie krzyczy najgłośniej i której głosu tłum prędzej czy później zaczyna słuchać.
Thomas Jane jako David jest moralnym kompasem filmu i dobrze, że nie robi z niego nieomylnego herosa kina akcji. To ojciec, który przede wszystkim chce ochronić syna i który boi się tak samo jak wszyscy. Jane, znany wielu widzom z Punishera, gra tu w znacznie bardziej ludzkim, kruchym rejestrze i bardzo mu to pasuje.
Obsada drugoplanowa jest wyjątkowa. Toby Jones jako Ollie Weeks to cicha niespodzianka filmu: skromny facet, którego na początku nikt nie traktuje poważnie, a który okazuje się najbardziej godny zaufania. Laurie Holden jako Amanda Dunfrey to jeden z ostatnich bastionów zdrowego rozsądku, a Brent Norton w wykonaniu Andre Braughera stanowi świetny kontrapunkt: racjonalny sceptyk, który po prostu nie chce uwierzyć w to, co się dzieje. William Sadler, Jeffrey DeMunn i Frances Sternhagen również tworzą precyzyjne, zapadające w pamięć postacie. W tej obsadzie nie ma słabego ogniwa.
Co działa bez zarzutu
Największą siłą Mgły jest to, że wykorzystuje ramy filmu o potworach do przeprowadzenia bezlitosnego eksperymentu społecznego. Istoty ukryte we mgle są tylko katalizatorem, prawdziwy dramat zapewnia ludzka natura.
- Dynamika grupy: rzadko widuje się tak wiarygodny obraz tego, jak tworzą się frakcje, jak rodzi się przywódca i jak tłum obraca się przeciwko sobie.
- Tempo: film powoli, ale konsekwentnie dokręca śrubę, a napięcie rośnie praktycznie do samego końca.
- Klimat: mgła jako element wizualny to po prostu strzał w dziesiątkę. Nic nie widać, nie wiemy, co tam jest, a wyobraźnia zawsze podsuwa coś gorszego niż jakiekolwiek studio efektów specjalnych.
- Odwaga: Darabont nie oszczędza widza. Film nie chce być przyjemnym przeżyciem i trzyma się tego do ostatniej sceny.
Gdzie widać, że to film z 2007 roku?
Bądźmy szczerzy: oprawa wizualna to obszar, w którym Mgła zestarzała się najbardziej. Część cyfrowych stworów wygląda dziś nieco plastikowo i zdarzają się momenty, kiedy zamiast grozy przychodzi na myśl rendering. Na szczęście przeszkadza to mniej, niż można by sądzić, bo film i tak nie opiera się na potworach. Im mniej ich widać, tym lepiej, i Darabont w większości o tym pamięta.
Kto od horroru oczekuje przede wszystkim jump scare'ów i krwi, może uznać środkową część za nieco powolną, bo film skupia się wtedy na rozmowach i budowaniu napięcia. Moim zdaniem to właśnie najmocniejszy fragment, ale rozumiem, że nie każdy szuka tego w filmie o potworach.
Ważne ostrzeżenie: Mgła to emocjonalnie bardzo obciążające doświadczenie. To nie jest horror, który przechodzi się z popcornem i śmiechem. Zostaje w głowie i nie chce wyjść przez kilka dni.
Dlaczego dziś jest bardziej aktualna niż w dniu premiery?
Film wszedł do kin 21 listopada 2007 roku, a do polskich kin trafił 7 marca 2008 roku, ale to zdumiewające, jak świeżo potrafi brzmieć także dziś. Kryzysy ostatnich lat, panika przy sklepowych półkach i siejące strach wpisy, które w mediach społecznościowych rozlewają się w kilka chwil, udowodniły, że Darabont wcale nie przesadził. Mgła opowiada o tym, co się dzieje, gdy brak informacji spotyka się ze strachem, i trudno o temat bardziej uniwersalny.
Pani Carmody jest dziś może nawet bardziej przerażająca niż wtedy, bo od tamtej pory wszyscy widzieliśmy, jak łatwo najgłośniejszy głos zbiera wyznawców. Właśnie dlatego Mgła jest czymś więcej niż porządnie zrobionym filmem o potworach: to lustro, w które niezbyt przyjemnie się patrzy.
Komu polecamy?
- Dla ciebie, jeśli: Dla tych, którzy lubią horror z psychologiczną głębią, pełne napięcia dramaty rozgrywające się w zamkniętej przestrzeni i których bardziej interesuje ciemna strona ludzkiej natury niż ilość przelanej krwi.
- Lepiej odpuść, jeśli: Dla tych, którzy szukają lekkiego, rozrywkowego filmu o potworach na luźny wieczór, albo źle znoszą bezlitosne, emocjonalnie bardzo obciążające kino.
Jeśli ci się podoba, zobacz też: Coś (1982), Alien (1979), Świt żywych trupów (2004), Ciche miejsce (2018)
Najczęstsze pytania
O czym jest film Mgła?
Na małe amerykańskie miasteczko opada dziwna, nieziemska mgła, w której poruszają się śmiertelnie groźne istoty nie z tego świata. David Drayton i jego synek Billy zostają uwięzieni w miejscowym sklepie razem z innymi mieszkańcami, a strach i panika powoli rozkładają tę społeczność od środka.
Ile trwa Mgła?
Film trwa 126 minut.
Czy Mgłę można obejrzeć z dziećmi?
Nie. Film jest przerażający, brutalny i emocjonalnie bardzo przytłaczający, zdecydowanie nie nadaje się dla dzieci.
Kto wyreżyserował Mgłę?
Film wyreżyserował Frank Darabont, a w głównych rolach występują Thomas Jane, Marcia Gay Harden, Laurie Holden i Toby Jones.
Kiedy Mgła miała premierę w Polsce?
Mgła weszła do kin 21 listopada 2007 roku, a polska premiera odbyła się 7 marca 2008 roku.
Odważysz się potem pójść do sklepu?
Mgła nie jest przyjemnym filmem i wcale nie próbuje nim być. To bezlitosny, inteligentny, boleśnie ludzki horror, który wykorzystuje dekoracje kina o potworach, żeby zadać najbardziej niewygodne pytanie: kim się stajemy, kiedy wokół nas kończy się poczucie bezpieczeństwa? Efekty specjalne miejscami zdradzają swój wiek, ale aktorzy, przede wszystkim Marcia Gay Harden, i twarda jak skała reżyseria Darabonta z nawiązką to wynagradzają. Jeśli jeszcze nie widziałeś, nadrób zaległości, tylko nie w zmęczony wieczór w środku tygodnia i najlepiej nie w pojedynkę. A jeśli już widziałeś, pewnie nadal czujesz to w żołądku. Mocne 9 na 10 i jeden z najlepszych dowodów na to, że najstraszniejszą istotą bywamy czasem my sami.
