Kinoster
PL ▾

Recenzja · Premiera: 27.09.2013

Turbo recenzja: ślimak, który marzył o Indianapolis 500, a my prawie mu uwierzyliśmy

Filmy amerykańskieFilmy animowaneFilmy familijneFilmy dla dzieciFilmy o zwierzętach

Są takie pomysły na film, które opowiedziane w jednym zdaniu wywołują śmiech, a potem przez półtorej godziny i tak kibicujemy bohaterowi. Turbo jest dokładnie taki: ślimak chce wystartować w Indianapolis 500. Absurdalny, głośny, chwilami przewidywalny, ale wciska gaz z takim zapałem, że trudno się na niego gniewać.

7,0/10
Ocena
Turbo nie wywraca świata animacji do góry nogami, ale to sympatyczne, pełne energii kino familijne z bohaterem, którego entuzjazm jest zaraźliwy.
Fabuła
6
Aktorstwo
8
Reżyseria
7
Strona wizualna
8
Muzyka i dźwięk
7
Emocje
6

Ocena końcowa to średnia z sześciu kryteriów.

Informacje o filmie

Premiera w Polsce27.09.2013
ReżyseriaDavid Soren
ObsadaRyan Reynolds, Paul Giamatti, Michael Peña, Samuel L. Jackson, Luis Guzmán, Bill Hader
GatunekFilmy animowane, Filmy familijne
Czas trwania96 min
KrajFilmy amerykańskie

Ślimak, który nie mieści się we własnej skorupie

Punkt wyjścia Turbo jest tak prosty, że aż genialny. Nasz bohater to ślimak opętany prędkością, zakochany w pędzie i przekonany, że jego miejsce jest na torze wyścigowym. Tyle że ślimaki raczej nie słyną z wyprzedzania kogokolwiek, a powolna, zachowawcza ślimacza społeczność patrzy z niezrozumieniem na swojego nadpobudliwego pobratymca, który ciągle chciałby być gdzie indziej.

Potem zdarza się dziwny wypadek, po którym Turbo staje się jeszcze szybszy, i od tej chwili nie ma już hamowania. Cel to ni mniej, ni więcej tylko Indianapolis 500, jeden z najsłynniejszych wyścigów samochodowych świata. Wygląda to na misję bez szans, a jednak film opowiada o tym, jak ślimak pędzi po zwycięstwo i przy okazji zostaje gwiazdą. Więcej nie trzeba wiedzieć przed seansem, bo i tak liczy się podróż, a w tym przypadku raczej jazda na pełnym gazie.

Historia ma bardzo czytelne przesłanie, które film wykłada od pierwszych minut: każde marzenie może się spełnić, jeśli jesteś wystarczająco szybki. To oczywiście klasyczna mantra amerykańskiego kina familijnego, ale wizualny dowcip, czyli bunt przeciwko powolności jako stanowi naturalnemu, dodaje jej tu trochę smaku.

Głosy, na które warto zwrócić uwagę

Jeśli w czymś Turbo naprawdę błyszczy, to w obsadzie. Ryan Reynolds użycza głosu tytułowemu bohaterowi i wnosi dokładnie tę zawadiacką, trochę przemądrzałą, ale w gruncie rzeczy dobroduszną energię, której się po nim spodziewamy. To aktor, w którego głosie zawsze słychać puszczone oko, a przy postaci odmawiającej pogodzenia się z własnymi ograniczeniami pasuje to wyjątkowo dobrze.

Obok niego Paul Giamatti jako Chet to głos bardziej przyziemny i zamartwiający się, a Giamatti jest mistrzem cierpkich, przygniecionych troskami figur, więc ten duet działa sam z siebie. Michael Peña mówi głosem Tita i bije od niego ciepły, entuzjastyczny urok aktora charakterystycznego.

Do tego dochodzi drugi plan, który w animacji wydaje się wręcz rozrzutnością: Samuel L. Jackson jako Whiplash, Snoop Dogg jako Smoove Move, Maya Rudolph jako Burn, Luis Guzmán jako Angelo i Bill Hader jako Guy Gagné. Głos Samuela L. Jacksona to gatunek sam w sobie i już samo to, że słyszymy go w filmie o ślimaku, wywołuje uśmiech. Ta ekipa odpowiada za dużą część rozpędu filmu: część żartów siedzi w tekście, a część w samych głosach.

David Soren i powolność jako widowisko

Reżyserem jest David Soren i to, co wychodzi mu najlepiej, to oddanie prędkości z perspektywy stworzenia, które na co dzień ogląda świat spod źdźbła trawy. Jednym z największych darów animacji jest możliwość zabawy perspektywą i Turbo z niej korzysta: kontrast między maleńkim bohaterem a ogromnym, dudniącym światem wyścigów to najlepszy wizualny pomysł filmu.

Oprawa jest kolorowa, słoneczna i krzykliwa, dokładnie taka, jaka pasuje do filmu o wyścigach. Tempo również się zgadza: 96 minut nie dłuży się, a film wie, że jego widownia nie będzie cierpliwie siedzieć przy długich, powolnych scenach. To ironia, że największą zaletą filmu o ślimaku jest dynamika, ale przecież o tym właśnie jest cała opowieść.

Jednocześnie Soren niewiele ryzykuje. Dramaturgia idzie utartym szlakiem: marzyciel, którego nikt nie rozumie, punkt zwrotny, wzlot, wielki wyścig. Kto widział kilka familijnych animacji, z grubsza przewidzi cały łuk fabularny. To nie wada, ale też żadna niespodzianka.

Co działa: humor, rozpęd, serce

Największą siłą Turbo jest to, że traktuje swój absurdalny pomysł poważnie. Nie mruga co chwilę do widza, jak bardzo śmieszne jest to wszystko, tylko pozwala nam kibicować ślimakowi. Właśnie dlatego dzieci go pokochają: nie widzą w nim parodii, tylko małego bohatera, który chce czegoś wielkiego.

Jest też coś bardzo sympatycznego w tym, jak film pokazuje powolność ślimaczej społeczności: nie jest zła, po prostu żyje w innym tempie. A Turbo nie buntuje się dlatego, że nie znosi swoich, tylko dlatego, że nie mieści się w przypisanej mu roli. Jak na film dla dzieci to zaskakująco mocna myśl i wielu młodych widzów się w niej odnajdzie.

Gdzie kończy się paliwo

Pora na łyżkę dziegciu. Turbo to dobry film familijny, ale nie wielki film. To nie jest animacja, przy której dorosły się rozpłacze albo o której będzie się rozmawiać jeszcze po latach. Emocjonalne kulminacje są w porządku, tylko przewidywalne, a film opiera się bardziej na nastroju i rozpędzie niż na głębi postaci.

Do tego teren animacji o wyścigach jest dość zatłoczony, świat gadających, opętanych prędkością bohaterów nie jest nowy i ten film nieuchronnie jedzie w cieniu wielkich poprzedników. Gdy trochę słabnie, od razu to czuć: niektóre żarty trzymają się bardziej na gwiazdorskich głosach niż na pomysłowości scenariusza.

Jako dorosły widz miałem chwilami wrażenie, że film wie, co ma zrobić, i sumiennie to robi, ale nie wychodzi poza strefę komfortu. Paradoksalnie ślimak, który za wszelką cenę chce przekraczać własne granice, gra w filmie, który właśnie tego nie bardzo się odważa zrobić.

Komu polecamy?

Jeśli ci się podoba, zobacz też: Auta (2006), Ratatuj (2007), Kung Fu Panda (2008), Wpuszczony w kanał (2006)

Najczęstsze pytania

Kiedy Turbo trafił do polskich kin?

Polska premiera filmu Turbo odbyła się 27 września 2013 roku.

O czym jest Turbo?

O ślimaku zakochanym w prędkości, który po dziwnym wypadku staje się jeszcze szybszy i postanawia wystartować w wyścigu Indianapolis 500.

Ile trwa Turbo?

Film trwa 96 minut.

Kto użycza głosów bohaterom w oryginalnej wersji?

Turbo mówi głosem Ryana Reynoldsa, a obok niego występują Paul Giamatti (Chet), Michael Peña (Tito), Samuel L. Jackson (Whiplash), Luis Guzmán (Angelo), Bill Hader (Guy Gagné), Snoop Dogg (Smoove Move) i Maya Rudolph (Burn).

Kto wyreżyserował Turbo?

Film wyreżyserował David Soren.

Czy ślimak może stanąć na linii startu rodzinnego wieczoru filmowego?

Tak, i to z czystym sumieniem. Turbo nie wygra rankingu najlepszych animacji wszech czasów, ale na niedzielne popołudnie z rodziną daje dokładnie to, czego trzeba: rozpęd, humor, sympatycznego małego bohatera i przesłanie zrozumiałe także dla dzieci. Jako dorosły czasem poczujesz, że tę trasę już gdzieś przejechałeś, ale gwiazdorskie głosy i ślimacza perspektywa wystarczą, żeby się nie nudzić. Dla mnie mocna szóstka, a oczami dziecka raczej ósemka.

Ocena: 7,0/10 · Fabuła 6 · Aktorstwo 8 · Reżyseria 7 · Strona wizualna 8 · Muzyka i dźwięk 7 · Emocje 6